Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

czwartek, 27 grudnia 2012

Przeczytane w lokalnej prasie

Wiceminister zdrowia ostrzega szpital na Ceglanej

sobota, 22 grudnia 2012


Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i roku 2013 pełnego sukcesów

środa, 19 grudnia 2012

O Polsce i jej mieszkańcach na kilka dni przed Świętami

Sila nostalgii

niedziela, 16 grudnia 2012

Z kartek historii...

Dziś obchodzimy kolejną, smutną rocznicę; przed 31 laty władze komunistyczne zabiły 9 górników kopalni Wujek. To był pokaz siły, przestroga dla innych protestujących wobec wprowadzeniu stanu wojennego.
Prawdziwi mocodawcy odpowiedzialni za te i inne ofiary stanu wojennego nigdy nie zostali osądzeni.
Należy pamiętać także o pracownikach służby zdrowia, którzy nieśli pomoc ofiarom agresji ZOMO. Ktoś powie, to przecież jest obowiązkiem by leczyć ludzi i ratować ich życie. Tak, to prawda, ale w grudniu 1981 nie tak miało być. Ofiary ataku na bezbronnych górników miały być przewożone do szpitala MSW tak by skutecznie ukryć liczbę poszkodowanych. Taki manewr stosowano np. w Grudniu 1970 na Wybrzeżu. Ale na drodze zamysłom władzy stanął jeden człowiek, dr Marek Rudnicki. Udało mu się wejść na kanał radiowy pogotowia i skłonić obsadę karetek by zamiast do szpitali w pełni kontrolowanych przez władze rannych wozić do najbliżej położonego Centralnego Szpitala Klinicznego nr w Katowicach-Ligocie. W tym szpitalu mnóstwo osób, lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników z oddaniem ratowało rannych. Przed rokiem w tym szpitalu odsłonięto tablicę upamiętniającą te wydarzenia.

Można rzec, że jeden człowiek, Profesor Marek Rudnicki, od lat pracujący w USA, zmienił bieg historii, uniemożliwił kolejne matactwo przestępczej władzy komunistycznej, a ukrycie ofiar nie było już możliwe.

środa, 12 grudnia 2012

O przeszłości i teraźniejszości

Przed 31 laty wprowadzono stan wojenny. Wydarzenia tego czasu nadal budzą duże kontrowersje i spory, mimo, że obiektywna wiedza historyczna jest jednoznaczna: wprowadzenie stanu wojennego służyło tylko i wyłącznie utrzymaniu się przy władzy partii komunistycznej. Te działania opóźniły bieg historii o dekadę; można postawić tezę, że gdyby rok 1982 miał być rokiem przełomu zamiast roku 1989 to dzisiejszy stan Polski byłby lepszy. Według mojej oceny dzięki obecnemu w Polsce w czasie tzw. „pierwszej Solidarności” z lat 1980-81 szerokiemu zaangażowaniu społecznemu w sprawy publiczne znacznie bliżej nam wówczas było do stworzenia prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.
Chciałbym także odnieść się do wydarzeń z jesieni 1981 roku w naszej uczelni. To był gorący czas, gdyż od połowy listopada do 9 grudnia trwał strajk studencki prowadzony w ramach ogólnopolskiego sprzeciwu wobec pacyfikacji Wyższej Szkoły Pożarniczej w Radomiu. Te trzy tygodnie spędzone w budynku Dziekanatu w Zabrzu dla setek studentów to był niezapomniany okres. Ówczesna atmosfera, swoboda wypowiedzi oraz fantastyczny kontakt na linii pracownicy naukowo-dydaktyczni – studenci stworzyły niepowtarzalny świat prawdziwej demokracji akademickiej. W budynku okupowanym przez studentów codziennie odbywały się liczne wykłady prowadzone przez naszych profesorów i docentów. Ad hoc stworzono uczelnię „strajkową”. Studenci gremialnie i aktywnie uczestniczyli w tych wykładach, a lista chętnych profesorów była długa.
Patrząc dziś na te dni, choć być może nieco zbyt idealistycznie postrzegam dawną rzeczywistość, to nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że do tego stanu porozumienia wewnątrz uczelnianego jest nam dziś bardzo daleko.
Trudno dostrzec w Polsce cechy społeczeństwa obywatelskiego, które rozumiem, jako stan gdy znacząca większość obywateli aktywnie angażuje się w różne wydarzenia bieżące oraz gdy istnieje prawdziwa opinia publiczna, której głos nie może być przez nikogo lekceważony. Dziś niestety, z demokracji pozostała fasada; oczywiście można głośno mówić co się chce, ale nie widać zbyt wielu chętnych do udziału w merytorycznej dyskusji. Nie ma dziś oczywiście mowy o takich prześladowań jak za czasów panowania PZPR, ale to wcale nie oznacza, iż osoby o poglądach odbiegających od punktu widzenia władzy różnych szczebli są mile widziane, jako partnerzy do owocnej współpracy. Szeroko rozumiana władza nie kwapi się raczej do słuchania tego co mają do powiedzenia obywatele.
Tak jak dawniej, władza wie lepiej co jest dobre, a co złe.
Podział na „my” i „oni” nadal jest obecny w naszym życiu społecznym.
Niestety, analogiczna sytuacja występuje w kręgach akademickich, a dominującym modelem działania jest skupienie się na własnych sprawach bez zaangażowania w życie akademickie.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wyjaśnienia Rzecznika Prasowego SPSK nr 5 SUM

Szanowny Panie Profesorze,

w związku z zamieszczonym na Pańskim blogu artykułem zawierającym nieprawdziwe i krzywdzące Szpital informacje zwracam się z prośbą o opublikowanie również niniejszego sprostowania. Pełny tekst zamieszczam w załączniku niniejszego maila.

