Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 30 lipca 2011

O Profesorze Józefie Dzielickim

Ostatnie, czerwcowe posiedzenie Rady Wydziału było swego rodzaju pożegnaniem Profesora J. Dzielickiego z uczelnią. Przedstawił nam swą drogę życiową, od początku pracy zawodowej aż do powszechnie znanych okoliczności, które tak naprawdę wypchnęły go poza nawias uczelni. Tym razem uniknęliśmy niepotrzebnych „zgrzytów”, które były w ostatnich latach normą, gdy krzyżowały się drogi Dziekana Prof. Króla i Prof. Dzielickiego.
Zawsze wydawało mi się, że w uczelniach wyższych, a być może na wydziałach lekarskich w szczególności miejsce i rola profesora jest nadzwyczajna. To właśnie ta grupa kształtuje oblicze uczelni, wytycza drogę, po której zmierzamy. To oni stanowią wzorce do naśladowania dla młodzieży, a student medycyny w obliczu zawodowych wyzwań może odwołać się do wyniesionej z akademii czy uniwersytetu nie tylko wiedzy, ale może nawet bardziej postawy swych nauczycieli. Ja zawsze będę pamiętał np. Prof. Szyszko, który ze mną, wówczas studentem V roku i aktywnym działaczem NZS-u, prowadził otwarte rozmowy, jak równy z równym. Albo Prof. Grudzińską bacznie obserwującą naszą działalność studencką i dającą wyraz poparcia dla naszych dążeń i ideałów.
Dlatego sądzę, że nie tak powinno wyglądać pożegnanie profesora z uczelnią po kilkudziesięciu latach pracy. Z pewnością sposób narracji Prof. Dzielickiego nie musi wszystkim odpowiadać, ale minimum poczucia przyzwoitości powinno wystarczyć by cierpliwie wysłuchać pewnie ostatniej jego mowy w tej Radzie. A byli tacy, dla których to był zmarnowany kwadrans, szkoda.
Ale każdy z nas kiedyś przecież opuści mury uczelni…

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Właśnie w takich sytuacjach widać ilu ludzi tkwi w układach zależności stworzonych przez obecną władzę. Salę opuszczali tylko Ci którzy mają za co dziękować "jaśnie panującym". A wyjście z sali to ich manifestacja lojalności. Ale trzeba pamiętać. że ta władza kocha tylko ślepo posłusznych i tylko tak długo dopóki może ich wykorzystać do swoich celów.

Anonimowy pisze...

Po jakim czasie Jaśnie Panujaca Władza wykorzystuje do swoich celów-pytam, żeby sie przygotować, bo na razie cisza, nikt mnie nie wykorzystuje.

Anonimowy pisze...

Nikt Cię nie wykorzystuje?? Widocznie nic nie potrafisz i siedzisz cichutko by nikt cię nie zauważył