Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

środa, 16 kwietnia 2008

Wybory i po wyborach...

Ponownie wygrała Pani Profesor Ewa Małecka – Tendera uzyskując około 53% poparcia głosujących elektorów. Na mnie głosowało 171 osób, co przekłada się na 41% zwolenników.
Prawa demokracji są żelazne, a scenariusz następnych czterech lat nie jest trudny do przewidzenia. Okres 2,5 roku jest wystarczająco długi by móc ocenić styl, metody i efektywność działań aktualnych władz. Najwyraźniej te płaszczyzny działań zostały ocenione wystarczająco dobrze, by nieznacznie przekroczyć próg wyborczy.
A Zabrze - Rokitnica czeka, SK-1 w Zabrzu też, środków unijnych nie ma, liczba złożonych wniosków o granty badawcze ministerstwa spadła o 42%, nie złożyliśmy ani jednego grantu w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (każdy wart minimum pół miliona!) - jest po prostu świetnie!
Ale za to mamy nowy (stary) rektorat za 3 miliony i 1013 metrów kwadratowych leżącej odłogiem przestrzeni w budynku akademika w Katowicach - Ligocie, brakuje nam miejsca dla naszych studentów, ale wynajmujemy budynki innym uczelniom.

W ciągu ostatniego roku swą pomoc i wsparcie okazało mi wiele osób z spośród różnych grup pracowników uczelni oraz studentów. Dziękuję Wam bardzo za poświęcony czas i zaangażowanie. Odbyłem trzy znakomite spotkania dyskusyjne ze studentami i wszystkim Wam dziękuję za chęć podzielenia się ze mną swymi uwagami i troskami.
Dziękuję Wszystkim, którzy na mnie głosowali, za zaufanie - w końcu 41% poparcia dla mojej osoby i 53% poparcia dla Pani Rektor nie jest chyba zbyt pochlebną opinią o stanie uczelni.
Nie wyobrażam sobie, by w swej dalszej działalności w uczelni JM Rektor zapomniała o tych 47%, które nie poparły jej programu wyborczego.

I na koniec, nie dość, że przegrałem wybory to jeszcze pogoda się przeciw mnie sprzysięgła i nie mogłem, jak mam w zwyczaju, udać się na wieczorną przejażdżkę rowerową. Jak pech to pech!

A w następnych tygodniach czekają mnie zmagania z zarzutami Rzecznika Dyscyplinarnego, który wstępnie chce mnie ukarać naganą. Nie będzie lekko....Ciekawe, czy ta nowatorska metoda zwalczania kontrkandydata podjęta przez JM Rektor na stałe wejdzie do tradycji akademickiej naszej uczelni czy też pozostanie jej wstydliwym wspomnieniem….

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Szanowni Elektorzy

Debata już za nami, nie było możliwości nagrania jej, więc szanując dobre obyczaje, a jednocześnie mając na uwadze konieczność poinformowania o jej przebiegu poniżej reporterski skrót. Celowo bez komentarza. Wszak kampania powinna się już zakończyć. W cywilizowanych demokracjach nazywa się to ciszą wyborczą. Jutro bardzo ważny dla nas wszystkich dzień. Pamiętajcie proszę, że podaż słów stale rośnie, popyt na nie maleje w zastraszającym tempie. Do zobaczenia zatem na spotkaniu wyborczym. Niech wygra lepszy.



DEBATA - SKRÓT

14 kwietnia, o godzinie 10.00 w auli im. Profesora Witolda Zahorskiego w Katowicach–Ligocie rozpoczęła się debata wyborcza kandydatów na Rektora SUM w Katowicach, w której uczestniczyli Prof. Ewa Małecka-Tendera i Prof. Wojciech Pluskiewicz. Debatę poprowadziła Profesor Krystyna Olczyk.

