Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 17 listopada 2009

Co będzie dalej z polskimi uniwersytetami i polską nauką?

Dla każdego myślącego i krytycznie oceniającego świat uważnego obserwatora potrzeba pilnych zmian polskiego szkolnictwa wyższego (w wymiarze dydaktycznym, naukowym, organizacyjnym, finansowym i innych obszarach) jest oczywista. Sam nie jestem zbytnim optymistą w tej mierze, ale pewną nadzieją napawają projekty zmian przedstawiane na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Bardzo interesujące i obszerne dokumenty znajdziemy pod adresem: www.mnisw.gov.pl

Gorąco zachęcam do ich studiowania. W najbliższą środę w Sejmie odbędzie się debata dotycząca założeń reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Miejmy nadzieję, że będzie ona początkiem rzeczywistych zmian, a nie pozorowaniem reform i dreptaniem w miejscu. Do tego potrzeba nam wizjonerów, odwagi klasy politycznej (zgody zamiast bezproduktywnych sporów), a przede wszystkim zrozumienia samego środowiska uniwersyteckiego, że nie możemy, jako państwo aspirujące do przynależności do światowej elity intelektualnej, pozwolić sobie na dalsze marnotrawienie czasu.

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam Autora bloga i Czytelników, niedawno prosiłem Pana Profesora o „bombardowanie” wiadomościa o randze nauki lokalnej. I tak się dzieje, za co mu jestem wdzięczny. Patrzmy dalej: nic za kilka dni się nie stało, bo nie mogło. Na pewno duża część z nas pisze jakieś prace, to dobrze. Ja tez to robię i jak zwykle mam problem: czy przyjmą? Podzielę się kilkoma informacjami. Po pierwsze, warto pisać tam, gdzie się to liczy czyli do czasopism impaktowanych. Zazwyczaj jednak pierwsza odpowiedź jest negatywna, wymaga general revision. To oczywiste, gdyż jesteśmy na prawo od Odry. Zwykle wiernie i poddańczo wykonuję zalecenia recenzentów, o ile mnie nie wkurzą. A wkurzają zadając negatywne i głupie pytania, co jest częste. Pisanie takiej odpowiedzi zajmuje często 2-3 tygodnie, jest naszpikowane literaturą niemniej niż sama praca. Inne złośliwości to : Your english …. Itd. By się przed tym uchronić warto skorzystać ze strony American Journal Experts – to strona płatnych czyścicieli języka, przeredagowujących tekst pod kątem czasopisma. Oczywiście usługa jest płatna, ale może warto stracić 200 USD za kilka czy kilkanaście IF. Kolejna sprawa – statystyka. Dzisiaj średnia plus minus odchylenie to za mało, wszędzie lubią mediany, porównania Mannem Whitneyem, a przy analizie wielu grup ANOVĘ i analize post hoc, przy omawianiu wyników leczenia Kaplana Meiera. Że nie wspomnę o dobrej zasadzie – cytuj często to czasopismo, do którego wysyłasz – to sprzężenie zwrotne, podbijasz im IF! Na koniec najtrudniejsze, wynikające z tekstu strukturalne streszczenie (background, aim, materials, methods, results, conclusions) nie dłuższe niż 250 słów. I tytuł, streszczający wyniki pracy a nigdy ogólny.
Do części prac de facto nie mamy dostępu, choćby J Clin Invest czy Nature, ale zostaje bardzo dużo innych.
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
PS. Trudniej walczyć z dobrym wydziałem, niż ze szkółką.

Anonimowy pisze...

Co do statystyki - jak to jest możliwe, że na katedrze zajmującej się uczeniem studentów podstaw statystyki nikt nie potrafi obsługiwać programów, które są wykorzystywane do obliczeń? Na ŚUM to jest niestety normalne ...

Kiemlicz pisze...

Do Anonimowego nr 2. NIe wiem o kim piszesz człowieku,ale takowe uogólnienie pachnie tchórzostwem, a odryski idą szerokim łukiem także na inne "katedry zajmujące się uczeniem studentów podstaw statystyki". Może trochę więcej szczegółów, np. wydział gdzie rezyduje owa katedra. Gdzie pytam "to jest normalne", że "nikt nie potrafi obsługiwać programów". GDZIE. Czekam na rychłą odpowiedź.

Anonimowy pisze...

A ja mam inne doświadczenia. Często Klinicysci sami bawią się w statystykę, co delikatnie mówiąc nie zawsze jest korzystne dla analizy. Ja bym się nie odważył robić UKG, ani by-passów po przeczytaniu manual'a. To widzą recenzenci. Często też zlecane są te obliczenia osobom z politechniki. Świetny warsztat matematyczny, ale brak orientacji BIOstatystycznej. Ostatni przykład: inne (skrajnie) propozycje normy dla przepływów dla nerki prawej i lewej. Tak wskazywał rachunek matematyczny...
Inną bolączką jest to, że nawet gdy osoba lub jednostka uczeli jest proszona o policzenie statystyk, to nie ma jak zapłacić za taką pracę. Jeśli się nie mylę, to Uniwersytet wyprowadził te usługi na zewnatrz via kancelaria prawna. Brak myślenia UNIWERSYTECKIEGO. Paranoja z kilku srton.

Anonimowy pisze...

Katedra Biofizyki ŚUM w Rokitnicy - info dla Kiemlicz