Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

O patriotyzmie słów kilka

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej elektryzują opinię publiczną i na dalszy plan zepchnęły inne bieżące sprawy. Chciałbym zwrócić uwagę na pewien aspekt związany z Euro; otóż od pewnego czasu bardzo popularne stało się ozdabianie samochodów narodowymi symbolami, głównie flagami. To miły, patriotyczny akcent, niemniej skłania do pewnej refleksji. Wydarzenie sportowe stało się zaczynem swoistej mobilizacji patriotycznej, słowo Polska znalazło się w centrum uwagi. Obserwatorowi z zewnątrz mogłoby się wydać, że piłka nożna to najważniejszy obszar społecznej aktywności, ba, wręcz decydujący o losach państw, ogniskujący największe społeczne emocje. Czy istotnie wydarzenia sportowe powinny spychać inne płaszczyzny życia na dalszy plan? W czasie trwania Igrzysk Olimpijskich mamy także ogromne natężenie emocji, panuje prawie histeria wokół sportowców i medali. Odśpiewanie hymnu państwowego w czasie Igrzysk to ogólnonarodowe święto. Sport w skali globalnej odgrywa dziś nieproporcjonalnie dużą rolę, ale mnie interesuje głównie polskie podwórko. Wróćmy do symboli narodowych i flag na samochodach. Nie mam nic przeciwko tej manifestacji przywiązania do polskości, ale należy porównać liczbę flag wywieszanych w czasie świąt narodowych np. 3 maja lub 11 listopada z tym co widzieliśmy w czasie Euro. Sam kiedyś policzyłem flagi wiszące na domach 3 maja na ulicy, na której mieszkam; było ich kilka na sto kilkadziesiąt domów. Dysproporcja między mobilizacją społeczną z okazji świąt państwowych i Euro jest ogromna. A przecież słowo patriotyzm to bardzo szerokie pojęcie obejmujące wiele obszarów. Patriotyzm to nie jest okazjonalny gest, to nie może być synonim działań grupowych, jako odpowiedź na jakieś bieżące wydarzenie. Wywieszenie flagi 3 maja lub 11 listopada, choć to jest także okazjonalna manifestacja patriotyzmu, jest wyrazem szacunku do kluczowych wydarzeń w historii Polski. Bez Konstytucji 3 Maja i bez zrywu patriotycznego lat 1918-1921 Polski pewnie by dziś, jako niezależnego bytu państwowego w ogóle nie było na politycznej mapie świata. A jakie znaczenie dla naszej przyszłości będzie mieć wynik gry naszych piłkarzy? Obserwacja bieżących wydarzeń nasuwa także dalej idące wnioski; w Polsce sport skutecznie wypiera uwagę z obszarów decydujących o naszych losach i powodzeniu.
Chleba i igrzysk, czy ta starożytna maksyma powinna nadal panować w umysłach?
Nie wątpię, że takie zachwianie proporcji między sportem, a piłką nożna w szczególności, a innymi obszarami życia społecznego nie jest przypadkowe. To trwająca od dekad, precyzyjnie zaplanowana i perfekcyjnie przeprowadzana operacja socjotechniczna. Zawładnięcie ludzkimi emocjami, skierowanie uwagi na drugo- i trzecioplanowe sprawy to znakomita droga do skanalizowania społecznej uwagi tak by móc realizować interesy nie mające nic wspólnego z rzeczywistym dobrem publicznym. Spójrzmy na programy telewizyjne; dominują nieskomplikowane programy rozrywkowe, nie wymagające wysiłku intelektualnego. Nasze życie kręci się wokół zabawy, a współcześni bohaterowie to piłkarze lub rozmaici celebryci (cokolwiek by to słowo znaczyło).
Tańcz, baw się, śpiewaj.
Za króla Sasa jedz i popuszczaj pasa, czy pamiętacie te słowa?
Pojęcie „patriotyzm” zajmują sprytnie podstawione tematy. Ale patriotyzm to przecież codzienna, solidna praca, uczciwe płacenie podatków (bez oszustw przy kasie fiskalnej…), dobre wychowywanie dzieci, codzienny uśmiech do sąsiada, uprzejmość na drodze. Współczesny pseudo-patriotyzm zajmuje wiara w nieograniczoną moc pieniądza, konsumpcja i ograniczenie horyzontów życiowych do wąskiego obszaru osobistego sukcesu, bez oglądania się na sprawy publiczne czy państwowe. Jako dozwolony symbol patriotyzmu pozostaje tylko wywiesić flagę na samochodzie…

PS. By nie sprawić wrażenia, że jestem wrogiem sportu informuję, że niektóre mecze Euro oglądam. Poza tym czynnie uprawiam narciarstwo zjazdowe i turowe oraz jeżdżę sporo na rowerze (w roku ubiegłym 5200 km).