Z wyrazami szacunku,
Anna Ginał
Rzecznik Prasowy
Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 5
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Sprostowanie SUM

Przeczytane w Rzeczpospolitej

Tajemnica pewnego kontraktu

środa, 5 grudnia 2012

Interesujące uwagi studentów dotyczące dydaktyki

W reakcji na tekst O dydaktyce z początku listopada nadeszło kilka komentarzy. Sądzę, że warto je zebrać razem pod rozwagę pracowników uczelni realizujących program nauczania.

Anonimowy pisze...

Piszę z perspektywy studenta IV roku.
Co do anatomii i fizjologii zgadzam się, że są to podstawy wiedzy, bardzo istotne, szczególnie na przypominanie podstaw anatomii powinien być kładziony nacisk na kolejnych latach.
Histologia to przedmiot, z którego pamiętam skrypt, który to trzeba było zakuć i w miare sprawnie wyrecytować.
Biochemia to masa wiedzy, na czele z setkami wzorów, ciężko z tego wybrać coś, co kiedyś się przyda, a jakieś 95% informacji skutecznie zapomina się do końca wakacji po egzaminie.

Na zajęciach klinicznych problem wg mnie leży w zbyt dużych grupach jak na tak małe oddziały, a lekarze często mają wiele innych zajęć poza studentami.

Gdyby pierwsze 3 lata skrócić do 2, a pozostały rok przeznaczyć na interne, wyniki egzaminów byłyby moim zdaniem znacznie lepsze.

8 listopada 2012 17:50

Anonimowy pisze...

Na histologii nie ważne czy człowiek wie co mówi, czy nie, ważne że wyklepie z pamięci, tak jak na biochemii. Na fizjologii mało kto potrafi sensownie powiedzieć o co chodzi Konturkowi,bo w większości sami nie rozumieją. Interna jeden wielki śmiech, asystentów, którzy chcą się podzielić wiedzą można policzyć na palcach jednej ręki, większość zajęcia ze studentami traktuje jak karę, a studenci podpierają ściany, czas zaplanowanych zajęć to 4-5godz, a efektywnie poświęcany na naukę max.2 i tak dalej i tak dalej. Niestety z założenia władze uważają, że winni są studenci, bo się nie uczą, wiec dorzućmy im kolejne zaliczenia, egzaminy. A studenci mówią na to, to po co my za zajęcia chodzimy jak nikt as nie chce zajęć nie prowadzi - wprowadźmy tryb eksternistyczny, przychodźmy tylko na zaliczenia raz w tygodniu i wszyscy będą szczęśliwi, a poziom nauki jeśli nie wzrośnie to na pewno nie spadnie.
Jeśli nie zmieni się podejścia i będzie tylko zwiększać ilość egzaminów z materiału którego się nie chciało wyłożyć, wytłumaczyć to nie mamy co marzyć o podniesieniu poziomu nauki.

10 listopada 2012 00:58

Anonimowy pisze...

Najgorsze jest to, że nie ma dobrych podręczników polskojęzycznych z fizjologii. W podręczniku wyżej wymienionym czasem są pewna zagadnienia tłumaczone kilkoma mechanizmami, które wzajemnie sobie przeczą. Sala ćwiczeń też ma wiele do życzenia.
Na anatomii to niestety, ale brakuje nowych zwłok.
Na histologii przynajmniej ćwiczenia były dobrze prowadzone.

10 listopada 2012 20:36

Anonimowy pisze...

Student V roku stomy.
Potwierdzam, histologia to skrypt do wykucia i szkiełka do przerysowania, z których nic się nie pamięta. I lepszy jest ten, kto potrafi malować w zeszycie a nie ten, kto wie co widzi.
Anatomia jest tak zróżnicowana jak nazwiska prowadzących (zresztą histologia też) i nie da się jednoznacznie odnieść do jej poziomu. Jedna uwaga: jeden uwielbia pytać z brzucha i go drąży a głowę to tak bokiem, drugi głowę i inne omija, bo sam nie umie – a gdzie stomatolog ma się nauczyć anatomii głowy? Na chirurgii, gdzie to już ma być opanowane?
Fizjologia – o co chodziło na tych zajęciach? Tak naprawdę to trzeba było często albo wykuć albo mieć szczęście, bo tych mechanizmów nie sposób było samemu pojąć.
Biochemia – jeden chce tylko konkrety, jeden lubi lanie wody, jeden chce koniecznie usłyszeć własne słowa i mu nawet te konkrety brzmią źle – ilu to biochemii mamy się uczyć? Trochę zdecydowania, proszę.
Interna – łazimy, łazimy, stoimy, siedzimy. To zawsze były godziny do wysiedzenia. Na szczęście nam to średnio potrzebne, więc nawet nie oponuję.

Poza tym… Ja wiem, że robienie przez studentów prezentacji w PowerPoincie jest ułatwieniem i dla nas i dla prowadzących ale my naprawdę z tego się nic nie nauczymy…

Pozdrawiam i czekam na niechybny LDEK.

14 listopada 2012 16:22

Anonimowy pisze...

A gdyby tak w ramach fakultetów wprowadzić spotkania , gdzie byłyby omawiane poprzednie LEP-y.

15 listopada 2012 20:24

Anonimowy pisze...

