Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 22 czerwca 2017

O polskim życiu uniwersyteckim

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono kierunki niezbędnych zmian dotyczących prowadzenia zajęć dydaktycznych. Generalny kierunek zmian można ująć następująco: studenci mają mieć więcej zajęć klinicznych kosztem teorii tak by przyszli lekarze byli lepiej przygotowani do pracy zawodowej. Władze dziekańskie, a najbardziej Pani Prodziekan dr hab. Alicja Grzanka wykonały ogromną pracę za co należą się im podziękowania.

Nie mam wątpliwości, że proponowane zmiany są potrzebne. Niemniej w mojej ocenie coraz wyraźniej rysuje się rozbieżność między nowymi zadaniami dydaktycznymi, a możliwościami ich rzetelnej realizacji. Braki odpowiedniej liczby pracowników dydaktycznych, niedostosowana do nowych celów baza materialna, a także zbyt małe środki finansowe jaki dysponują uczelnie stawiają pod znakiem zapytania możliwość uzyskania postępu jakościowego dotyczącego nauczania studentów.

W mojej ocenie plany reformy nauczania formułowane na poziomie centralnym bez stworzenia warunków do ich wprowadzenia nie będą mogły być w pełni zrealizowane. Nie można stawiać nowych obowiązków bez równoległego wsparcia materialnego ze strony władz państwa. Finansowanie polskiej nauki na poziomie znacznie poniżej 1% PKB musi być istotnie zwiększone. Jeśli tak się nie stanie nie wierzę w możliwości wprowadzenia w życie żadnych rzeczywitych zmian w polskich szkołach wyższych.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że największa uczelnia medyczna w Polsce ma najmniej pieniędzy. Jako jedyni posiadamy próg minimalnej ilości studentów w grupie dziekańskiej (pozostałe uczelnie mają ustalone w regulaminie maksimum), od kilkudziesięciu lat nie było remontów, a teraz kiedy się pojawiają są realizowane ze środków unijnych. Na niektórych katedrach brakuje laptopów, rzutnika, nie ma czystej szatni dla studentów. Biedotę SUM widać także w organizacji imprez studenckich- wydział CM UJ oprócz juwenaliów krakowskich miał swoją własną zabawę, której koszt prawdopodobnie przewyższał kwotę jaką wszystkie wydziały SUM posiadały na organizację Juwenaliów Śląskich.

Jeśli planowane jest upraktycznienie zajęć, niezbędne jest zatrudnienie pracowników, którzy w czasie dydaktyki nie będą mieli zobowiązań wobec kliniki. Konieczne byłoby też stworzenie pewnego rodzaju "szablonu" tych zajęć, by ich jakość nie była całkowicie zależna od pacjentów przebywających w oddziale.

Są wydziały, które realnie przymierzają się do stworzenia dwuosobowych sekcji ćwiczeniowych w czasie zajęć wybranych na VI roku. Ponadto przedmiot tych zajęć jest faktycznie możliwy do wybrania, nie zaś narzucony odgórnie. Dlaczego pensum czy pieniądze nie są przeszkodą na tych uczelniach?

Nie chodzi o to, żeby SUM był najlepszym uniwersytetem w Polsce, ale żeby chociaż nie odstawał tak bardzo od reszty.

Anonimowy pisze...

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,22001792,mobbing-w-slaskiej-izbie-lekarskiej-to-wszystko-mozna-zrobic.html#BoxLokKatImg

Jak to brzmiało? "Stan lekarski"?

Gratuluję lekarzom członkom SIL prezesa :)

Anonimowy pisze...

Proszę poczytać jak studenci/absolwenci SUM wypowiadają się o uniwersytecie, jak go będą pamiętać.

https://www.forum.biolog.pl/post900574.html#p900574

SUM to dno.

Anonimowy pisze...

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,22009936,oskarzany-o-wziecie-lapowki-dyrektor-zastapil-dyrektora-oskarzanego.html