5 komentarze:

Dobrochna pisze...

Dla mnie ME skończyły się nim na dobre zaczęły.Pojąć tylko nie mogę powodów, dla których z ochotą wkroczyłam na pole, dla mnie obce i nieznane.Być może jest to fala, ale mnie nie zalała i nie pochłonęła, co sobie b.chwalę.Serdecznie pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Pseudo-patriotyzm to określenie trafne na otaczającą nas aurę związaną z Euro 2012.
Niepokojące jest jednak celowe działanie głównych mediów, zawłaszczajacych naszymi umysłami, uważających nas za idiotów, którymi można sterować.Według nich każdy człowiek logicznie myślący i znający prawdziwe pojęcie patriotyzmu, a jeszcze mający odwagę o tym mówić, to wróg nr 1. To co jest populistyczne, łatwe, prymitywne ale trendy to według tych ,,europejczyków,, jest najważniejsze. Pozostaje nam konsekwentnie i odważnie przeciwst
awiać się głupocie. Całkowity brak pluralizmu w mediach,przedstawienie nam jedynie słusznej wizji świata globalnego, liberalnego, najlepiej bez granic, w konsekwencji ogłupia naród.
Dlatego trudno się dziwić z jaką zaciekłością walczy sie z telewizją Trwam o dostęp do multipleksu. Po co ktoś ma się dowiedzieć jaka jest prawda, jaka jest zależność między interesem publicznym, a własnym, kto jest prawdziwym patriotą, a kto zwykłym pieniaczem, komu zależy na Polsce, a kto na kolanach poddaje się Obcym, czym się różni prawdziwa kultura od pop-kultury, kto jest zwykłym łajdakiem i oszustem, a kto oddany własnej Ojczyźnie.
Jak Pan widzi Profesorze, wśród ludzi wykształconych, światłych,tych ze środowiska akademickiego jest duży odsetek tych którzy Pańskie spostrzeżenia pominą, nie zechcą zająć stanowiska, uznają problem za mało istotny, nie uznają sprawy za ważną. W takim razie kto ma wytyczać hierarchię wartości?

Portier pisze...

Słynnna już, choć niezmiernie kontrowersyjna blogerka Ally von Boska nazwała to wszystko patriotyzmem barowym i choć trudno mi zaakceptować inne jej poglądy, to jednak to określenie uważam za słuszne. Dla mnie to nawet patriotyzm nie tyle barowy ile nawet marketowy. Ludzie, którzy nie wiedzą czasem CO świętujemy 11 listopada, a 3 maja uważają za "dzień do grillowania" tutaj nagle obwieszają się jak klowni na biało i czerwono, bo tak jest modnie i na czasie.

Chciałoby się zapytać czy tak samo chętnie chodzą na wybory albo płacą podatki czy przestrzegaja prawa...

Dziękuję Panu za ten tekst.

Anonimowy pisze...

Dziękuję za świetny tekst.
W zamyśle tych którzy nadal okupują nasz nieszczęśliwy ale mimo to wspaniały i jedyny kraj oznaką nowoczesności jest dostrojenie sie do koko koko euro spoko, a kto razem z nimi nie gdacze koko koko to wiocha, mocher i w ogóle typowo polska ciemnota (pamiętacie Państwo złotą myśl premieru tusku, że polskość to nienormalność?).
Pomyślmy każdego dnia jak zamiast koko koko zrobić im KUKU. I róbmy, raz mniejsze a jak się da to większe KUKU, będące zaktualizowaną odmianą gestu Kozakiewicza. Oczywiście nie zapominajmy nigdy o wywieszeniu Polskiej Flagi w dniach 3 Maja i 11 Listopada, bo pamięć o tych dniach pozwala mieć nadzieję że Niepodległa jeszcze nam się ziści, a służąca obcym interesom agentura odejdzie precz z życia publicznego.

Anonimowy pisze...

Zamiast chleba - igrzyska. Ogłupiały naród wszystko przełknie