Prowadząca, nie ukrywając swojego poparcia dla obecnej Rektor, po wcześniejszym zobowiązaniu się do ograniczenia swojej roli do zadawania pytań, pilnowania przedziałów czasowych, udzielania głosu, nie komentowania ani też podsumowania żadnej z wypowiedzi, przystąpiła do zadawania każdemu z kandydatów 5 pytań. Na odpowiedź przeznaczono 5 minut na każde z pytań. Kandydaci odpowiadali na pytania dotyczące:

  • poprawy kondycji finansowej naszej uczelni,

  • poprawy niepokojącego stanu niektórych Jednostek Klinicznych, zwłaszcza Wydziału Lekarskiego w Zabrzu,

  • bazy dydaktycznej, szczególnie Wydziału Opieki Zdrowotnej i Wydziału Zdrowia Publicznego w związku ze wzrostem w ostatnich latach liczby studentów i liczby kierunków studiów,

  • zachęcenia pracowników akademickich do podjęcia większej aktywności naukowej,

  • szans na poprawę wynagrodzenia pracowników.



W drugiej części znalazł się czas, aby przedstawić program wyborczy. Kandydaci mieli także możliwość skomentowania wystąpień. Niedogodnością był fakt, iż wcześniejszy scenariusz debaty nie przewidywał prezentacji. Skłoniło mnie to do umieszczenia swojej prezentacji na blogu.



W trzeciej części kandydaci zadawali pytania (po 3) sobie nawzajem.

Prof. Ewa Małecka – Tendera poruszyła kwestie: działalności kontrkandydata, motta jego kampanii: „Rektor strażnikiem etosu społeczności akademickiej”, predyspozycji i pewności, że sprawdzi się na stanowisku rektora oraz zapytała o propozycje przyszłych prorektorów.

Moje pytania dotyczyły głównie aspektów finansowych działalności uczelni, ilości złożonych wniosków na dofinansowanie działań inwestycyjnych i pozyskane fundusze z Unii Europejskiej.



W ostatniej części uczestnicy debaty zadawali pytania kandydatom. Dotyczyły one między innymi: kształcenia fizyków medycznych, naliczania pensum, obsady stanowisk kierowniczych i ogłaszania konkursów, wynagrodzenia asystentów, kosztu budowy nowego szpitala oraz rozliczania pieniędzy otrzymywanych na naukę.



Debata trwała blisko cztery godziny przy udziale 224 osób.

sobota, 12 kwietnia 2008

Debata bez programu?

W czwartek, o godzinie 15. wszystko było już jasne - w wyborach rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wystartuje dwóch kandydatów. Teraz przyszła pora na bardzo krótką, ale mam nadzieję merytoryczna kampanię. W myśl zasad, jakie m.in. sprecyzował Kodeks Dobrych Praktyk w Szkołach Wyższych, a także w oparciu o Ustawę Wyborczą z dnia 27 września 1990 roku, przygotowałem projekt reguł jakimi powinno rządzić się spotkanie wyborcze, zwane debatą. Nota bene, np. Krakowska Akademia Pedagogiczna i jej Uczelniana Komisja Wyborcza uchwałą nr 4 z 31 marca 2008 r. w sprawie przebiegu debaty wyborczej – zebrania z kandydatami na rektora, dała bardzo dobry przykład demokratycznych praktyk. Precyzyjnie określono zasady prowadzenia debaty, oraz kto będzie ją prowadził. Proste i czytelne, RÓWNE dla WSZYSTKICH KANDYDATÓW reguły.

Miałem nadzieję, że jasno określone zasady debaty przyczynią się, po pierwsze do zaprezentowania programów obu kandydatów, a w trakcie debaty pozwolą na podjęcie decyzji wyborczej. Przecież taki powinien być jedyny cel debaty. Pomoc w podjęciu najważniejszej dla społeczności akademickiej – decyzji. Kto będzie nią kierował przez kolejne lata.

I tu pierwsze zaskoczenie: otóż okazuje się, że (zdaniem JM Rektor) można przeprowadzić debatę bez prezentacji programu wyborczego. Więcej nawet, takiej prezentacji nie będzie, bo…jest zbędna! Argumentem jest to, że program zaprezentujemy na posiedzeniu wyborczym elektorów (sic!). Tu przytoczę zapis z Kodeksu Dobrych Praktyk …”powstrzymywanie się od debaty w dniu wyborów, a w szczególności na posiedzeniu wyborczym kolegium elektorów. Debaty programowe mogą, a nawet powinny odbywać się zgodnie z ordynacją wyborczą, w okresie poprzedzającym bezpośrednio dzień wyborów. Pozwoli to odbyć zgromadzenie elektorów bez towarzyszącej mu agitacji lub presji ze strony zwolenników kandydatów”. I jeszcze jeden zapis... ”wybory rektora wymagają szczególnej troski o zachowanie dobrych obyczajów do których należą zasada jawności kampanii wyborczej, ustawowy wymóg tajności aktu wyborczego, powstrzymanie się od debaty w dniu wyborów”.