Jestem studentką III roku kierunku lekarskiego. Zgadzam się z przedstawioną wyżej tezą - na anatomię, histologię czy fizjologię powinno kłaść się zdecydowanie większy nacisk. Naukę tych podstawowych przedmiotów zakończyłam niedawno, a już teraz - choć w indeksie mam bardzo dobre stopnie - zauważam luki w wiedzy. Zmiany konieczne są szczególnie na katedrze fizjologii, panuje tam okropny chaos! Sytuacja na anatomii wygląda dużo lepiej, brakuje jednak świeżych preparatów. Najmilej wspominam histologię - to prawda, wystarczy opanować skrypt (przynajmniej nikt nie ma wątpliwości, z którego wydania podręcznika należy korzystać, co było naszym odwiecznym problemem na biochemii i fizjologii), ale można pracować z prawdziwymi pasjonatami (myślę o młodszej części kadry). Na wykłady prof. Wojnicza naprawdę warto chodzić! Katedra posiada świetne zaplecze laboratoryjne, studenci z koła mogą pracować na rewelacyjnym sprzęcie, co na pewno zachęca do nauki tego przedmiotu. Zajęcia były bardzo dobrze prowadzone. PS. Trafiłam tutaj porażona słownictwem i niestosownymi żartami jednego z asystentów prowadzących zajęcia z patomorfologii...na szczęście taka postawa to jednak rzadkość na naszej uczelni.

4 grudnia 2012 19:04

czwartek, 29 listopada 2012

O wolności w Polsce

Spore poruszenie wywołały ostatnie informacje dotyczące zmian personalnych w cenionym tygodniku opinii, Uważam Rze. To pismo przebojem weszło w 2011 roku na trudny rynek czytelniczy w Polsce, szybko zdobywając uznanie odbiorców. W krótkim czasie zdystansowało inne, dotąd dominujące na rynku w tym segmencie prasowym takie tytuły, jak Wprost, Politykę czy Newsweek. To oczywisty dowód na zapotrzebowanie na informacje i sposób interpretacji wydarzeń w kraju i zagranicą jaki prezentowało to pismo. To był dobry znak wspierający pluralizm poglądów, nie oczekując oczywiście by wszyscy podzielali poglądy zespołu redakcyjnego. Pismo osiągnęło także sukces natury finansowej.
Mimo absolutnego sukcesu od dawna nadciągały nad Uważam Rze ciemne chmury. Zespół redakcyjny wobec tych zakusów zapowiadał, że nie ugnie się wobec ewentualnych nacisków i będzie kontynuował swą pracę w dotychczasowej formie, a wszelkie próby ingerencji skończą się odejściem z redakcji redaktora naczelnego i innych dziennikarzy. Wczoraj dotarła wiadomość o rezygnacji z dalszej pracy red. Lisickiego oraz szeregu innych, kluczowych dla pisma dziennikarzy.
Dlaczego piszę o tym na łamach bloga skupionego na wydarzeniach świata nauki i uniwersytetów? Widzę pewien ważny wspólny mianownik, warunkujący prawidłowość funkcjonowania świata prasy oraz świata akademickiego. To wolność wypowiedzi, swoboda organiczna tylko dobrymi obyczajami. Zawsze tam gdzie wkraczają metody administracyjne tam kończy się rozwój i postęp. Nie ma jednej prawdy, są różne punkty widzenia i różne poglądy. Tam gdzie dominuje jeden słuszny kierunek myślenia tam na pewno w przewadze będzie stagnacja. Od lat obserwuję w polskim świecie uniwersyteckim zanik merytorycznej dyskusji, a opisywana sytuacja to wyraz tego samego zjawiska godzącego w różnorodność poglądów. To niebezpieczne, w swej istocie antydemokratyczne i antyspołeczne działania.
Brak dyskusji zastępowanej przez jednostronne opinie wygłaszane ex katedra owocują brakiem na poziomie państwa świadomego społeczeństwa obywatelskiego, w skali uczelni regresem polskiej nauki. Po co silić się na myślenie i wypowiadać własne, niezależne sądy jak mityczni Oni i tak wiedzą wszystko najlepiej?
Pozostaje na szczęście Internet choć i w tym obszarze podejmowane są kroki mające na celu częściowe ograniczenie swobody wypowiedzi.

środa, 21 listopada 2012

Ważne sprawy akademickie

Szanowni Państwo,

W związku ze zbliżającym się szczytem Szefów Rządów krajów Unii Europejskiej (22-23 listopada br.) oraz inicjatywą skierowania do jak najszerszego grona interesariuszy apelu w sprawie utrzymania poziomu budżetu przeznaczonego na programy "Horyzont 2020" i "Erasmus dla wszystkich", chciałbym przekazać Państwu następujące informacje:

1. W dn. 26 października br. odbyło się w Brukseli posiedzenie Rady Stowarzyszenia Uniwersytetów Europejskich (Council of European University Association - EUA). W czasie tego spotkania Zarząd EUA (EUA Board) oraz przewodniczący krajowych konferencji rektorów, w tym naszej Konferencji, przyjęli wstępną wersję tekstu stanowiska - apelu do Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz szefów rządów państw Unii Europejskiej o utrzymanie planowanego, zwiększonego budżetu przyszłego programu ramowego Horizon 2020 oraz skonsolidowanego nowego programu - Erasmus for All.

W załączeniu przekazuję tekst tego dokumentu, zaakceptowany przez jego sygnatariuszy w procesie konsultacji, jakie miały miejsce na początku listopada, oraz jego tłumaczenie na język polski. KRASP zwrócił się do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także polskich europosłów o zdecydowane wsparcie stanowiska uniwersytetów europejskich.

