Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

niedziela, 13 listopada 2011

RADA WYDZIAŁU LEKARSKIEGO W KATOWICACH z 10.11.11

Raport z ostatniego posiedzenia RW wydziału lekarskiego w Katowicach odnosi się do obecnie najważniejszej sprawy SUM, którą jest zapewnienie pracy wszystkim profesorom i doktorom habilitowanym, którzy z racji ukończenia 60 (kobiety) i 65 r.ż. (mężczyźni) nabyli prawa emerytalne.
Stała się rzecz, której nie rozumiemy.
Raport jest skrócony i zawiera najistotniejsze jej przesłanki. RW była długa.
Dopiero około godziny 15-stej, w punkcie wolne wnioski, zabrał głos dr hab. M. Jasiński - wiceprzewodniczący Komisji Uczelnianej NSZZ Solidarność. Reprezentował wniosek i oficjalne wspólne stanowisko związków zawodowych działających na SUM: NSZZ Solidarność i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przedstawił pozytywną związkową opinię prawną dotyczącą kontynuacji pracy naszych doktorów habilitowanych i profesorów, którzy zgodnie z ustawodawcą mogą pobierać jednocześnie emeryturę i wynagrodzenie z tytułu zatrudnienia. Zwrócił się do członków RW i władz SUM o zajęcie korzystnego stanowiska dla omawianej interpretacji i w efekcie stworzenie im możliwości ponownego zatrudnienia na tych samych warunkach wraz z należnymi im świadczeniami emerytalnymi. Następnie Prof. W. Nasiłowski dr h.c. SUM zgłosił swoje obawy związane z konsekwencjami nagłego przerwania ciągłości pracy dydaktycznej i naukowej w oparciu o przykład katedry i kliniki neurologii, apelował o szybkie i humanistyczne zakończenie tej budzącej niepokój etyczny sprawy.
Słowa tego autorytetu w dziedzinie etyki i deontologii zabrzmiały szczególnie.
W odpowiedzi, Pani Rektor E. Małecka-Tendera stwierdziła, że postępuje zgodnie z przedstawioną jej opinią prawników SUM i nie zna innej interpretacji prawnej, a dalsze jej decyzje zapadną na najbliższym (17.11.br.) kolegium rektorsko-dziekańskim. Zapewniła, iż dziekan prof. J. Lewin-Kowalik nadzoruje proces płynnego przekazania obowiązków kierowania jednostką wyznaczonej osobie w miejsce zwolnionego Prof. G. Opali.
Następnie o głos poprosił Prof. A. Witek, który wyraził opinię iż naszym obowiązkiem jest troska o najstarszych profesorów i docentów. Podzielił się również informacją, że Rektorzy pozostałych uczelni medycznych (m.in. Warszawskiego, Gdańskiego, Poznańskiego, Pomorskiego) już co najmniej we wrześniu podjęli korzystną decyzję o utrzymaniu dotychczasowych zasad kontynuacji ich pracy, czyli zatrudnieniu na poprzednim stanowisku pracowników naukowych przed wejściem w życie ustawy, o czym zainteresowani zostali poinformowani przed wejściem w życie ustawy. tj. 1.10.2011. Postawił pytanie: czyżby działali poza prawem?
Pani Rektor stwierdziła, iż niezgodne z prawem decyzje innych rektorów nie mogą być powodem, dla których miałaby łamać prawo. Kolejne pytanie profesora dotyczyło liczby zwolnionych profesorów oraz ilu osobom JM wyraziła zgodę na dotychczasowe pobieranie wynagrodzenia z tytułu praw emerytalnych i zachowania dotychczasowego stanowiska. W odpowiedzi usłyszeliśmy, iż jest to jeden prof. WLK, 3 prof. WLZ i 2 prof. z WF. Oba pisma (jednocześnie o rezygnację z zatrudnienia i przyjęcie, zgodnie z ustawą) złożyło 8 profesorów, stwierdziła p. Rektor, z czego 5 nie zaakceptowała, a w wypadku 3 kolejnych prośbę o ponowne zatrudnienie poparła. Spowodowane było to faktem, iż dotyczyło senatorów.
Prof. A. Witek zaapelował o zmianę decyzji podobnie jak to miało miejsce w innych uczelniach. Stwierdził ponadto, iż tu nie chodzi o żaden gest gdyż jest to nasz akademicki obowiązek i wyraz szacunku, a także przykład dla studentów.
Następnie, prof. P. Jarosz-Chobot zaapelowała do Pani Dziekan i członków RW aby wsparli swoim głosem wniosek o jak najszybsze przywrócenie do pracy zwolnionych profesorów, jak i o zobowiązanie naszych władz do korzystnego rozstrzygania spraw dla wszystkich pracowników SUM, którym prawnie te oba świadczenia przysługują.
Pani Rektor stwierdziła, że nie może takiego zobowiązania przyjąć, gdyż liczba pracowników SUM jest ograniczona, i stąd potrzeba, aby młodzi pracownicy zajmowali ich miejsca. W ad vocem prof. P. Jarosz-Chobot podniosła, że rozwiązań zatrudnienia młodej kadry jest wiele, natomiast zawsze pozostaje naczelnym elementem życia społeczności akademickiej poszanowanie swoich nauczycieli.
Ten fragment dyskusji sprowokował do wystąpienia prof. M Kamińskiego. Wskazał przede wszystkim na niedopracowanie rządowej ustawy, co spowodowało przekazanie jej do Trybunału Konstytucyjnego W swym bardzo emocjonalnym wystąpieniu stwierdził, iż jako 70-latek czuje się jak „wyrzucony na śmietnik”. Jednocześnie słowa JM uznał jako strategię uczelni. „Staruchy mają odejść, bo zawadzają” - z bólem zakończył . RW gromkimi oklaskami dała wyraz poparcia dla wystąpienia i słów prof. Marcina Kamińskiego.
Po tym poruszającym wystąpieniu prof. A. Witek wyrażając szacunek dla swego przedmówcy, ponownie zwrócił się do z prośbą do Pani Dziekan, by na kolegium rektorsko - dziekańskim wyraziła stanowiska RW za przywróceniem do pracy zwolnionych profesorów i podobnie jak w innych uniwersytetach medycznych przyjęciu korzystnego rozwiązania dla wszystkich pracowników SUM spełniających omawiane ustawowe warunki.
Pani Dziekan oświadczyła, iż jest to również jej osobiste zdanie i zapewniła o poparciu wniosku RW na najbliższym kolegium rektorsko-dziekańskim.