Szanowni koledzy i koleżanki, jak to się ma do tego, co ustaliła Pani Rektor? Odpowiem – NIJAK. Podczas debaty nie będzie wystąpień programowych, a to z pewnością „ułatwi” mniej zorientowanym, zadawanie pytań. Niewiele brakowało, by nie było też pytań pomiędzy kandydatami. Wiadomo, że tych niewygodnych pytań jest bardzo wiele, a z racji jawności wypowiedzi, trudno liczyć na tak zdeterminowaną odwagę osób zasiadających na sali. Większość, najnormalniej w świecie OBAWIA SIĘ wystąpień przeciw aktualnej Pani Rektor. Zatem jedynie kontrkandydat zada niewygodne pytania. Ich liczba została ograniczona do 3. Trzeba być niezwykle syntetycznym, aby zmieścić wszystkie wątpliwości dotyczące działalności JM Rektor w trzech, zwięzłych pytaniach. Spróbuję jednak.

Kolejny pasus tej karykaturalnej debaty to osoba prowadzącej – jest nią Pani Profesor Krystyna Olczyk, która... podpisała się pod rekomendacją dla Pani Rektor (sic!). I gdzie tu miejsce na bezstronność?

Przy okazji „negocjowania” warunków debaty, został usunięty kolejny mój pomysł – czyli zapis spotkania na taśmie VHS. Pani Rektor wyraźnie obawia się jak wypadnie, zapewne obawia się tego, że dowody tych słabości pozostaną dla potomnych. Szkoda.
Pomimo tych narzuconych mi warunków spotkania wyborczego, podejmuję rękawicę i nie mam zamiaru ustąpić pola.

Wierzę, że mądrość elektorów, ich wiedza i determinacja pozwolą 15 kwietnia cieszyć się nam wspólnie z sukcesu. I że wspólnie przywrócimy sens najważniejszych dla nas wartości. Zasługujemy na to. Wszyscy.



Mój program wyborczy znajdziecie na dole tej strony.

Mam nadzieję, że w sobotę i niedzielę będziecie mieli wystarczająco dużo czasu, aby go przestudiować i przygotować pytania. Czekam na Was 14 kwietnia, o godzinie 10.00.

czwartek, 10 kwietnia 2008

Z dużą przyjemnością przeczytałem komentarz dotyczący sportu. Zawsze uważałem, że "w zdrowym ciele zdrowy duch"! Z pewnością sport musi odzyskać swe należne miejsce w naszej uczelni. Piszę to, jako zapalony narciarz i rowerzysta. Zatem do zobaczenia Studenci na narciarskim stoku (w przyszłym sezonie niestety) i na trasie rowerowej już wkrótce.
Idea otwartego publikowania wyników badań i swobodnej dyskusji nad nimi powstała wiele lat temu. Ziściła się wreszcie dzięki aktywności Narodowej Biblioteki Medycznej USA w postaci inicjatywy BioMed Central. Rok 2008 jest szczególny w historii idei otwartego publikowania. Od kwietnia tego roku wyniki wszystkich badań finansowanych przez National Institutes of Health, czyli badań finansowanych przez budżet USA, muszą być publikowane na stronach BMC. To już najwyższy czas by nasz Uniwersytet przystąpił do pełnego członkostwa w tej inicjatywie.

Linux – to większy problem. Decyzja o wymianie systemów operacyjnych w całej tak dużej instytucji, jaką jest SUM musi być poprzedzona dość wnikliwą analizą. Nie można jednak, a priori mówić "nie" takiemu pomysłowi.

