Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

niedziela, 6 listopada 2011

O DESTRUKCJI

Podstawowym warunkiem prawidłowego funkcjonowania każdej instytucji, a uczelni w szczególności jest ciągłość organizacyjna oraz przewidywalność działań władz. Ostatnie zawirowania obserwowane w uczelni są dokładnym przeciwieństwem tych fundamentalnych zasad. Nagle wiele jednostek zostało pozbawionych swych dotychczasowych kierowników na skutek decyzji Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery, która nie przyjęła ponownie do pracy niektórych profesorów-emerytów. Na stronie internetowej uczelni w wykazie jednostek brak jest tych nazwisk, np. w Wydziale Lekarskim w Zabrzu usunięto nazwiska dotychczasowych kierowników Katedr Neurologii - Prof. K. Pierzchałowej i Anatomii Prawidłowej - Prof. K. Ślusarczyka. Z dnia na dzień, na skutek kuriozalnej decyzji Pani Rektor uczelnia została pozbawiona szeregu cennych, zasłużonych osób. A stało się to całkowicie niespodziewanie, to jest absolutne zaprzeczenie konieczności prowadzania przewidywalnej, długofalowej polityki realizowanej w interesie całego środowiska.

To są działania niszczące żywą tkankę uczelni, to jawna destrukcja.

Nieco inne podłoże ma sytuacja w szpitalu wojewódzkim w Tychach, gdzie znajdują się kliniki na tzw. bazie obcej. W tym szpitalu dyrektorem jest A. Drybański, który wcześniej był dyrektorem SK-1 w Zabrzu. Jego autorytarne rządy i decyzje skutkują stopniowym zanikiem działań Kliniki Chirurgii, pracownicy wraz z jej kierownikiem dr hab. M. Zaniewskim odchodzą ze szpitala. Podobna sytuacja dotyczy Zakładu Pielęgniarstwa Chirurgicznego z jej szefem dr med. E. Majewskim. Jak ma być realizowana praca dydaktyczna oraz prowadzone badania naukowe? Dlaczego w tym konflikcie władze uczelni nie wykazały się pożądaną skutecznością by doprowadzić do rozwiązań kompromisowych? Przecież jednostki uczelni funkcjonują w szpitalach nie będącymi szpitalami klinicznymi od lat, a powinnością władz uczelni jest zapewnienie im odpowiednich warunków do pracy dydaktycznej i naukowej.
Koniec końców efekt jest podobny jak w przypadku usunięcia z uczelni profesorów – chaos i destrukcja.

Mszczą się wieloletnie zaniedbania i brak własnej bazy klinicznej, choć i w szpitalach klinicznych skutek działań Pani Rektor jest podobny. Przed paru laty Senat, na wyraźną sugestię Pani Rektor, odrzucił propozycję Ministerstwa Zdrowia by w Zabrzu zbudować całkiem nowy szpital kliniczny. Czy może być coś bardziej zdumiewającego; nie mamy własnych szpitali klinicznych dla zaspokojenia potrzeb uczelni, a odrzuciliśmy kwotę PIĘCIUSET MILIONÓW ZŁOTYCH…

33 komentarze:

Anonimowy pisze...

Mówiłem, ażeby sie odłączyć w sposób manifestacji itd, zwłaszcza na szczeblu Warszawy-tam mimo dobrych relacji z "byłą" MZ grunt mógłby nie byc taki przyjazny, jak na ŚLąsku-cały czas słysze te "Januszu, wiedziałam, że Twoje wykłady sa interesujace". Czas na arystokrację juz minął, rządzic mają osoby, które sie nie wywyższają nad inne, ani oczywiscie te, które chcą za takich uchodzić. I jeszcze jedno, jak nie będzie Rektor z Zabrza to się oddzielamy. Albo nie czekajmy i zróbmy to szybciej.

Anonimowy pisze...