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy jeżeli osoba Profesora po ukończeniu 65 r. ż. nie złozyłaby takiego wypowiedzenia, to dalej by pracowała? A jezeli tak, to zwalniając się musieli dostać jakieś gwarancje? Jeżeli tak, to mamy Jałtę!

Anonimowy pisze...

Nie doszłoby do tej sytuacji, gdyby "dzisiejsi pokrzywdzeni" reagowali wtedy gdy krzywdzono niżej notowanych w hierarchii uczelnianej pracowników. Cóż, myśleli że są nietykalni.... I niech to będzie nauczką dla tych których obecne władze dzisiaj faworyzują.... po wygranych wyborach i na was przyjdzie kolej

Anonimowy pisze...

W tej sytuacji, wobec stwierdzenia Pani Rektor, że postępowanie innych rektorów było niezgodne z prawem, są dwie możliwości: albo to stanowisko jest prawidłową interpretacją prawa albo też za te słowa Pani Rektor spowodują reakcję tych osób. To jest bardzo poważna sprawa, to publiczne oskarżenie innych rektorów. Żartów nie ma. Ale wg mojej wiedzy podobnie postąpiono w Politechnice Śląskiej, czyżby tam też nie potrafiono czytać przepisów prawa?!
Jeśli te słowa czyta jakiś prawnik, niech się zaraz odezwie!

Anonimowy pisze...

Pani Rektor tłumaczy swoje postępowanie polityką kadrową mającą na celu odmładzanie uczelni.
To kompletna bzdura.
Z jednej strony teraz kierownik kliniki/katedry po prostu nie będzie się starał o jednoczesne pobieranie emerytury i pensji i swoje miejsce pracy ma nadal zapewnione.
Z drugiej strony, to w opinii Pani Rektor wygląda to tak, że młodsi tylko czekają aby rzucić się do gardła starszym i trzeba im to umożliwić.
Główna, wieloletnia zasada sprawowania władzy Pani Rektor "to szczucie jednych na drugich".

Anonimowy pisze...