Dziś rano po wejściu do mego gabinetu jak zwykle włączyłem komputer. Dawniej zaczynałem od sprawdzenia poczty, ale od uruchomienia mego blogu najpierw tam zaglądam. Z przyjemnością stwierdzam, że liczba komentarzy wzrasta, na niektóre z pytań staram się odpowiadać. Kwestie dotyczące życia studenckiego, które zostały poruszone w ostatnich komentarzach są niezwykle istotne. Należy uprościć wiele procedur by życia studenta stało się łatwiejsze. Niektóre zmiany będą do wprowadzenia od razu (nowy regulamin!), inne wymagają dyskusji i przygotowań. Nie sposób zgodzić się także na łamanie zasad stosowanych powszechnie dla studentów wracających z zagranicy w ramach wymiany zagranicznej. Sam znam takie przypadki, ale do ustalenia jest czy takie sytuacje są wynikiem złej woli czy raczej niedoinformowania niektórych pracowników uczelni.
Proszę o chwilę cierpliwości, już w najbliższy poniedziałek zaprezentuję program na lata 2008-2012 i wiele z powyższych kwestii zostanie poruszonych.

wtorek, 8 kwietnia 2008

Początek kwietnia nam, pracownikom ochrony zdrowia, kojarzy się z dniem Służby Zdrowia. Dokąd sięga moja pamięć, opieka zdrowotna zawsze była jednym z „dyżurnych” tematów rozmów Polaków. Niekończące się dyskusje nieuchronnie prowadziły do totalnej krytyki całego systemu. Po przełomie roku 1989 i odzyskaniu niepodległości oczekiwanie na rzeczywiste zmiany w kraju było powszechne i dotyczyło wszystkich sfer życia społecznego. Katastrofalny stan systemu opieki zdrowotnej wymuszał wręcz podjęcie szybkich i radykalnych reform.
Minęło blisko 20 lat, na świat przyszło nowe pokolenie Polaków. W międzyczasie byliśmy świadkami morza obietnic wszystkich kolejnych rządów oraz nieśmiałej próby wprowadzenia konkurencji w postaci kas chorych. Rządy lewicy szybko odwróciły ten trend i wróciliśmy do systemu centralnego (z namiastką decentralizacji w postaci oddziałów NFZ).
Wczoraj wielu z nas uczestniczyło w spotkaniu z Minister Zdrowia Ewą Kopacz. Przedmiotem dyskusji były problemy młodych lekarzy oraz planowane zmiany dotyczące systemu kształcenia, stażu podyplomowego, terminu LEP-u, zarobków tej grupy lekarzy. Pani Minister przedstawiła plany działania, a młodzi lekarze swe postulaty i uwagi. Jest zrozumiałe, że po paru miesiącach funkcjonowania tego rządu nie można oczekiwać cudów, ale rozbieżność oceny sytuacji bieżącej i prognoz na przyszłość Pani Minister i przedstawicieli środowiska była znamienna.
Sam, jako lekarz z 25-letnim stażem, doświadczeniami w pracy w poradniach rejonowych i zakładowych, karetce reanimacyjnej, izbie przyjęć oraz klinice internistycznej mam możliwość bezpośredniej oceny aktualnego stanu opieki zdrowotnej.
Mimo najszczerszych chęci trudno mi dostrzec pozytywne zmiany.


  • Nie wprowadzono do systemu rzeczywistego elementu konkurencji (namiastka istnieje w zakresie opieki podstawowej i poradniach specjalistycznych)
  • Nie wprowadzono ubezpieczeń prywatnych na rynek świadczeń medycznych
  • Zarobki pozostają na niskim poziomie i nie mają zwykle związku z efektywnością pracy lekarzy
  • Wysokość kontraktów oraz wycena punktów za wykonane usługi nie pozostają w związku z prawdziwymi kosztami i potrzebami
  • Nie ma długofalowych programów zdrowotnych (pewien postęp zanotowano tylko w zakresie kardiologii i onkologii)
  • Nie ma koszyka świadczeń gwarantowanych
  • Doprowadzono do masowej emigracji lekarzy i pozostałego personelu medycznego

Dyplom lekarski uzyskałem w 1982 roku. Z mojej grupy dziekańskiej liczącej 28 osób wyemigrowało 10 lekarzy (6 do Niemiec i 4 do USA). Dziś 8 z nich pracuje w zawodzie lekarza (jedna koleżanka nie żyje, o jednej słuch zaginął). Emigracja przed 20 laty wydawała się wielu Polakom jedyną szansą na godziwe życie. Jak było można dziś, doprowadzić do tego by nadal z kraju wyjeżdżały tysiące wyedukowanych, młodych lekarzy?!
Czekam na Państwa uwagi i komentarze.