2. Porozumienie europejskich stowarzyszeń naukowych - Initiative for Science in Europe (ISE) koordynuje akcję zbierania podpisów pod petycją wskazującą na konieczność zagwarantowania w budżecie Unii na lata 2014-2020 odpowiednich środków na badania naukowe i innowacje. Stowarzyszenie Uniwersytetów Europejskich (EUA) - niezależnie od własnej inicjatywy w tej sprawie - zaapelowało do krajowych konferencji rektorów o poparcie tej petycji.

Zwracam się zatem do Państwa z apelem o podpisywanie petycji "A Petition for the attention of the EU Heads of State or Government: A top priority for Europe: secure the EU research and innovation budget!". Tekst petycji znajduje się na stronie http://no-cuts-on-research.eu/index.php?file=home.htm. Jest tam również opisany sposób jej sygnowania.


Z wyrazami szacunku,

prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś
Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Przewodniczący KRASP


Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (PL)

Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (EN)

wtorek, 13 listopada 2012

Ważna decyzja Trybunału Konstytucyjnego

Szanowny Panie Profesorze!

Dzisiaj po dwuletnim okresie oczekiwania Trybunał Konstytucyjny (Sygnatura: K 2/12) rozpoznał wniosek zgłoszony przez grupę Senatorów dotyczący zawieszenia prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia dla grupy osób, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 do 31 grudnia 2010 roku. Dla niewtajemniczonych pragnę wyjaśnić, że proces w Trybunale Konstytucyjnym dlatego tak długo trwał, gdyż nie został zakończony kiedy trwała ubiegła kadencja Sejmu (zmienili się wnioskodawcy gdyż nie wszyscy ponownie zostali wybrani senatorami i postępowanie z przyczyn "technicznych" musiało się rozpocząć od początku). Pełne uzasadnienie orzeczenia będzie opublikowane za parę dni. Ponieważ bulwersująca w naszym uniwersytecie sprawa grupy emerytów, których Pani Rektor w zeszłym roku nie była skora ponownie zatrudnić była prezentowana też na blogu, postanowiłam przesłać sentencje dzisiejszego orzeczenia do wiadomości Pana Profesora z prośbą o upublicznienie jej na blogu.

prof. A. Kochańska - Dziurowicz

A oto dokumenty pobrane ze Strony Trybunału Konstytucyjnego:

Sygnatura: K 2/12 - rozprawa odroczona 26 lipca 2012 roku
Termin: 13 listopada 2012 roku, godz. 9:00
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego
Wnioskodawca: Grupa senatorów


Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w sprawie zgodności art. 6 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w zakresie, w jakim z powodu uzyskania przez emeryta przychodu z tytułu zatrudnienia kontynuowanego po nabyciu prawa do emerytury bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą skutkuje zawieszeniem prawa do emerytury również wobec emerytów, którzy nabyli prawo do emerytury na mocy wcześniejszych przepisów, bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy z art. 2, art. 21, art. 64 Konstytucji RP oraz art. 1 deklaracji Protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w składzie:
Andrzej Rzepliński - przewodniczący
Marek Kotlinowski - sprawozdawca
Wojciech Hermeliński
Stanisław Rymar

K 2/12

Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.

Zawieszenie prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia osobom, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r., narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.


10 i 26 lipca oraz 13 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał wniosek Grupy senatorów dotyczący uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.

W wyroku z 13 listopada 2012 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 28 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w związku z art. 103a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dodanym przez art. 6 pkt. 2 ustawy z 16 grudnia 2010 r., w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie do osób, które nabyły prawo do emerytury przed 1 stycznia 2011 r., bez konieczności rozwiązania stosunku pracy, jest niezgodny z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wynikającą z art. 2 konstytucji.

W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.

niedziela, 11 listopada 2012

O wynagrodzeniu za godziny ponadwymiarowe

Chciałbym napisać parę zdań dotyczących dydaktyki. Jak wiadomo, każdy pracownik naukowo-dydaktyczny ma do zrealizowania w ciągu roku akademickiego 240 godzin zajęć dydaktycznych. W sytuacji, gdy ilość godzin faktycznie wykonanych była większa od 240 godzin uczelnia wypłaca dodatkowe wynagrodzenie, tzw. nadpensum. Problem w tym, że dotąd pracownicy nie otrzymali należnych im pieniędzy. Zajęcia skończyły się w połowie czerwca, czyli pięć (!) miesięcy temu. Jak jest możliwe by tak długo zwlekać z wypłatą za wykonaną pracę?
Trudno to pojąć; jest wiele możliwych powodów: niekompetencja, bałagan, złe wewnątrz uczelniane regulacje prawne, brak profesjonalizmu w zarządzaniu uczelnią.
Jakiekolwiek by nie były te przyczyny, jedno nie podlega dyskusji – sytuacja jest skandaliczna i absolutnie niedopuszczalna.
To jawne lekceważenie praw pracowniczych.
Nieraz otrzymujemy pisma kierowane do nas przez przedstawicieli władz uczelni w różnych sprawach z żądaniem np. podania pewnych informacji czy sporządzenia sprawozdania. Zwykle mamy na to parę dni, czasem tygodni. Pracownik musi się wywiązać w terminie z nałożonych na niego obowiązków, natomiast pracodawca może robić co mu się podoba, pracownicy mają cierpliwe czekać. W tym wypadku, na swoje własne pieniądze.
Czy tak powinno wyglądać profesjonalne zarządzanie, które podobno jest u nas na najwyższym poziomie?

