Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 14 maja 2012

Wybory zakończone

Wybory na stanowiska Rektora i Prorektorów zakończono.
Na szersze podsumowanie przyjdzie czas. Dziś można z pewnością stwierdzić, że społeczność akademicka uczelni opowiedziała się za kontynuacją dotychczasowego modelu funkcjonowania uczelni. Skoro jest dobrze nie należy nic zmieniać. Wybór zarówno Rektora, jak i prorektorów potwierdza to ogólne spostrzeżenie.

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam,

W mojej ocenie konkluzja jest jedna zwycięzca jest jeden,pewien układ pozostał czy dobrze czy nie nie mnie oceniać. Fakt jest faktem, pomijając (z szacunkiem acz zapewne nieelegancko) wybór na stanowisko Rektora, wybór na stanowiska prorektorów mówi sam za siebie.
Aż ciśnie się na usta : "wiele hałasu o nic" " co ma wisieć nie utonie"

Anonimowy pisze...

Jedyny kandydat który prezentował spójny program reform oparty na konkretnych działaniach bez których nie da sie uzdrowić naszej Uczelni, jedyny który w debacie wypadł lepiej od wszystkich pozostałych - nie znalazł uznania u przeważającej większości elektorów. Źle to świadczy o kondycji SUM. Pozostali 2 kandydaci obecnej władzy i prof Więcek któremu przypadła rola tzw "opozycji" (cudzysłów wynika stąd że to m.in. były prorektor d/s Unijnych za Wilczoka) - można być pewnym że od reform które by naruszyły interesy władzy są i będą jak najdalsi.
Pewnie było błędem umożliwienie podczepienia się pod listę "Solidarnościową" np. Sekretarzom PZPR którzy dzięki temu znaleźli się na moment na fali wznoszącej do RW czy do Senatu. Mogło to zrazić wyborców, ale pewnie węższa i bardziej przejrzysta ideowo formuła akcji szali by nie przeważyła.
Na pewno nie jesteśmy w SUM awangardą postępu w Polsce, ale też najpewniej nie odbiegamy zbytnio od przeciętnej która jest właśnie tak mizerna- ludzie po prostu są ogłupieni i zagubieni przez ciągły szum informacyjny i ofensywę propagandową władz. Niezależne źródła informacji (blog Pluskiewicza, strona www.wybory) nie mają jak widać jeszcze wystarczjącego zasięgu. Szczegóły o machlojkach władz np w głosowaniach, o cenzurowaniu informacji w wydawanych publikatorach- krążą w kuluarach ale pewnie wie o nich mniejszość.
Dzisiaj trzeba podziękować prof. Pluskiewiczowi za świetną kampanię którą przy tych samych konkurentach pewnie by wygrał np. w Ameryce tzn w wolnym świecie, świecie z równorzędnie dostępnymi niezależnymi źródłami informacji i bez grubych kresek i ich konsekwencji w postaci sieci wielopłaszczyznowych uwikłań dotyczącej tak wielu. I proszę Pana Prof. o nie zrażanie sie i kontynuowanie bicza na arogancję i nadużycia władzy - o kontynuowanie i dalszy rozwój tego niezależnego bloga.

Anonimowy pisze...

Wojtku, Profesorze jesteś dla Nas Ważny i Bardzo Dziękujemy za Twój etos!

Portier pisze...

Wierzyłem i wierzę w Pana wygraną, bo reprezentuje Pan autentyczność i determinację, które połączone ze sobą tworzą w efekcie coś, czego przecenić nie sposób - szczególnie u przełożonego - zwyczajne ludzkie zaufanie.

Czytam tego bloga od początku, wiem, że nie jest Pan ani "opozycją koncesjonowaną" ani kimś, kto "budzi się" tylko na czas kampanii. W gruncie rzeczy wydaje mi się, że nadal jest w Panu ten żywioł i ta wiara z czasów NZS-u. To się widzi, to się czyta i to się czuje.

Z wielu ust usłyszy Pan teraz słowa o "zwycięstwie moralnym" itp. ale wiemy wszyscy, że nie startuje się w wyborach nie chcąc ich wygrać albo nie wierząc w swoje szanse. A więc przegrana w takiej sytuacji boli i musi boleć. Zamiast zatem słów o zwycięstwie moralnym powiem co innego. Wytyczył Pan pewną drogę, pokazał jako opcję inne oblicze NASZEJ uczelni, oblicze przyjazne, partnerskie i gotowe do dialogu z każdym, kto ma coś do powiedzenia.

Tym, którzy mówiąc głośno o potrzebie zmian jednocześnie przestraszyli się, by nie dotknęły one przypadkiem ich ciepłego kącika powinno to na najbliższe lata głęboko utkwić w pamięci.

Mieli wybór.

Anonimowy pisze...

Uczelnię trapi nieuleczalna, autoagresyjna choroba. Te wybory to pokazały. Ale czy SUM musi być najlepszy, może dobry, może jest na końcu. Któryś uniwersytet medyczny w rankingu musi być na końcu. Dlaczego nie ma to być SUM? A Rektor i prorektorzy niech kręcą swoje lody.

