Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 5 maja 2012

Komentarz Czytelnika

W odpowiedzi dr hab. Maciejowi Sosnowskiemu

Jest taki stary kawał z brodą o dobroci Generalissimusa, który kończy się puentą: „a mógł zabić!”
Otóż Pańską wypowiedź traktuję jako groteskę w tymże stylu. To, że rektor nie przeszkadza w rozwoju naukowym choć „mógł zabić” to na prawdę nie jest dowód ani na dobroć, ani na profesjonalność, ani tym bardziej nie jest to jego osiągnięcie. Stopnie profesorskie, habilitacje, doktoraty i IF to zasługa jedynie ludzi, którzy ciężką pracą na te osiągnięcia pracowali! Z jednej strony pisze Pan z oburzeniem o wiecznych adiunktach, a z drugiej jako wielkie osiągnięcie pani Rektor i jej łaskę uważa pan katedry, gdzie ludzie ośmielili się awansować. Pomnażanie dorobku i awans naukowy jest wpisany w obowiązki pracownika naukowo-dydaktycznego! Rolą rektora nie jest „nie przeszkadzać”. Jego OBOWIĄZKIEM jest pomaganie, wspieranie i rozwój potencjału także naukowego uczelni.
Rodzi to następujące pytania:
1. Czy ustępująca władza wspierała, czy tylko nie przeszkadzała?
2. Czy osiągnięcia naukowe pracowników, ich dorobek i IF przekładały się na ich pozycję w uczelni, awanse, szanse w konkursach i w jakikolwiek sposób na uzyskiwane dochody?
Czy nie przeszkadzała? Tu o głos należy poprosić tych, którzy ośmielili się pomyśleć o grantach europejskich, tych, którzy na ekspertyzy biura prawnego czekali tak długo, że terminy minęły, tych którzy stracili sprzęt w wyniku przeciągających się przetargów, itd.
Co do drugiego, to aż brak motywacji do pisania. Dorobek i IF ma się nijak do zarobków i ich miejsca w rozpiętej siatce płac. Jest to jakiś tajemniczy algorytm, a różnice pensji podstawowej pracowników na tym samym stanowisku są skandalicznie wysokie.
Kwestię światowych osiągnięć, można potraktować jako kolejny aspekt, nad którym lepiej milczeć. Wg danych naszej biblioteki JM ma IF 72.636 (31 prac). Są w uczelni „maturzyści”, którzy mają po 10 latach pracy IF 27,0. Oba te wyniki są NICZYM wobec IF ludzi, którzy rzeczywiście działają na światowym poziomie. Przykładowo śp. prof. Andrzej Szczeklik jedynie za lata 1996-2006 miał IF 676,4, a zapewne znany pani Rektor Michael Bernd Ranke szczyci się 217 publikacjami w czasopismach indeksowanych. (http://www.biomedexperts.com/Profile.bme/1161351/Michael_B_Ranke).
Pisze Pan razem o państwie Tenderach. W tym zestawieniu Pan prof. Michał Tendera ma dorobek publikacyjny o łącznym IF 811, 713 i tu czapki z głów.
Myślę, że wszystkim uczestnikom dyskusji o naszych światowych osiągnięciach i wiodącej roli nas badaczy z SUM w rozwoju nauki światowej należało by się „znaj proporcjum, mocium panie” hrabiego Fredry.
O co więc chodzi w tej wrogości wobec ustępującej (choć z wyraźnymi oporami) władzy? Czy to na prawdę bunt niewdzięczników gryzących dobrą karmiącą rękę?
Chodzi o to, że przynajmniej w pierwszej kadencji pani prof. Małecka –Tendera była wybierana z wielkimi nadziejami na zmiany nie tyko finansowe w uczelni, ale przede wszystkim na odrodzenie życia akademickiego, na przywrócenie normalności stosunków międzyludzkich, normalności i przejrzystości relacji służbowych, ukrócenie prywaty. Ta sympatyczna, mądra, obyta w świecie zachodnim pani miała zakończyć to co zwie się arogancją władzy. Za panowania prof. Wilczoka wydawało się, że doszliśmy w tym temacie do ściany. Jakże się myliliśmy.
I co otrzymaliśmy? :
- Do rządzenia uczelnią została zaproszona pani Kanclerz. Żegnany w złej sławie pan Sałaniewski wydaje się przy tej pani otwartym na ludzi, kompetentnym dżentelmenem.
- Stopień utajnienia danych publicznych został zaostrzony vide starania o ujawnienie dochodów pani Kanclerz. Zachodzę w głowę drogą skąd miał Pan tak szczegółowe dane dotyczące zwalnianych adiunktów. Bond. James Bond?
- Pani Rektor nie tolerowała i nie toleruje jakiejkolwiek krytyki, czy konstruktywnych uwag. Wszystkie takie zachowania odbierane są jako osobiste ataki. Nie może być tak, że członek RW musi przepraszać za zadane pytanie!
- Zaprzeczeniu zostały poddane wszelkie dobre obyczaje życia akademickiego. Wystarczy prześledzić zachowania, czy publiczne wymiany zdań wobec profesorów Dzielickiego, Pluskiewicza, Opali, aby przerazić się nie tylko poziomem kultury osobistej, ale i brakiem umiejętności reprezentowania godności stanowiska Rektora. Zresztą dokładnie w tą samą poetykę wpisywały się wystąpienia JM choćby przed wręczaniem nagród naukowych. Niskiego lotu zachwalanie swojej osoby i jak bardzo wdzięczni powinniśmy JM być za uzyskanie owych nagród, plus osobiste wycieczki w kierunku opozycji. Godność Urzędu Rektora to nie zadarty wysoko nos!
- Od człowieka znającego standardy Europy Zachodniej na stanowisku Rektora wymaga się więcej. O wiele więcej niż przeciętna. Nie mogę wręcz uwierzyć, że przez dwie kadencje potężni rodzice zatrudniali w „swojej” klinice dziecko oraz zięcia! Przeprowadzili przez doktorat i specjalizację. Dali fach, karierę i pieniądze. Ja nie wiem jakich interpretacji prawnych należy użyć aby tego zjawiska nie nazwać nepotyzmem. To jest po ludzku głęboko nieprzyzwoite. Godność piastowanego stanowiska wymagała kryształowości.
- Zarobki w uczelni należą do najniższych i dla większości pracowników opierają się o najniższe możliwe widełki ustawowe. Co ciekawe pensje są bardzo zróżnicowane, tak że zarobki średnie są całkiem wysokie dla każdego ze stanowisk. Kto i na jakich zasadach wyrabia tą wysoką średnią? W tym wszystkim do wrzenia doprowadzają społeczność oburzająco wysokie zarobki pani Kanclerz.
- Wieczne konkursy na stanowiska kierownicze, rozgrywane tak długo, aż wygra pomazaniec władzy.
I wreszcie na końcu dwie uwagi. Sposób w jakim JM żegna się ze stanowiskiem jest kolejną smutną ilustracją stylu i poziomu sprawowania władzy. A co do sławetnej dyskusji akademickiej i jak Pan sugeruje wydumanego zastraszania, to patrząc jak się kończyły dotychczasowe starcia z JM to ja osobiście tekst ten piszę i publikuję z lękiem, a nazwiska boję się ujawnić. Do takiego poziomu doszliśmy.
PS. Autor tego tekstu prosił o anonimowość