piątek, 9 listopada 2012

List Czytelnika

Do Profesora Pluskiewicza i Czytelników,

W środowisku naukowym, na konferencjach, zjazdach, oficjalnych spotkaniach nie bez kpiny, mówi się, że jedynym z priorytetowych zadań wyborczych staro-nowych władz SUM jest powrót ich wybrańców do Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach i namaszczonego przez nich kandydata na Dziekana oraz wskazanych Prodziekanów. Do byłych i obecnych władz SUM nie dociera do dzisiaj, że w wyborach ich zaufani zostali wykluczeni przez pracowników uczelni. Nie pomogły nocne telefony, straszenie, tworzenie atmosfery zagrożenia - wyborcy powiedzieli im: nie chcemy Was , Waszych rządów i Waszych kandydatów.

Z uwagą i niepokojem obecnym poczynaniom staro-nowych władz przyglądają się władze województwa, a z pewnych źródeł wiadomo, że prowokowanie kolejnych awantur wyborczych, konfrontacja, udowadnianie i wskazywanie palcem, kto ma kierować Wydziałem Lekarskim w Katowicach, a kto tego prawa nie ma na pewno nie znajdzie aprobaty [ pomimo poszanowania autonomii uczelni] ani Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ani Ministerstwa Zdrowia.

Od wyborów, w których wygrali nie ci, którzy mieli wygrać, trwają próby osłabiania działań zwolenników nowych władz WLK oraz dobrze znane od kilku lat dzielenie pracowników na dobrych, bo naszych i złych, bo waszych. Tyle razy stosowana metoda okazała się mało skuteczna, bo zwolenników, którzy jawnie deklarują swoją sympatię, chęć współpracy z nowymi władzami WKL, ciągle przybywa. Na nikim nie robią już wrażenia wrzaski typu: Na pysk wywalę, zwolnię, wyrzucę z wilczym biletem, wynocha z uczelni ani też nieudane i ograne metody zastraszania, nękania pracowników czy zamiatania pod dywan spraw niewygodnych.

Ludzie przestają się bać, dołączają do tych, którym zaufali w wyborach nowym władzom WKL. Przestają się obawiać na wszystkich wydziałach SUM. Mówi się na ten temat bez obaw, jawnie wśród różnych grup zawodowych na SUM. Szeregi wielbicieli i zwolenników staro- nowych władz SUM i ich żenujących metod działania na uczelni zdecydowanie i szybko topnieją.

Z nadzieją, że tekst zostanie opublikowany i z pozdrowieniami

Sympatyk

czwartek, 8 listopada 2012

O dydaktyce

Na pierwszym posiedzeniu Rady Wydziału zabrzańskiego bieżącym roku akademickim w dyskutowano, między innymi, na temat jakości kształcenia na wydziale lekarskim. Bardzo dobrze, że poziom dydaktyki jest przedmiotem troski nowych władz dziekańskich bo przecież każda uczelnia medyczna to miejsce nauczania przyszłych kadr, lekarzy i stomatologów. Odnosząc się do wyników ostatniego LEP-u skupiono się na dydaktyce w zakresie chorób wewnętrznych, gdyż pytania z zakresu tego obszaru medycyny w istotny sposób obniżają globalne wyniki absolwentów wydziału. Nie kwestionuję potrzeby szukania dróg poprawy na polu dydaktyki w internie, bądź co bądź, królowej nauk medycznych, ale mam wrażenie, że jest to zaczynanie od końca lub, stosując terminologię lekarską – działanie objawowe. A, jak wiadomo, w medycynie najważniejsze są działania przyczynowe. W mojej ocenie sanację dydaktyki należy zacząć od początku studiów medycznych, czyli od nauczania na pierwszych dwóch latach. To wtedy zdobywamy podstawowy zasób wiedzy, tak ważnej w dalszej edukacji na latach klinicznych. Poziom anatomii, fizjologii, biochemii i histologii determinuje dalsze szanse studentów na zdobycie solidnej wiedzy.
Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
Jest także drugi aspekt, student medycyny, a w przyszłości lekarz musi nabyć umiejętność systematycznej pracy, musi wciągnąć się w „wir” nauki. Niezwykle ważne jest by zajęcia w tym okresie studiów prowadzili głównie lekarze, którzy potrafią pokazać, że zawiłości anatomii czy histologii nie stanowią treści dla samych siebie, że wprost wiodą do medycyny klinicznej. Nie dezawuując roli magistrów, niedobór lekarzy w tym okresie dydaktyki to w mojej ocenie, jeden z podstawowych powodów braków ujawniających się w czasie zajęć na późniejszych latach studiów, a także niezadowalających wyników LEP-u i LDEP-u.
Jeśli chcemy mieć dobry, solidnie kształcący wydział lekarski musimy przyjrzeć się jak wyglądają zajęcia z anatomii, jak w praktyce wygląda nauczanie w tej podstawowej dziedzinie medycyny, a także jak są prowadzone ćwiczenia z fizjologii, drugiego filara wiedzy każdego dobrego klinicysty. Na kolejnych miejscach stawiam histologię i biochemię, jako kolejne dziedziny wiedzy niezbędne przyszłym lekarzom. W czasach gdy studiowałem (lata 1976-78) na pierwszych latach medycyny podejście do zajęć zarówno ze strony studentów jak i kadry było niezwykle poważne i solidne, to była niezła „szkoła” i wprowadzenie do późniejszych lat klinicznych.
Czy tak samo jest także dziś? Czekam na wypowiedzi, szczególnie ze strony studentów.