Anonimowy pisze...

A nie mówiłem! Profesor Pierzchała jest bardzo zaprzyjaźniony z państwem Tenderami. Vide - głosowanie na Radzie Wydziału na Katedrę dla prof. Pierzchały. Dlatego nie powinien brać udziału z tym cyrku.

Anonimowy pisze...

Brawo, brawo w ŚUM rządzi stara klika, cóż drogi elektoracie "wiedziały gały co brały". Po co zmiany?

Anonimowy pisze...

Stara prawda mówi, że w jedności siła. Niestety stało się to czego się baliśmy najbardziej - rozłożenie głosów na dwóch opozycjonistów. Daliśmy się skłócić i mamy przegrane 4 najbliższe lata. Szkoda, że nie dobro uczelni było dla większości elektorów najważniejsze. Liczyły się interesy i obiecane stanowiska. Ale ciągle mamy nadzieję na lepsze, W końcu wynik wyborów nie był jednogłośny, to znaczy, że mamy jeszcze nadzieję, że kiedyś będzie lepiej.

Anonimowy pisze...

Jak pokazały wyniki, trzeba czegoś wiecej, niż samej krytyki na blogu. Nasza uczelnia obecnie składa się z 5 wydziałów. Można oczywiscie krytykować, po co aż tyle (szczególnie jeśli dydaktyczne programy tych nowych wydziałów są mocno naciągane i trudno powiedzieć kogo kształcą), ale jest to fakt dokonany przez obecne władze, które tam robiły nabór kadrowy i znają je od podszewki. Jeśli dokładnie policzyć rozkład głosów , to z dużym prawdopodobieństwem można zaryzykować stwierdzenie, że prof. Więcek Wygrał głosowanie na WLK, a prof. Pluskiewicz na WLZ. Niestety Żaden z nich nie zadbał o głosy na innych wydziałach. W II turze prof. Więcek najpewniej wygrał na wydziałach lekarskich (prawdopodobnie zebrał 55-60% tych głosów) ale to znowu nie gwarantowało sukcesu, bo pozostałe wydziały to ok. 130 głosów i one zadecydowały o wygranej prof. Jałowieckiego. SUM to obecnie olbrzymi kombinat o przeróżnych interesach, w tym układzie siła wydziałów lekarskich została znacznie osłabiona.

Anonimowy pisze...

Jak w I RP rwano sukno wiemy, tj. wiedzą niektórzy bo na pewno myślenie w kategoriach szerszych jest obce elektorom SUM skoro postawiły na tego konia. Mają panować dawne interesy i interesiki, a okręt skończy jak Costa Concordia. Tak to sobie wymysliła alegorię pani rektor Małecka i tak będzie. Dryfowanie.
Warto wspomnieć o prorektorach i liczbie głosów jakie dostali. Prof. Olczyk 321, Prof. Duława 271, Prof. Lewin-Kowalik 215 a Prof. Król 191 za i 178 przeciw. To dobrze odzwierciedla ich społeczną ocenę i pokazuje jak slaba jest ta ekipa jako całość. Bezbarwny, nijaki rektor + dwoje średnich prorektorów + dwie fatalne kandydatury (Lewin i Król). No, a inżynier jako spec od szpitali to jest majstersztyk wyższego kalibru...

Anonimowy pisze...

Opanowywanie zarządów szpitali przez osoby niekompetentne, ale bliskie pani Rektor od dawna sie rozpoczął. Ten wybór na Rektora ds Klinicznych tylko utrwala tą sytuację. Liniowiec pani Rektor ma na rufie tabliczkę z napisem Titanic. To tylko sprawa czasu, kied osiądzie na dnie (choć wszystko wskazuje, że tam juz jest?).

Anonimowy pisze...