To nie jest destrukcja – to jest świadomy demontaż struktury SUM. Dodajmy do tego degradację PSK 1 w Zabrzu – ilu kierowników jednostek SUM straciło tam w ostatnich latach stanowiska ordynatorów?
Poszukiwanie pierwiastka racjonalnego w tym procesie nie daje początkowo żadnych wyników. Jedyne, co przychodzi do głowy to czyszczenie przedpola przed walką wyborczą, wybory nowego Rektora tuż, tuż. Ofiarą tych różnorodnych działań lub zaniechań są, bowiem w pierwszej kolejności ludzie. Nie ważne, że kompetentni; ważne, że nie stanowią zaplecza obecnych władz albo przynajmniej obecne władze nie są ich pewne. Przy okazji Rektor okazuje moc i podgrzewa atmosferę strachu. Destrukcja czy demontaż Uczelni to sprawa wtórna – taki syndrom grecki.

Rektor w czasie centralnej inauguracji roku akademickiego zwróciła uwagę, że jej następcą nie może zostać osoba przypadkowa. To zrozumiałe; obecna Rektor boi się oddać władzę osobie „przypadkowej”. Taka osoba niechybnie będzie musiała dokonać analizy siedmioletniej kadencji. Faktów sugerujących naruszenia prawa jest wiele. Naruszenia dobrych obyczajów akademickich są oczywiste. Rzetelnie przygotowany bilans otwarcia może być katastrofalny.

Na przedwyborczej giełdzie pojawiają się różne nazwiska. Wśród nich są nazwiska niektórych członków obecnego kolegium rektorsko-dziekańskiego, prof. Jałowieckiego czy prof. Olczykowej. To chyba jednak zasłona dymna. Oni też mogą okazać się niepewni. Jedyną logiczną w tej sytuacji kandydaturą obecnej władzy jest prof. Michał Tendera, Przewodniczący Sekcji Medycznej Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu. Informacja dla czytelników spoza naszej uczelni: prywatnie mąż obecnej Pani Rektor. Wprawdzie nie można łączyć stanowiska w CK ze stanowiskiem Rektora, ale członek CK może kandydować w wyborach, na decyzję o ewentualnej rezygnacji będzie miał czas.

Opisany wyżej hipotetyczny plan może uzasadniać pozornie nieracjonalne działania. Stawka jest wysoka.

Anonimowy pisze...

Tak to jest prawda,ja również dochodzę do takich samych wniosków. Pani rektor będzie mogła spać spokojnie i nie musieć się tłumaczyć w sądach (jak Poprzednik do dnia dzisiejszego) tylko wówczas jeżeli u steru bedzie jej mąz. W ten sposób spokojnie bedą mogli dotrwać do emerytury. Dlatego teraz czyści przedpole. Pozbywają się osób przeciwnych oraz niepewnych. No i zostanie ta nieszczęsna kuraszewska. W administracji nie ma już osób niepewnych. Wymieniły wszystkich.Biblioteka była takim ostatnim bastionem przeciwników kuraszewskiej, więc zrobiły krótki proces. A samodzielni pracownicy nauki (bo to oni wybiorą rektora) chowają głowy w piasek. Lubią być trzymani na krótkim pasku.

Anonimowy pisze...

Jakby sie narobiło zamieszania nawet nieskuteczną próba rozdziału Wydziałów to Imiennik nie mógłby startować. Czy taki wniosek mógłby być zgłoszony na RW?

Anonimowy pisze...

Ceauşescu czy co?
Przecież nie może tak być, że wszystkie krzywdy, upokarzanie ludzi, ujdzie im bezkarnie.
Ludzie, róbmy coś.
To NIE JEST prywatna uczelnia!!!
Przecież oni nie mogą z nami robić, co im się żywnie podoba, wczoraj profesorowie, dzisiaj bibliotekarze, na kogo padnie jutro?

Do licha, to nie huta, nie stocznia, że kiedy nie ma zamówień, to się ją likwiduje!
Przecież uczelnia ma konkretne zadania! To nie jest własność rektora, ani tym bardziej kanclerza!
To jest dobro całego społeczeństwa, studentów, wykładowców, bibliotekarzy, profesorów, pacjentów klinik, to jest NASZE dobro w pierwszym rzędzie, a władze?
Władze są po to, aby mądrze, sprawiedliwie i dobrze kierować uczelnią.
Skończyły się czasy wyrobników i niewolnictwa!
Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, czy władzom uczelni wolno nami tak pomiatać?
I naprawdę boimy się cokolwiek zrobić? Wszyscy się boimy?! Stańmy wszyscy jednocześnie przeciw temu co się dzieje!

Anonimowy pisze...