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Gospodarność E. Tendery jako lidera uczelni była tak wielka,że aż porażająca. Zwalniała ludzi i płaciła im pensje, równocześnie zwalniając ich z obowiązku wykonywania pracy, byle tylko ich nie oglądać.Gratulacje za znajomość ekonomii.

Anonimowy pisze...

Odnośnie etapu na jakim jesteśmy, ale z cyklu jak nas widzą inni, rozmowa dwóch studentów medycyny, jeden z Warszawy drugi z Zabrza:
- A gdzie studiujesz?
- W Zabrzu.
-A w Mordorze, u nas asystenci straszą - uczcie się, bo jak nie zdacie to wylądujecie na SUMie.

Ma ile sytuacja ze straszeniem jest prawdziwa nie wiem, ale rozmowa na pewno i nawet jeśli tylko jest to opinia studentów to pytanie brzmi kto ją wypracował? Skąd w kraju takie zdanie o niedawno jeszcze czołowej uczelni ...
Czy to już ten czas, że trzeba się wstydzić swojej uczelni i nie przyznawać gdzie się studiuje/pracuje?

Anonimowy pisze...

Pora na kolejne akty strzeliste pracowników pp. Tenderów.
Ciekawe kto w debacie odegra rolę spontanicznego wystawiacza laurek.
Na poprzedniego nie można już liczyć.

Anonimowy pisze...

Co do Mordoru wystarczy rzucić okiem na pierwsze dwa wyniki na Google: https://www.google.pl/search?sugexp=chrome,mod=7&sourceid=chrome&ie=UTF-8&q=sum+mordor

Niestety określenie to istnieje co najmniej od 2010 roku...

Anonimowy pisze...

Tak, to jest dramat dla nas wszystkich i tą opinie trudno będzie zmienić. Co się właściwie stało, że tak się nas ocenia ? przykro słuchać jak studenci z innych uczelni się z nas śmieją. O co tutaj chodzi ? Jest odpowiedź - za dużo polityki, bazwzględnej walki o władzę, a za mało rzetelnego wykonywania obowiązków pracowniczych, przecież uczelnia jest dla studentów !