niedziela, 4 listopada 2012

Ważny list czytelnika

Witam Panie Profesorze,


Biblioteka Główna SUM została przeniesiona z ul. Poniatowskiego na ul. Warszawską.
Z dala od Rektoratu i tętniących życiem kampusów uczelnianych została skazana na swego rodzaju izolację.
Dwóch pracowników BG zostało oddelegowanych do Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej w Katowicach-Ligocie i pojawił się problem. Najbardziej pożądana przez czytelników usługa biblioteczna czyli zestawienia tematyczne z baz danych wykonuje praktycznie jedna osoba.
Na wykonanie zestawienia należy się umówić telefonicznie, konieczna jest obecność danej osoby, a terminy raczej odległe - czas oczekiwania ponad tydzień.
Czy nie wykonuje się już zestawień na zamówienie???
Po wejściu do BG od razu rzuca się w oczy piękna przeszklona winda. Niestety nieczynna od samego początku.
Osoby niepełnosprawne nie mają możliwości skorzystania z Czytelni Czasopism i Czytelni Komputerowej. Dowiedziałem się, że nieczynna jest również winda towarowa, a pracownicy noszą książki w rękach, z parteru na II piętro do opracowania i z powrotem na parter, by wysłać je do bibliotek wydziałowych.
Bulwersująca jest również kwestia niesprawiedliwego podziału premii zadaniowej dla pracowników, związanej z przeprowadzką BG.
Tylko część pracowników otrzymała taką premię, mimo iż wszyscy byli jednakowo zaangażowani w prace związane z przygotowaniem księgozbioru do przeprowadzki
i sprawnym poukładaniem w nowych pomieszczeniach czytelnianych i magazynowych.
Pracownicy są rozgoryczeni, a to pogorszyło atmosferę w pracy i relacje między pracownikami.

Nie są to informacje jakoś szczególnie tajne...o zapisach na zestawienia można poczytać na stronie BG.
http://www2.sum.edu.pl/bazy.php?26

A o problemach z windami można się przekonać osobiście :-)

Sprawę premii poruszyły już w piśmie do Rektora związki zawodowe
http://solidarnosc-sum.eu/index.php?page=6&file=323

Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 1 listopada 2012

O składzie rad wydziałów lekarskich

Prezentuję trzy dokumenty dotyczące sprawy składu rad wydziałów lekarskich. Warto się z nimi zapoznać by dobrze zrozumieć istniejącą sytuację oraz poznać możliwe scenariusze dalszych wydarzeń.

Pismo do Minister Kudryckiej

Odpowiedź z Ministerstwa

Komunikat ŚUM

sobota, 27 października 2012

Komisje Senackie

Na stronie Uczelni możemy znaleźć skład nowych Komisji Senackich. Ku memu zdziwieniu w ich skład nie weszło aż 6 spośród 16 samodzielnych pracowników nauki, przedstawicieli poszczególnych wydziałów w Senacie (nie licząc osób pełniących funkcje jednoosobowe). Tak się dziwnie składa, że pominięto pięć osób, Sygnatariuszy strony www.sumwybory2012.pl.

Czy tak prawidłowa sytuacja? Nie sądzę. W ciągu ostatnich dwóch kadencji w skład Komisji Senackich wchodzili wszyscy samodzielni pracownicy, delegaci swoich wydziałów. To na nich, jako delegatach pochodzących z demokratycznego wyboru, spoczywa największa odpowiedzialność za sprawy uczelni i zrozumiałe jest, że praca na rzecz uczelni musi być prowadzona także w ramach Komisji Senackich. Gdy przyjrzymy się zasadom funkcjonowania Sejmu RP zauważymy, że w skład Komisji Sejmowych wchodzą zarówno przedstawiciele koalicji rządowej, jak i członkowie opozycji. W skład nowych Komisji Senackich weszła jedna (!) osoba z grona Sygnatariuszy.
Taka sytuacja nie wróży nic dobrego na przyszłość, a wyeliminowanie z gry tych osób i ograniczenie ich wpływu na sprawy uczelni nie służy dobrze sprawom ogółu pracowników.

niedziela, 21 października 2012

Newsletter

Niedawno otrzymaliśmy drogą poczty elektronicznej pierwszy numer newslettera naszej uczelni. To jest ciekawa inicjatywa nowego Rektora Prof. P. Jałowieckiego. Z pewnością dobra komunikacja pomiędzy władzą oraz pracownikami to jeden z warunków dobrego funkcjonowania każdej instytucji, a uczelni w szczególności. Z uznaniem należy przyjąć inicjatywę Rektora. Trudno dziś przesądzać jak zostanie ona przyjęta przez społeczność akademicką, a sukces zostanie uzyskany gdy szerokie kręgi pracowników staną się odbiorcami newslettera. Jest także jeszcze inny warunek powodzenia tego przedsięwzięcia; nie można ograniczyć się do jednokierunkowej komunikacji – od władzy do pracowników. Musi istnieć także kanał odwrotny – głos z dołu musi docierać do władzy, musi istnieć odrębny system dialogu. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o sukcesie wiodącym do postępu w funkcjonowania naszej uczelni.