Napiszmy odpowiędnią petycję do MZ podpisując się pracownicy SUM-mozemy podać liczbę, poprzez zliczenie poparć na blogu. Anonimy nawet sa rozpatrywane. To nie brak honoru-po co ułatwiać władzy zycie.

Anonimowy pisze...

Demontaż, a może lepiej rzec, sabotaż wobec Zabrza to fakt trudny do ukrycia. Powiem więcej, w Zabrzu już się pogodzono z niechronną porażką (likwidacją) lub (wariant optymistyczny) trwaniem w roli kopciuszka. Trzeba przyznać, w roli destruktora Pani rektor jest prawdziwą MISTRZYNIĄ...

Anonimowy pisze...

Działania wyborcze już władze rozpoczynają. Na najbliższych radach wydziałowych powstaną wydziałowe komisje wyborcze. Więc nasze działania również muszą być skondensowane. Dosyć krzywdy i niesprawiedliwosci. Obecni władcy oraz ich małżonkowie muszą niestety odpaść w przedbiegach.Skupmy się na tym. Nie rozpisujmy się na zewnątrz, bo to przez kilka ostatnich lat nic nie dało. Z ministerialnych wypowiedzi wiemy, że na władze naszej uczelni było więcej skarg, niż na wszystkie pozostałe uczelnie medyczne razem wzięte. I nie było reakcji, a odpowiedź była jedna: to po co ich wybieraliście po raz drugi. Więc trzeba się skupić na działaniach w uczelni, bo tylko od nas zależy, kto będzie wybrany i kto będzie rządził. I zrobić wszystko, aby obecna ekipa nie rządziła po raz trzeci.

Anonimowy pisze...

Mnie zawsze zdumiewa coś innego. Pracuję w Zabrzu i nieraz zdarza mi się "podpytywać" studentów dlaczego studiują w Zabrzu, co takiego fajnego jest w tym miejscu. Zawsze pada taka sama odpowiedź: tu się lepiej studiuje. Tak samo było w moich czasach i było od zawsze. Zawsze tu była lepsza atmosfera, a nawet coraz większa mizeria materialna nie odwraca odwiecznego trendu. Coś jest w tym Zabrzu! A może po prostu Prof. Tendera także o tym wie i nie może ścierpieć, że studenci nie przepadają za wydziałem w Katowicach?!

Anonimowy pisze...

Moznaby podsumować nie tylko nakłady na wydziały kat i zab, ale także cały sponsoring wokół konferencji itd. Mysle, że jest 4lub 5 do 1 na niekorzyść Zabrza. W wiekszości dyscyplin mamy trudniejsza drogę do pokazania czy wykazania sie. Myślę, że takie podsumowanie też warto zrobic. Gdybysmy byli oddzieleni to potencjalni sponsorzy bardziej by się z nami liczyli.

Anonimowy pisze...

A jakby tak np dogadać się z Ostrawą albo z Bratysława i utworzyć Polsko Czesko (Słowacki) Uniwersytet Medyczny i wtedy bysmy się zbliżyli do rejonów naszych południowych miast i Sąsiadów i łatwiej byłoby w Ministerstwie przeforsowac powstanie takiego Uniwersytetu. W naszym kraju sa takie Miedzsynarodowe Szkoły Uniwersyteckie, acz w innych dziedzinach. Gdyby tak jeszcze dołozyć inicjatywe Prezydentów miast Zabrza, Bytomia, znaleźć poparcie w Sejmiku. Proszę pomyślcie o tej inicjatywie. Jedyna szansa to teraz, bo potem to nas wchłoną robiąc nam łaskę.

Anonimowy pisze...

Członkowie Rad Wydziałów zastanówcie się : Jak mogą już być wybierane Wyborcze Komisje Wydziałowe na lata 2012-2016 skoro nie ma AKTUALNEGO STATUTU w którym muszą być zawarte zapisy dotyczące wyborów , i NOWEGO REGULAMINU WYBORCZEGO ? Senat nie podjął uchwały o trybie wyboru rektora : czy to ma być osoba wybierana poprzez kolegium elektorskie? czy menadżer z konkursu ?

Anonimowy pisze...