środa, 2 kwietnia 2008

Z zainteresowaniem przeczytałem komentarze dotyczące ankiet oceniających zajęcia dydaktyczne. Dydaktyka stanowi bowiem podstawowe zadanie każdego uniwersytetu, a trafne uwagi świadczą o docenieniu wagi zagadnienia. Ja także jestem przekonany, że w tej sferze musimy dokonać poważnych zmian. Zainteresowanie studentów tą problematyką sankcjonuje potrzebę podjęcia reform. Chciałbym zwrócić uwagę, że w czasie spotkania w Katowicach, 28 marca, studenci poruszyli bulwersującą sprawę naszego absolwenta, który odważył się skrytykować metody dydaktyczne stosowane w uczelni. Czy krytyka ma prowadzić do postępowania dyscyplinarnego w Izbie Lekarskiej?!
Uważam, że zmiany w zakresie dydaktyki muszą powstać w otwartej i nieskrępowanej dyskusji wszystkich zainteresowanych środowisk uczelnianych, a liczący głos musi należeć do studentów. Koniecznie też trzeba sięgnąć po pomoc profesjonalistów w dziedzinie badań ankietowych. Nie wyobrażam sobie, by ankiety były tajne i służyły tylko "załatwieniu" niewygodnych pracowników uczelni. Tylko pełna jawność gwarantuje skuteczność podjętych działań czyli wzrost poziomu nauczania. Oceny dokonywane przez studentów powinny być podstawowym, ale nie mogą być jednym kryterium.
Po tak owocnych spotkaniach ze studentami jestem przekonany, że gdy my, pracownicy uczelni potraktujemy naszych studentów serio, damy im możliwość wpływu na bieg spraw w uczelni, to staną się oni dojrzałymi partnerami procesu zmian.

poniedziałek, 31 marca 2008

28 marca odbyło się kolejne spotkanie kandydata na rektora Prof. Wojciecha Pluskiewicza z elektorami – studentami Wydziału Lekarskiego z Katowic oraz Wydziału Farmaceutycznego. Trwało prawie 3 godziny. Ponieważ sporo poruszonych kwestii zostało już przedstawionych wcześniej, w sprawozdaniu ze spotkania ze studentami Wydziału Lekarskiego w Zabrzu, nie będziemy do nich powracać. Warto jednak zauważyć, iż studenci zwrócili uwagę na wiele podobnych problemów: kwestia ankietyzacji i oceniania wykładowców, system dydaktyczny naszej uczelni, budowa szpitala klinicznego i sposób zdobycia środków na jego wybudowanie. Profesor nie chciał zdradzić swoich pomysłów, obiecał jednak zaprezentować je na spotkaniu z kandydatami na Rektora Uczelni, które obędzie się 14 kwietnia o godzinie 10 w auli im. Profesora Witolda Zahorskiego A3 w Katowicach–Ligocie. Wtedy też zostanie przedstawiony program wyborczy kandydata.

Wizja uczelni w roku 2020, czy ma Pan jakiś plan, który będzie się rozwijał przez następne kilkanaście lat?
Zakładam, że wygram wybory i będę działał w taki sposób, aby udowodnić swoją pracą przez 4 lata, że wybór był słuszny i warto mi zaufać po raz drugi. To pozwoli mi kontynuować projekty. Wszyscy mamy bowiem świadomość, że problemów uczelni nie da się rozwiązać w krótkim czasie. Najważniejszą rzeczą dla naszej uczelni jest zmiana typu działania, identyfikacja z firmą. Po zwolnieniu 500 pracowników dydaktycznych tej uczelni - stworzyła się luka. Młodzi asystenci nie są zatrudniani lub jest ich niewielu. Trzeba to zmienić. Jak napisałem kilka dni temu w swoim blogu, Rektor jest liderem, przywódcą, który ma wizje i realizuje je ze społecznością akademicką. Chciałbym zarazić ludzi entuzjazmem i wiarą, że wiele na tej uczelni można zmienić.
Miejsce naszej uczelni zależy od nauki i dydaktyki. Naukę na dobrym poziomie jest trudno stworzyć, potrzebne są ogromnie pieniądze, których niestety nie mamy. Dydaktyka jest tym obszarem, gdzie możemy naprawdę dużo zdziałać, główne pieniądze „przychodzące” na uczelnie są przeznaczone na dydaktykę. Niezwykle istotna jest komunikacja. Internet musi być w pełni wykorzystywany. Każda katedra powinna mieć funkcjonalną stronę internetową, gdzie zajęcia są szczegółowo rozpisane, tak jak np. strona Katedry Biochemii, Anatomii Prawidłowej. Internet to także możliwość łączności. Ze strony AM we Wrocławiu można zadać pytanie do władz uczelni. Dlaczego nie u nas?