czwartek, 18 października 2012

Rozmowa z lekarzem z Zabrza

Niedawno odbyłem rozmowę z jednym z lekarzy pracującym niegdyś w szpitalu w Zabrzu-Zaborzu. Ten szpital od 8 lat stoi pusty, jeszcze za czasów rządów Rektora T. Wilczoka zapadła decyzja o przejęciu obiektu przez uczelnię. Niestety, życie pokazało, że ta decyzja była kompletnie chybiona. Nie chcę dziś ferować jednoznacznych ocen i wskazywać winnych tej skandalicznej decyzji; nie ulega żadnej wątpliwości, że doprowadzono do ruiny nieźle prosperujący szpital tak potrzebny mieszkańcom Zabrza. Niemniej zbulwersowała mnie informacja jaką otrzymałem od mego rozmówcy; otóż w obliczu chęci pozbycia się szpitala przez ówczesne władze samorządowe miasta pracujący w nim lekarze powołali spółkę „Lekarze z Zaborza” i zadeklarowali chęć wykupienia szpitala. Tak się jednak nie stało, a świetna kadra lekarska rozpierzchła się po świecie.
Zastanówmy się: do wyboru były dwie opcje – przekazanie szpitala Akademii Medycznej za symboliczną złotówkę lub oddanie w ręce lekarzy. Wybrano fatalne w skutkach rozwiązanie, a sprawa nadal jest nierozwiązana i budynek dawnego szpitala stoi opuszczony. My, jako uczelnia okazaliśmy się kompletnie nieodpowiedzialni za własne decyzje, a postawa władz samorządowych niepotrafiących zadbać o interes mieszkańców miasta także jest trudna do zaakceptowania. Zgodnie z własnymi doświadczeniami wiem, że ta sprawa bardzo negatywnie odbiła się na wizerunku uczelni, szczególnie wśród mieszkańców Zabrza.

czwartek, 11 października 2012

List Czytelnika

Panie Profesorze,

Zdziwił mnie skład wydziałowej komisji ds. nauki. Wg mojego zdania powinny się tam znaleźć osoby z czołówki naukowej wydziału. Przed wakacjami takie zestawienie przedstawiono członkom RW w Zabrzu, uszeregowane wg liczby cytacji i współczynnika Hircha. Niestety, trudno wśród składu dostrzec osoby z pierwszej dziesiątki tego rankingu. Przynajmniej niektórzy spośród nich powinni swą wiedzą i doświadczeniem służyć sprawom nauki na wydziale, nie tylko jako aktywni autorzy publikacji naukowych.

niedziela, 7 października 2012

Wyniki sesji jesiennej Lekarskiego Egzaminu Państwowego (LEP) i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego (LDEP)

Na stronie www.cem.edu.pl znajdziemy wyniki ostatniej, jesiennej sesji egzaminacyjnej LEP-u i LDEP-u. Nie są one dobre dla naszych absolwentów wydziałów lekarskich, ale znacznie lepiej – podobnie jak w minionych sesjach – wypadli absolwenci Wydziału Lekarskiego w Katowicach zajmując 6-te miejsce wśród wydziałów lekarskich, a za byłymi studentami z Zabrza znaleźli się tylko koledzy z Lublina. Nasi absolwenci Wydziału Lekarsko-Dentystycznego plasują się z połowie stawki na 6. miejscu.

Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z tymi wynikami.

czwartek, 4 października 2012

Inauguracja roku akademickiego

Pierwszy raz od wielu lat nie mogę osobiście wziąć udziału w inauguracji roku akademickiego, gdyż prowadzę w tym tygodniu zajęcia ze studentami. Zwracam się z prośbą do pracowników, którzy będą obecni na inauguracji o komentarze i opinie. Niezwłocznie zamieszczę je na blogu.

poniedziałek, 1 października 2012

Inauguracja roku akademickiego w Krakowie

Nauka w Polsce wymaga reanimacji – pikieta ‘S’ na inaugurację roku akademickiego na UJ

czwartek, 27 września 2012

Migawka z życia akademickiego w Zabrzu

Dziś odbyło się pierwsze po wakacjach posiedzenie Rady Wydziału w Zabrzu. Jako Dziekan po raz pierwszy prowadził ją Prof. Maciej Misiołek. Kilkakrotnie, gdy w minionej kadencji przewodniczył obradom w zastępstwie Dziekana Prof. Wojciecha Króla dał się poznać z jak najlepszej strony. Tak było i dziś; prowadzenie było sprawne, wprowadzono pewne modyfikacje w systemie głosowania i nie było żadnych, tak typowych w ciągu ostatnich dwóch kadencji, przydługich monologów, uszczypliwych uwag wobec innych członków RW i niepotrzebnego rozwlekania obrad.
Czyżby „akademickość” znowu wróciła do Zabrza?
Wierzę, że to był dobry początek „nowego rozdania”.