To dalszy ciąg kabaretu, w którym nie wiadomo śmiać się czy płakać?Chyba płakać, bo krzywdzeni są ludzie. Prawdą jest, że samodzielni pracownicy nie reagowali, gdy krzywdzono innych, więc teraz przyszła kolej na nich.Czy my mamy za dużo samodzielnych? Dotychczas mówiło się , że na innych wydziałach brakuje. Czy więc nie można proponować jakichś przesunięć? Wydział zdrowia Publicznego się sypie z powodu braku samodzielnej kadry. Może o to chodzi? Może chce go zlikwidować, alko raczej połączyć z innym wydziałem? Jakim?Polityka kadrowa rektorki woła o pomstę do nieba od samego początku.Chce wymienić kadrę - a kiedy my wreszcie wymienimy rektora?

Anonimowy pisze...

Pani Rektor zasłania sie kolegium rektorsko-dziekańskim, na którym zapadają decyzje krzywdzące pracowników. Dlatego żaden dziekan ani prorektor nie ma moralnego prawa rządzić w przyszłej kadencji.Niektórzy już nie mają prawa na reelekcję, ale ci co mają nie powinni być wybrani, bo są sługusami obecnej władzy. Inna sprawa to karygodne oskarżanie inych rektorów, że nie są w zgodzie z prawem. Powinni oni się o tym dowiedzieć, co twierdzi nasza rektorka. Bowiem to oni przygotowali się właściwie do zapisów nowelizacyjnych, informując i uprzedzając pracowników o sposobie postępowania z chwilą ich wejścia.To oni postąpili prawidłowo oraz przyjażnie wobec ludzi. Pani rektor ma bardzo słabych prawników, że jej tego nie doradzili oraz bardzo wypaczone morale i całkowity brak honoru. Byłoby dobrze mieć taką moc sprawczą, aby ją wysłać na zasłużoną emeryturę.

Anonimowy pisze...

Pani Rektor ma prawo powoływać różne grona doradców i prosić ich o wyrażenie opinii. Jednak analizując zapisy statutowe nie ma w nich umocowania prawnego Kolegium Rektorkie, tylko Rady Wydziałów i Senat mają umocowanie prawne do podejmowania decyzji , zaleceń i uchwał wiążacych .

Anonimowy pisze...

Albo sprawozdawca albo Pani Rektor zapomiała powiedzieć o dwóch
ponownie nie przyjętych samodzielnych pracownikach z Wydziału Zdrowia Publicznego

Anonimowy pisze...

Akurat zwolnieni profesorowie, zarówno wyróżniali się tym, że nie siedzieli cicho i stawali w jawnej opozycji do krzywdzących decyzji rektor (celowo bez Pani i małą literą). Najjaskrawszym przykładem jest Pan prof. Opala. Pewnie dlatego zostali tak potraktowani.

Anonimowy pisze...

Szkoda, że nikt się nie upomniał, kiedy bezprawnie zabrano 10 dni urlopu bibliotekarzom mianowanym :/
W większości uczelni już dawno te prawa zostały przywrócone...
w SUM jak zwykle cisza... :/

Anonimowy pisze...

To jasne, że wygnani profesorowie byli w opozycji do poczynanń rektorki w wielu sprawach. Dlatego zostali tak potraktowani. Teraz padnie blady strach na innych i profesorowie nie będą już tacy śmiali.(Myślę, że z wyjątkiem właściciela bloga). Fatalnie się dzieje też na innych wydziałach: Zdrowia Publicznego oraz Opieki Zdrwotnej. Na pierwszym władza pozbyła się również dwóch osób, a tam jak powietrze potrzebni są przecież samodzielni. Po co? Wcześniej zrezygnowano tam z doświadczonych i zaangażowanych kierowników dziekanatów, chociaż dziekanaty prosperowały bardzo dobrze i nasadzono swoje miernoty, niegrzeczne i niekompetentne do granic możliwości. Na zdrowiu publicznym zmieniono ponownie kierownika jako skutek sprzeciwu pracowników, na drugim niekompetencja nadal sięga zenitu. I o to właśnie chodzi, bo uczelnia się od tego nie zawali. Również z braku kilku profesorów. Słabymi lub zastraszonymi ludźmi łatwiej jest rządzić.

Anonimowy pisze...

Dla sprostowania, Pani Rektor nie powiedziała, że odmładza uczelnię, tylko, że w przypadku paru osób (nie będących kierownikami) niekoniecznie kierownicy Katedr w których pracowali chcą je ponownie przyjąć. Powiedziała, że to decyzja Kierownika Kliniki i w sytuacji w której jest ona negatywna ona również nie poprze ponownego przyjęcia takiej osoby. Co moim zdaniem jest rozsądne. Co do Profesorów - oczywiście taka sytuacja jest skandaliczna, z tym, że trzeba się zastanowić kto nam ten skandal zafundował - czy nie był to czasem sejm RP za akceptacją Prezydenta?