Chcieliśmy zapytać o akademiki w Ligocie. Są one w bardzo złym stanie, w pokojach rogowych są grzyby na ścianie, łazienki nie były remontowane od lat, mamy także duży problem z regulaminem.
Rzeczywiście, ich stan jest fatalny, stołówka zamknięta. Znam problem regulaminu, projekt jest gotowy od 2 lat i… czeka. To dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Nie chciałbym zdradzić swojego kandydata na prorektora ds. studentów, ale będzie to osoba młoda, dynamiczna, energetyczna, szybko działająca, myślę że każdy problem jest do rozwiązania.

Pieniądze, które płacą studenci za akademik trafiają do wspólnej kasy uczelni, ale powrót tych pieniędzy na poprawę warunków bytowych i stanu akademika jest niewielki. Czy jest jakaś szansa, żeby te pieniądze wracały na ich rozwój?
Niestety, nie znam (bo nie mogę) całej specyfiki finansów uczelni. Budżet zawarty jest na 5 stronach. Brak szczegółów. Ale jest to na pewno temat do sprawdzenia.

Czy jest szansa na udzielenie autonomii akademikom, ponieważ nie widzę problemu, aby te pieniądze wracały do kasy akademika i były rozdysponowane przez Kierownika Akademika?
Zdecydowanie tak, jest to możliwe.

Czy zna Pan sytuację z ostatniego dyplomatorium w Katowicach? Kto zgłosił tę skargę?
Rektor. Senatu nikt się o to nie pytał. Sytuacja, w której Rektor oddaje swojego Absolwenta do Komisji Etyki przy Izbie Lekarskiej jest niedopuszczalna. Natychmiast bym taki zarzut wycofał. Dla osób, które sytuacji nie znają, chciałem przypomnieć, że na ostatnim dyplomatorium jeden ze studentów, wyraził swoją opinię na temat szeroko rozumianego sposób studiowania, traktowania studentów. Nie obrażając przy tym nikogo, przedstawił rzeczywistość taką, jaka ona jest. Podanie takiego człowieka do kolegium dyscyplinarnego jest nieprawdopodobne. Przy okazji, gratuluję mu odwagi.

Po tej sytuacji doszły mnie słuchy, że przemówienia na dyplomatorium będą cenzurowane.
Jeżeli zostanę Rektorem taka sytuacji nie będzie miała miejsca. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek cenzurował wypowiedzi, to jakieś chore pomysły.

O ankietach wiemy już wiele, czy będą jakieś konsekwencje z nich wynikające?
Oczywiście, nie jakieś drastyczne, od razu, ale będą. To samo dotyczy nagradzania, osoba „lecturer of the year” z pewnością będzie odpowiednio wyróżniona.

Ankiety na wydziale lekarskim nie są układane w sposób kompetentny, składają się z dwóch pytań, o przygotowanie asystenta do zajęć oraz sposób przekazywania wiedzy, wydaje się to niewystarczające.
Ankiety powinny być stworzone przez fachowców od ankietyzacji, przy współpracy studentów i pracowników naukowych.

Egzaminy z roku na rok są coraz trudniejsze, pytania są rozbudowane, wielokrotnego wyboru, czas na ich rozwiązanie jest nie przestrzegany, nie ma standardowej minuty na pytanie. Materiał zaczyna wykraczać poza zakres lektur obowiązujących, często pytania układane są z książek na specjalizacje. Zależałoby nam na stworzeniu regulaminu zaliczeń i egzaminów.
Z każdego przedmiotu powinna być przedstawiona lista podręczników. Jeżeli nie jest ona respektowana to pozostaje pytanie dlaczego? Przyznam, że nie myślałem o tym. Jest to kwestia Samorządu. Taki regulamin powinien powstać, jeżeli jest na niego zapotrzebowanie.