sobota, 22 września 2012

Przeczytane w Annales Academiae Medicae Silesiensis



Ostatnio w moje ręce wpadł numer Annales Academiae Medicae Silesiensis (2012; 66, 3: 63-72). Wśród zamieszczonych w nim artykułów zainteresował mnie tekst autorstwa Beaty Prudel „Wkład Kresowiaków w powstanie i rozwój Śląskiej Akademii Medycznej”. Na początku tekstu autorka wprowadza czytelników w polskie powojenne realia wskazując na ogromny niedobór fachowych pracowników w systemie ochrony zdrowia. Brakowało przede wszystkim lekarzy, a ta sytuacja z wielu powodów była szczególnie odczuwalna na Górnym Śląsku. Stąd idea powstania w tym rejonie akademii medycznej była tak ważna. Autorka opisała jak istotną rolę w tworzeniu uczelni odegrali Polacy pochodzący ze wschodnich rubieży II RP (nie przepadam za określeniem „Kresy” czy „Kresowiacy”, gdyż to sugeruje, że te tereny były jakąś peryferyjną, czyli gorszą częścią Polski). W dwóch tabelach ujęła organizatorów Śl.AM-u i pozostałych pracowników niebędących założycielami naszej uczelni. To bardzo ciekawa lektura; lista tych osób jest imponująca. Śmiem twierdzić, że bez Polaków z dawnych polskich terenów nasz uczelnia nie mogłaby w ogóle powstać. Tylko niektórych spośród nich miałem możność osobiście spotkać, np. Prof. Prof. Tadeusza Ginko, Jerzego Zielińskiego czy Romana Wawryka. Inne nazwiska to dla mnie i młodszych absolwentów legendy minionego czasu. Znacznie więcej osób, z którymi spotkałem się osobiście zawiera druga tabela. Jest tu także mój były szef, Prof. Edmund Rogala, Rektor Prof. Zbigniew Herman i wielu, wielu innych zasłużonych pracowników uczelni. Znajduje się tam także Prof. Andrzej Wiczkowski, do niedawna Prodziekan na Wydziale w Zabrzu, urodzony w 1943 roku w Stanisławowie. Ta ostatnia informacja była dla mnie szczególnie interesująca, gdyż moje korzenie mojej rodziny także znajdują się na Wschodzie, a w tym roku w czasie wakacji te tereny przemierzałem rowerem startując właśnie ze Stanisławowa. To piękne miasto, a centrum robi naprawdę bardzo dobre wrażenie.
Gratuluję Autorce interesującego artykułu, choć pewnie nie wszystkie osoby z terenów dawnej Polski znaleźli się w zestawieniu, np. brakuje Lwowiaka dr med. Jerzego Dwornickiego, z którym miałem przyjemność pracować przez wiele lat w Klinice Chorób Wewnętrznych i Alergologii w Zabrzu.
Pamięć o ludziach, którzy wnieśli swój wkład w rozwój uczelni jest bardzo ważna, patrząc naprzód należy kultywować pamięć o naszych Nauczycielach i życiowych Przewodnikach.

poniedziałek, 17 września 2012

O bibliotece w Zabrzu


Dziś odwiedziłem bibliotekę uczelni w Zabrzu. Gdy wszedłem do sali czytelni byłem miło zaskoczony nowym wystrojem. Jasne regały robią dobre wrażenie. Ale to nie była inwestycja w bibliotekę; po prostu przeniesiono tu meble z Katowic, jako efekt translokacji Biblioteki Głównej z Poniatowskiego na Warszawską. Niestety ciągle potrzeby wydziału zabrzańskiego są na dalszym planie, czekamy na zmianę tego stanu rzeczy.

czwartek, 13 września 2012

O polskiej nauce

Ostatni ranking światowych uczelni, który przedstawiam poniżej, skłania do napisania paru zdań. Jak „od zawsze” pierwsze miejsca zajmują uczelnie amerykańskie i brytyjskie. Nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje by polskie uczelnie mogły plasować się na czołowych pozycjach, ale ich bardzo odległe miejsca są trudne do akceptacji. Od transformacji ustrojowej roku 1989 minie niebawem ćwierć wieku (!), ale trudno dostrzec jakiś istotny postęp w świecie polskich uczelni. Pojęcie „zawód-naukowiec” jest całkowicie abstrakcyjne, z nauki nie da się wyżyć. To obszar dla pasjonatów (fanatyków?) lub osób mających inne źródła utrzymania. Ciągle mówi się o gruntownych reformach systemu polskiej nauki, ale to są niestety bajki. Bez kompleksowych, fundamentalnych zmian nic się nie zmieni, czyli będziemy tłem dla świata. By takie zmiany miały szanse trzeba spełnienia paru warunków:

  • Klasa polityczna, jako dysponent środków finansowych musi wreszcie pojąć, że bez nowoczesnej nauki i dobrego poziomu szkolnictwa wyższego nie mamy szans na prawdziwy rozwój cywilizacyjny,
  • Środowiska uniwersyteckie muszą zgodzić się na prawdziwe, nie tylko kosmetyczne zmiany,
  • Musimy przyciągnąć do nauki młodych ludzi, bez których ambicji i zaangażowania nic nie zrobimy,
  • Musimy zapewnić odpowiedni klimat społeczny, tak by taka reforma była do zaakceptowana przez polską opinię publiczną,
  • Na końcu musimy wysupłać na ten cel niemałe środki finansowe i zadbać by były one właściwie wydatkowane. 

100 najlepszych Uniwersytetów Świata. Bez Polski.

wtorek, 11 września 2012

Realny stan polskiej nauki

Klęska Polski. Znów jesteśmy w ogonie Europy

sobota, 8 września 2012

O współczesnej Polsce

Ślepe i głuche społeczeństwo obywatelskie – to jest właśnie to

wtorek, 4 września 2012

List Czytelnika

Panie Profesorze,

Miałam nadzieję, że nagminna praktyka opóźniania wypłat wynagrodzeń w naszej uczelni się skończy wraz z objęciem władzy przez nowego rektora. Niestety, jest 4 września, godzina 11, a pieniędzy nie ma. Czy tak trudno jest „puścić” przelewy rano pierwszego możliwego dnia czyli w bieżącym miesiącu 3?
Czyżby miało się u nas dziać jak dawniej, gdy pracownik był tu nikim?!