Ciekawe czy na najbliższej RW w Katowicach ktoś podejmie temat niezatrudnionych profesorów. I jeszcze może temat równie poważny; temat profesorów, którzy z obawy przed Rektor postanowili nie skorzystać z możliwości pobierania emerytury. Słowo obawa opisuje istotę problemu. W normalnych szkołach wyższych rektorzy zawczasu przedstawili zasady ewentualnego zatrudniania bądź nie zatrudniania emerytów. Wszyscy zainteresowani mieli możliwość dokonania świadomego wyboru. U nas typowo: zasady zna jedynie Rektor, a w zasadzie tworzy je ad hoc, czyli jak Przewodnicząca KRAUM wyobraża sobie zarządzanie zasobami ludzkimi, w tym przypadku profesorskimi.
Wróćmy do pierwotnych pytań. Nie jest znana ilość osób mających w tym momencie uprawnienia emerytalne. Z natury rzeczy wynika, że liczba ta rośnie każdego dnia. Należy upomnieć się o ujawnienie zasad albo niech Rady Wydziału wraz z Senatem spróbują je określić.
Przecież nie chodzi jedynie o kilka osób już dotkniętych złem. To cały Uniwersytet nie może się obudzić z letargu-uroku rzuconego przez Diabolinę z ul. Poniatowskiego.
Uwaga, dla przypomnienia: Diabolina to zła wróżka z bajki o Śpiącej Królewnie (Sleeping Beauty).

Anonimowy pisze...

Od dawna czytam ten blog, ale dopiero od paru dni pojawiła się w nim tematyka wyborcza z nazwiskami potencjalnych kandydatów. Nie mam dziś jedoznacznego poglądu w tej kwestii poza jednym kategorycznym stwierdzeniem: NIKT spośród aktualnych władz (prorektorzy, dziekani) nie ma moralnego prawa by ubiegać się o stanowisko rektora uczelni. Jako osoby wchodzące w skład tzw. kolegium rektorsko-dziekańskiego od lat biorą udział w podejmowaniu kluczowych decyzji i ponoszą część odpowiedzialności za bieg spraw w SUM.

Anonimowy pisze...

Tak, absolutnie nikt z obecnie panujących nie ma moralnego prawa do kandydowania na rektora, ponieważ nie są tego godni. Bardzo proszę wszystkich o przyjęcie takiego modelu (schematu?). Pani prof.Olczyk, pan prof.Jałowiecki - (bo o nich najczęściej mowa jako przyszłych rektorach) - wzywam Was do zaniechania przymiarek na fotel rektorski. Braliście bowiem udział w krzywdzeniu ludzi uczelni, wszystkich, począwszy od portierów, skończywszy na profesorach, a więc swoich kolegach. Daliście się ponieść złu.

Anonimowy pisze...

SUM to faktycznie nie jest jeszcze prywatna uczelnia, podobnie nie są to jeszcze prywatne szpitale kliniczne. Chwilowo ustawa o lecznictwie uniemożliwia prywatyzację szpitali klinicznych wprost. Ale rozpoczęła się "prywatyzacja" kadry klinicznej. W miarę jak kolejne nowe obszary kliniczne będą robić się opłacalne rynkowo, tak będzie znikać realna infrastruktura kliniczna Uniwersytetu. Ostateczny cel to skonsolidowana finansowo prywatna uczelnia doskonale współpracująca z prywatnymi podmiotami medycznymi. Katedr klinicznych w strukturze Uniwersytetu praktycznie nie będzie, teoria zostanie sprowadzona do roli dydaktycznej.
To, co teraz obserwujemy to próba utrzymania kontroli nad podziałem już dostępnych i przyszłych łupów.

Anonimowy pisze...

Do postu z: 7 listopada 2011 21:56

Czesi i Słowacy nie będą się żniżać do naszego poziomu. To nie ta liga, niestety.Zostaje nam Ukraina.

Anonimowy pisze...

Porównywanie prof.Olczyk do prof. Jałowieckiego to tak jak porówntwanie krzesła do krzesła elektrycznego.Prof. Jałowiecki to człowiek miałki, bez ikry,bez kręgosłupa czyli nijaki.Profesor Krystyna Olczyk to kobieta z temperamentem, energiczna, świetnie zorganizowana, myślę,że potrafi wszystko załatwić, wyegzekwować i zdobyć dla naszej uczelni środki na jej rozwój.Poza tym wszystko Jej się chce, jest niesłychanie pracowita i skuteczna.Panowie jesteście przy niej mali.Gdyby tylko Pani Profesor zechciała określić się, co do przyszłego Kanclerza, bo z Kanclerz Bernadetą Kuraszewską to już nikt z pracowników nie chciałby pracować i współpracować. Bez względu na kompetencje Pani Kanclerz to z całym szacunkiem na szefa się nie nadaje bo nie jest dobrym człowiekiem, a pracowników traktuje jak służbę i wszyscy mają takie przekonanie.