Anonimowy pisze...

Też uważam, że takie traktowanie Profesorów, z których wielu tworzyło historię tej uczelni, jest skandaliczne. Poniekąd jest to winą skandalicznych decyzji władz RP, z drugiej strony władze uczelni też mogły tą sprawę wcześniej wyjaśnić i wybrać optymalne rozwiązania. Ale też nie histeryzujmy. Moim zdaniem poważnym błędem wielu kierowników jest brak wychowanków. Jak to możliwe, że znany profesor, będący całe lata kierownikiem kliniki nie jest w stanie wychować następców? Warto na to pytanie sobie odpowiedzieć. A może jednak jest w stanie i to całe biadolenie na brak kontynuacji jest pozbawione podstaw?

Anonimowy pisze...

Co do braku Wychowanków to jest prawda i pewno parę osób niedopuszczonych może mieć pozorną satysfakcje-nie chodzi tutaj jednak o chęć dziejowej sprawiedliwości, lecz tylko o to, że tytuł Profesora ma pewne poważanie społeczne i nie należy jego nadszarpywać. Co do braku wychowanków, to tez pewną odpowiedzialność ponoszą Władze Uczelni czy Wydziału, gdyż jeżeli nie można zaktywizować Kierownika do tego, to mozna i poza nim próbować takiego zdolnego człowieka wyhabilitować. Normą w jednostce powinna być 1 habilitacja na 3-5 lat (minimum), a jak nie to zmiana Kierownika. Podpisuje się Kierownik!!!

Anonimowy pisze...

Ostatni numer Biuletynu KSN (9-10) z 2011 roku w całości poświęcony jest prawie czteroletniej walce o przywrócenie niektórych nabytych uprawnień (właśnie te odebrane 10 dni urlopu) bibliotekarzom.W tej sprawie w 2007-208 roku w Sejmie i Senacie zgłaszane były interpelacje, wypowiadał się Rzecznik Praw Obywatelskich a w końcu Trybunał Konstytucyjny. Tylko paru rektorów w oparciu o wyrok Trybunału Konstytucyjnego
polubownie załatwiło tę sprawę. Dlatego wszystkie dokumenty zostały przesłane na ręce Pani Minister Kudryckiej, aby wydała odpowiednie rozporządzenie zobowiązując rektorów do polubownego załatwienia sprawy.Wszyscy z niecierpliwością oczekujemy na to stanowisko. Pracownicy Biblioteki Politechniki Warszawskiej mieli dość czekania na kolejne rozporządzenia i wnieśli swoje roszczenia do Sądu - wygrali. Dzisiaj w tej sprawie dwie organizacje związkowe działajace w naszej uczelni skierowały pismo do Pani Rektor dołączając komplet załączników. Proszę śledzić stronę związkową.
prof. A. Kochańska-Dziurowicz

Anonimowy pisze...

Do komentarza z 15 listopada 2011 11:53
Jakie to ma znaczenie? "Osoba nie chciana" może nadal pozostać do 70 urodzin na swoim stanowisku jeśli tylko nie napisze o emeryturę i "nikt jej nie ruszy" z zajmowanego stanowiska.
Aktualnie prawdopodobnie ~80 osób w naszej uczelni ma prawo do pobierania emerytury z ZUS i pensji, a tylko 8 osób miało odwagę napisać o kontynuacje swoich praw. A więc, o żadnej wymianie nie ma mowy. To wyłącznie mydlenie oczu i machanie przynętą.

Anonimowy pisze...

Brawo profesorowie, którzy zabrali głos na tej radzie w obronie sprawiedliwości i etyki w postępowaniu. Brawo Pan prof. Nasiłowski największy znawca etyki w naszej uczelni, pan prof. Kamiński, prof. Jarosz-Chobot, prof.Witek i inni, którzy zabrali głos w tej bulwersującej środowisko akademickie sprawie. Wszyscy kiedyś będziemy starzy i oczekiwać będziemy szacunku i poważania. Będziemy chcieli dzielić się naszym doświadczeniem z pracownikami i studentami.I nie będziemy chcieli żyć w atmosferze osoby persona non grata. Obecne
władze też.