Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 24 kwietnia 2014

O uczelni

Chciałbym wrócić do sprawy studiów podyplomowych z zakresu homeopatii. Utworzenie takiej możliwości w naszej uczelni wywołało bardzo żywą dyskusję Czytelników bloga. Swoje negatywne stanowisko w tej kwestii przedstawiła Naczelna Rada Lekarska, a Rektor SUM Prof. dr hab. P. Jałowiecki odpowiedział na te zarzuty. Dyskusja zatoczyła znacznie szerszy krąg; informacje o potraktowaniu homeopatii, jako dziedziny godnej utworzenia specjalnego kierunku, przeniknęły do mediów. Pisały o tym gazety, donosiły serwisy mediów elektronicznych i stacji telewizyjnych. Niestety, większość opinii była daleka od entuzjazmu, co nie służy dobrze wizerunkowi uczelni.
Powstaje pytanie: dlaczego powołano tak kontrowersyjny kierunek?
Nie wiem, nie będę snuł hipotez.
Sądzę, że warto przyjrzeć się procesowi podejmowaniu decyzji w uczelni. W większości ważnych spraw, a za taką uznaję powołanie nowego kierunku studiów podyplomowych, wypowiada się Rada Wydziału, a jej uchwałę weryfikuje Senat, jako najwyższy, wybieralny organ kolegialny każdej uczelni. Z premedytacją piszę „weryfikuje”, czyli może także ją odrzucić. Oczywiście, to Rektor, jako osoba odpowiedzialna za uczelnię, jako całość podejmuje ostateczną decyzję. Niestety, ta sprawa nie była przedmiotem obrad Senatu. Według posiadanej wiedzy, że nie ma takiej proceduralnej konieczności i opinia Senatu w tej sprawie nie była niezbędna.
Należy postawić pytanie: czy tak ważna sprawa nie powinna uzyskać aprobaty Senatu?
Nowy kierunek jest w Polsce identyfikowany z uczelnią, jako całością, a nie tylko jednym wydziałem, na którym te studia powstały.
Czy na pewno przyjęta procedura jest zgodna z „duchem” uniwersytetu?



12 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ma Pan Profesor rację, należy przyjrzeć się procesom decyzyjnym na różnych szczeblach w Uczelni. Na stronie Związku Zaw. Solidarność widnieje pismo skierowane do Pana Rektora w sprawie praktyk decyzyjnych dot. pracowników: otóż są oni przerzucani w różne miejsca, dalekie od zamieszkania, bez ich aprobaty, co często powoduje znaczne utrudnienia i kłopoty. Jest to robione tendencyjnie przez Kuraszewską. Na piśmie jest data wpływu do SUM: 27 luty br. Jest koniec kwietnia i ustawowy termin odpowiedzi dawno minął. Czy w SUM nie obowiązuje kodeks pracy? Państwowa uczelnia nie jest prywatnym folwarkiem władz. W szczególności Kuraszewskiej, której decyzje i zachowania trącą mobbingiem i krzywdą ludzką co od samego początku jest jej charakterystycznym wizerunkiem. Tylko dlaczego jest to nadal tolerowane? Prosimy ZZ o interwencję w sprawie odpowiedzi.

Anonimowy pisze...

Sprawa jest prosta, wiadomo było, że Senat może nie zaaprobować tego dziwnego pomysłu. Lepiej było nie ryzykować stąd ten fortel. A tę "żabę" powinien zjeść tylko wydział farmacji...

Anonimowy pisze...

Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Ktoś na tym całym mocno wątpliwym pomyśle ktoś miał i (ma) zarobić. Tylko czy mamona powinna kierować działaniami w uczelni wbrew logice i elementarnej wiedzy?! Upadek naszej uczelni trwa...

Anonimowy pisze...

Szkoda słów, teraz szanse na granty NCN-u dla pracowników SUM spadły do zera.

Anonimowy pisze...

Decyzje personalne Kuraszewskiej, krzywdzące i mobbingujące pracowników odbijają się szerokim echem zniesławiając naszą uczelnię. Jak można zachowywać się w taki sposób? I jeszcze jest za to nagradzana możliwością doktoryzowania się w SUM na temat niezgodny z programem działania naukowego uczelni. Co tu mówić o akademickości, skoro działania i decyzje temu przeczą.

Anonimowy pisze...

Nie czarujmy się, akademickie standardy są coraz niższe. Wybiegi, manewry, manipulacje zastąpiły otwartą dyskusję. Po co dyskutować? Kogo cokolwiek, poza własnym interesem, interesuje? Efekty rektorowania Pani Tendery widzimy, a społeczność akademicka z przetrąconym kręgosłupem zgodzi się na wszystko. Niebawem coś takiego jak homeopatia wyda nam się czymś normalnym, idzie nowe na całego...TOTALNY UPADEK!

Anonimowy pisze...

Dlaczego na innych uczelniach medycznych jest po prostu normalnie ? Dlaczego tam dba sie o rozwój naukowy wartościowego naukowca, a u nas jest to mało istotny element do rotacji, który wegetuje za najniższą stawkę płac ?

Anonimowy pisze...

Zwracam uwagę, że za stan uczelni odpowiada rektor. Nie bronię kanclerz Kuraszewskiej, ale to aktualny rektor prof. Jałowiecki bierze odpowiedzialność za stan rzeczy w uczelni. Wielu komentujących o tym zapomina, ktoś tego rektora wybrał i ktoś go rozliczy przy kolejnych wyborach.

Anonimowy pisze...

Tak za wizerunek uczelni odpowiada rektor i to on dobiera sobie osoby, które pracują na jego korzyść lub szkodę. Osoby, które firmują sprawy homeopatii nie przysparzają rektorowi chwały. Szkodzi także uczelni, a więc i rektorowi Kuraszewska, której decyzje krzywdzące ludzi rektor firmuje.

Anonimowy pisze...

Ostatni wpis z 21:30 jest bardzo ważny, bo porządkuje dyskusję. To rektor, według Ustawy, jednoosobowo odpowiada za stan Uczelni. Na przykład, chociaż rektor prof. Wilczok miał wszelkie głosowania w Senacie i komisjach akceptujące, to jednak sąd uznał jego jednoosobową odpowiedzialność. Nie dyrektora administracyjnego, nie księgowej, nie portiera, nie prorektorów, dziekanów i innych. To tylko Jego skazał za niegospodarność.
Rektor odpowiada jednoosobowo, i bez znaczenie jest odwalanie sprawy na Wydział Farmaceutyczny.

Anonimowy pisze...

Ja wróciłbym jeszcze do roli opinii publicznej rozumianej jako zdania poszczególnych osób, szczególnie z grona profesorskiego. Oczekiwać by można, że na posiedzeniu rady wydziału w Zabrzu sprawa homeopatii zostanie poruszona. A wiem, że bulwersuje ona wiele osób stąd oczekiwanie na dyskusję. Ale tej nie było. Dlaczego, czyżby nikogo nic już nie obchodziło? a może potencjalnych dyskutantów tremowała obecność rektora? Nie wiem, ale brak dyskusji jest znamienny. Można nas obrazić, szkodzić uczelni bez obawy o reakcje. I władza to świetnie wie; robi co chce bez oglądania się na kogokolwiek. To dla mnie jest najboleśniejszy wyraz krysysu uczelni.

Anonimowy pisze...

To jest szkoła poprzedniej rektorki, która za wyrażenie odmiennego zdania od jej jedynie słusznego, potrafiła zwolnić. Złamane są kręgosłupy pracowników, w szczególności profesorów, którzy mają najwięcej do stracenia.