Anonimowy pisze...

Chyba, że Czesi albo Słowacy tez maja Sleeping Beauty.

Anonimowy pisze...

Pani Prof Olczyk pewnie "określi się" dopiero jak wygra. A wtedy może okazać się, że ta cudowna kandydatka nie wiele różni się od poprzedników. W końcu to najbliże kręgi obecnej władzy.

Anonimowy pisze...

Ten blog nagle zrobił się BLOGIEM WYBORCZYM! Być może to co napisano o Prof. Olczyk to prawda, ale są dwa ale: po pierwsze jest ona członkiem aktualnych władz SUM i w mojej ocenie to podważa jej wiarygodność jako niezależnie myslącej osoby, godnej funkcji rektora, zdolnej do podjęcia się trudu reform SUM, a po drugie w uczelni medycznej rektorem powinien być jednak lekarz, który obejmuje lepiej całość zagadnień w uczelni, szczególnie skomplikowane sprawy związane ze szpitalami klinicznymi.

Anonimowy pisze...

Z tego co wiem, to na Rektora może kandydować kazdy samodzielny. Obecnej Władzy pewno bedzie zależało na szybkich wyborach, czy te procedure nie opóźniłoby zgłoszenie się wszystkich samodzielnych z RW na Rektora-ktos powie, że nie szanujemy tego stanowiska, ale moze byłby to jakis sposób. Może sie myle, ale to nastepni wyjasnia.

Anonimowy pisze...

Ktoś napisał, że kanclerz w SUM traktuje pracowników jak służbę. Moje odczucie jest inne - ona traktuje pracowników jak typowy właściciel niewolników. A obecne zwolnienia to czystka w myśl przysłowia "Murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść". Teraz trzeba "kupić" nowych niewolników potrzebnych jako "głosy" w wyborach. A po wyborach historia zacznie się powtarzać ....bo "Murzyn zrobi swoje......"

Anonimowy pisze...

Zgadzam się, że powinien to być lekarz.Świadczą o tym choćby doświadczenia z zabrzańskim dziekanem-inżynierem.

Anonimowy pisze...

Na blogu rozgorzała prawie przedwyborcza gorączka, a to dopiero początek jesieni. Aż strach co będzie dalej...Niemniej wielu obserwatorom jakoś umknęła jedna sprawa; myślę o kandydacie spoza aktualnych władz SUM, prof. Tenderze. Dla wielu komentatorów poważnym zarzutem jest udział w aktualnym aparacie władzy, a wobec niego ma można wysunąc takiego zarzutu. Ale to jest ktoś kto ma wystarczające szanse, jako mąż Pani rektor, co do wypełniania roli znacznie ważniejszej niż wszyscy prorektorzy i dziekani razem. Cóż to za gratka, kierować SAM-ochodzikiem z drugiego szeregu.
Zatem bądźmy czujni, ta kandydatura musi być kategorycznie zablokowana.

Anonimowy pisze...

Znowu inżynier-na pewno pisze to niedouczony, nieporadny, bez wziecia u pacjentów lekarz. Inzynier przy najmniej na zdrowiu nie zaszkodzi, a Ty tak.

Anonimowy pisze...

Może warto dodać parę słów o prorektorach i dziekanach. Krytyka jaką wyrażono w komentarzach nie dotyczy ich w innych aspektach niż udział we władzach. Nikt nie powinien ich oceniać jako ludzi, naukowców, nauczycieli akademickich. Pewnie są świetni pod wieloma względami, w końcu nie dostali profesur na piękne oczy. Ale jako współudziałowcy aparatu władz SUM muszą otrzymać to co im się należy, mają swój osobisty udział w zdołowaniu naszej uczelni.

Anonimowy pisze...