Przykro mi, ale nie czuję się ani przegranym, ani wygranym. Dzisiaj, jutro i pojutrze też muszę iść do pracy i robić swoje. Czy mam kaca moralnego? Największego w życiu. Dlaczego? Z odpowiedzią to już gorzej. Jestem ostatnim, który by przypominał: a nie mówiłem? Zatem streszczę się do 4 punktów. 1. Kilka razy pisałem, że sam blog to za mało i mam wątpliwości co do jego zasięgu. Z drugiej strony, to najważniejsza strona internetowa, jaka powstała w ostatnich latach, o trudnej do przecenienia ważności społecznej. 2. Namawiałem do dotarcia do szerszej grupy członków RW i studentów w przeświadczeniu, że większa część w ogóle nie wie o co tu chodzi? 3. Kiedy ostrzegałem o szkodliwym oddziaływaniu w obydwie strony ugrupowania pod nazwą tzw. reformatorów, zostawałem tu posądzany o "prawomyślność" i sprzyjanie obecnej władzy. 4. Wiele moich komentarzy dotyczyło prof. Pierzchały, które Pan Profesor niestety wstrzymywał i ich nie publikował. A to był błąd. Uważam, że trzeba się było trzymać wersji "niezależnego prowadzącego". On jest mistrzem kreacji, który zapewniam, ma swoje za uszami i swoje do ugrania! To moim zdaniem 4 grzechy główne. Który najważniejszy? Oczywiście trzeci. Nigdy nie zrozumiem, co przyświecało twórcom nurtu "reformatorskiego". Ja od początku wiedziałem, że bez wystawienia tylko i wyłącznie jednego Kandydata z opozycji nie mamy szans. Mówiłem, że głosy podzielą się między Panów i nie wygra nikt. Przez moment myślałem, że Panowie działacie w porozumieniu, że uzgodniliście między sobą rozdział stanowisk. Na szczęście dla Pana Profesora Pluskiewicza, myliłem się. I to właśnie tzw. "reformatorów" uważam za głównego szkodnika tych wyborów. Zachowanie tych osób porównać można jedynie do "weteranów ruchu młodzieżowego" (no, powiedzmy solidarnościowego). To proszę państwa pycha i żądza odwetu nie pozwoliła Wam dostrzec osoby prof. Pluskiewicza i znaczenia połączenia sił! A już prof. Buszman z pozwami i prawniczym bełkotem rozłożył wszystko dokumentnie. Wielu ludzi pytało mnie, czy tak ma wyglądać to "nowe" z rozprawami w sądach? No i nagle ta druga strona internetowa - spora grupa wyborców zgłupiała, nie wiedząc co jest grane? Szkoda. Bardzo doceniam Pana pracę, zaangażowanie i wysiłek oraz osobowość. Proszę się nie poddawać i dalej walczyć.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z tym że otwarta formuła strony Sygnatariuszy pozwoliła wypromować sie prof. Więckowi wspieranemu wcale nie przez wolnościową większość Sygnatariuszy opowiadającą się wyłącznie za prof. Pluskiewiczem, lecz przez mniejszościową grupkę kunktatorów w większości z PZPR-owskim rodowodem którzy wykorzystali okazję (otwarty dla nich blog) do przegrupowania, uformowania się i uderzenia. Na szczęście nieskutecznego- jestem przekonana że wygrana prof. Więcka mającego u boku ostro prących na stołki towarzyszy Wojnara, Skałbę itd. z doradcą Kamińskim oznaczała by zaprzeczenie reform, cofnęła by nas do czasów dawno minionych i pogrążyła by SUM w jeszcze gorszej i agresywniejszej prywacie niż w ostatnich 2 kadencjach. Tylko prof. Pluskiewicz mógł to zmienić, miał konkretny świetny i jasny program. Nie dorośliśmy jak widać do tego by powierzyć władzę osobie która zakończyła by rozkręcony proces dojenia nas wszystkich.
Wybór prorektorów przez Prof. Jałowieckiego- poza prof. Olczyk- jest fatalny (biorąc pod uwagę sposób "wymuszonego wślizgnięcia się" do RW obecnej Dziekan, wybór na Prorektora d/s klinicznych inżyniera potrafiącego wyrzucić z gabinetu urzędującego profesora (Dzielickiego) czy wybór prorektora ds Nauki pokrzykującego na członków RW w jego pierwszej kadencji).
Ale skoro nie wykorzystaliśmy szansy na wybór prof. Pluskiewicza, to już wolę dokonane rozstrzygnięcie od tego co nam groziło gdyby druga tura rozstrzygnęła się inaczej i nie jestem w tym odosobniona.
Czy prof. Jałowiecki pokaże że potrafi być lepszy od Tenderowej? Wybór prorektorów tego nie wróży, ale osobiście we własnych rozważaniach jeszcze daję mu taką szansę. Po Chrześcijańsku.

Anonimowy pisze...

A ja zadaję pytanie: jakie błędy w swej kampanii wyborczej zrobił prof. Pluskiewicz? Chyba największy błąd to amatorszczyzna. Niestety, nieskazitelna opinia i wspaniały program wyborczy to za mało. Brakowało fachowca od inżynierii społecznej, który rządziłby kampanią. I dostosowałby kampanię do poziomu strony przeciwnej. Tego nie był w stanie zrobić prof. Pluskiewicz, bo po pierwsze - jest zbyt prawym człowiekiem, po drugie - nie zna się na grach wyborczych. Myśli, że opracowanie dobrego programu to najważniejsze. Oczywiście że nie. Najważniejsze - to przekonać elektorat do siebie. A to jest dziedzina inżynierii społecznej. Czyli brakło fachowca. A szkoda.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z komentarzem z 15 maja 2012 15:11. Czy ktoś się zastanawiał, co by się stało, gdyby w 81 roku pojawił się drugi Wałęsa i druga Solidarność?

Anonimowy pisze...

Anonimowy z 06:26 pisze...
"Czy ktoś się zastanawiał, co by się stało, gdyby w 81 roku pojawił się drugi Wałęsa i druga Solidarność?"

Pamiętajac ten czas powiem, że próby uruchomienia "drugiego Wałęsy", czyli powołania drugich związków zawodowych były, szczególnie na Akademii, w Ligocie. Towarzyszom jednak sie wówczas nie udało.

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze, czekamy na podsumowanie ostatnich wydarzeń. Liczymy na Pańskie merytoryczne sądy, jak w ostatnich latach.