Tak, prorektorzy i dziekani obecnej kadencji nie powinni znależć się w nowych władzach. Muszą przecież widzieć co się dzieje w uczelni i jakie rządy prezentuje rektorka. Muszą widzieć krzywdę z jaką spotkało się wielu pracowników ze strony władz. I zachowanie kuraszewskiej wobec wielu ludzi, również profesorów. Musimy więc skończyć z tym kabaretem, którego jesteśmy świadkami. Już najwyższy .

Anonimowy pisze...

Tak jak zauważył komentator z 7 listopada 22:14, brak jak dotąd w naszej uczelni Statutu opartego na nowych przepisach oraz nowego regulaminu wyborczego. Inne uczelnie już dawno się o te akty prawne postarały. Więc co ta komisja bedzie robiła? To mi wygląda na jakąś manipulację, z której słyną nasze władze.
Z tamtymi regulacjami się nie śpieszą, chociaż przecież od pażdziernika żyjemy w nowej rzeczywistości prawnej. Będą miały za to dużo czasu na rozmowy i "przygotowanie " członków komisji do swoich celów. To mi się bardzo niepodoba. I nie wydaje się to właściwe ani logicznie, ani prawnie. Może Związek Solidarność, który przyczynił się do wykrycia wielu nieprawidłowości w działaniach władz mógłby to sprawdzić? Posiada on bowiem swoich prawników i inne instrumenty oraz ma prawo kontrolować, a także reagować na działania władz uczelni w ich bezprawnych posunięciach.

Anonimowy pisze...

Pragnę polemizować z osobą piszącą o prof.Olczyk (8 list.15:18). To, że jest energiczna i świetnie zorganizowana jest chyba prawdą (nie jestem z tego wydziału). Ale prawdą jest również, że wiele zawdzięcza poprzedniemu rektorowi i że dużo przywilejów i gratyfikacji finansowych dostała od niego. Ale czy ocena jej postawy etyczno-moralnej jest również taka wysoka? Nie jest. Przecież musi widzieć co się dzieje, bo ma "piękne oczy." Zasiadając w obecnych władzach bierze udział w decyzjach krzywdzących ludzi i to jej nie przeszkadza. Nie walczy z tym i nie ma odwagi na odmienne zdanie. Czy będzie więc dobrym rektorem? Nie, nie będzie.

Anonimowy pisze...

To prawda, morale prof.O. nie jest w porządku i wąpliwe, aby była przyjaznym pracownikom rektorem.
Prawda, że przez poprzednika była forowana. A teraz? - czy jej syn i synowa nadal pracują u niej w katedrze? To również należy do strony etyczno-moralnej - wykorzystywanie pełnionej funkcji dla prywaty.

Anonimowy pisze...

Zgodnie z zapisem w statucie wybory członków wydziałowych i uczelnianej komisji wyborczej muszą być dokonane na 9 miesięcy przed wyborami. Oznacza to,że wybory odbędą się w sierpniu ?? To są skutki , kiedy równolegle z obowiązującą od 1 października znowelizowaną ustawą nie jest wprowadzany nowy statut. Czasu było wiele , gdyż w kwietniu została podpisana znowelizowana ustawa.Skoro i tak niedopilnowano terminów zgodnych z obowiązującym statutem to czy nie lepiej było poczekać do stycznia jak będzie uchwalony znowelizowany statut i regulamin wyborczy i na posiedzeniach styczniow/ lutowych wybrać komisje.

Anonimowy pisze...

Popieram ocenę Anonima z 8 list. godz.23:24 w sprawie udziału pana prof.Tendery w zarządzaniu uczelnią. Jest bowiem członkiem wielu gremiów mających wpływ na bieg życia akademickiego zarówno centralnie jak i w uczelni.Jest Senatorem, gdzie wspiera swoją małżonkę lojalnie, choć wiele pomysłów jest niewątpliwie jego. Jako przewodniczący najważniejszej komisji senackiej ds nauki, ma ogromny wpływ na przyznawanie środków na naukę, oraz wiele innych spraw związanych z nauką, w tym na nagrody naukowe, które przyznawane są niekoniecznie zgodnie z zasadą sprawiedliwości.W domowym zaciszu ma natomiast największy wpływ na bieg rzeczy, a tym samym w krzywdzeniu ludzi nauki - również profesorów. Pamiętajmy o tym.