Pierwsze kroki po objęciu funkcji Rektora?
Zostaną przedstawione 14 kwietnia, a kolejne 1 września. Pytano mnie czy sobie poradzę. Oczywiście, że tego nie wiem. Ale gdybym zakładał, że sobie nie poradzę, to bym nie kandydował. Prawdziwa weryfikacja będzie później, ale nie... Nie ma możliwości, żeby się nie udało.

piątek, 28 marca 2008

27 marca odbyło się moje spotkanie z elektorami – studentami z Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu. Przedstawiam najistotniejsze poruszane kwestie.

Wspominał pan o ocenianiu zajęć i prowadzących je asystentów w ankietach. Podobne ankiety są już przeprowadzane z tym, że na dobrą sprawę nic nie wnoszą, bo ani asystenci, którzy są źle oceniani nie ponoszą żadnych konsekwencji, a wręcz czasem zdarza się, że studenci są piętnowani za uwagi pod adresem prowadzącego, ani ci szanowani i lubiani przez studentów nie odnoszą żadnych korzyści, nie są nagradzani.
Ocena nauczycieli przez studentów jest niezbędna żeby mógł być zachowany poziom kształcenia, nie można podchodzić do tego zagadnienia bezkrytycznie. Na Zachodzie system oceny kadry jest na powszechnie stosowany i faktycznie pociąga on za sobą konsekwencje. U nas niestety jest to jeszcze dość kontrowersyjne, gdyż nie wszyscy są gotowi do poddania się takiej ocenie. Należy wprowadzić powszechne ankiety, w taki sposób by prowadzący był oceniany przez studentów zaraz po odbytych zajęciach, a nie np. po zakończeniu semestru. W ten sposób można podjąć konkretne działania: nagradzanie dla najlepszych dydaktyków i uwagi krytyczne dla tych prowadzących, którzy się do zajęć niezbyt przykładali. Oczywiście pociąga to za sobą sporą odpowiedzialność i wymaga dojrzałości ze strony studentów.
Podobnie ważne jest by np. przez szereg lat nie były wygłaszane te same prelekcje, żeby studenci mieli dostęp do materiałów dydaktycznych, tak jak ma to miejsce np. na zjazdach, gdzie najważniejsze slajdy są udostępniane czy rozdawane uczestnikom. Dostęp do internetu, rozbudowane stron internetowych katedr i zakładów.

Na naszej uczelni od 8 lat nie funkcjonuje NZS, został zdelegalizowany, dlaczego pan, jako jeden z “ojców założycieli” tego związku, już jako profesor nie starał się o jego reaktywację?
Myślę, że inicjatywa powinna wyjść od studentów nie od profesorów. 26 lat temu kiedy powstał NZS, tworzyli go głównie studenci piątego roku, później przyłączyli się młodsi koledzy, ale pierwszy zarząd składał się przede wszystkim ze studentów z mojej grupy dziekańskiej. Służę radą, ale inicjatywa należy do studentów. Ja generalnie jestem za, podobnie jak i jestem za wszelkimi inicjatywami dotyczącymi życia sportowego.

Trzy lata temu ubiegał się pan również o stanowisko rektora, zdobył pan wtedy 45,5% głosów, co się zmieniło przez ten czas, że uważa pan, że tym razem jednak wygra wybory?
Zmieniło się wiele. Zmieniła się uczelnia, na pewno jest teraz sprawniejsza, bardziej zbilansowana finansowo w sensie bieżącym, natomiast jest to uczelnia gdzie atmosfera i identyfikacja się z "firmą" jest na niezwykle niskim poziomie. Dla wielu pracowników na pierwszym planie jest dziś szpital kliniczny, a nie uczelnia. Kiedyś otrzymanie tzw. etatu klinicznego, czyli naukowo-dydaktycznego to było jak złapać Pana Boga za nogi, praca w uczelni nie jest tak nobilitująca jak niegdyś. Poza tym w zasadzie nie przyjmuje się absolwentów do pracy, a jeśli tak to głównie na etaty wykładowców. Reasumując, uważam, że istnieje szeroko uświadamiana potrzeba zmian w uczelni i mam realną szansę na podjęcie się tego zadania.

Silny lider to dobre zaplecze i dobre zarządzanie zasobami ludzkimi. Czy ma pan już konkretnych kandydatów na stanowiska prorektorów ds. nauki, kształcenia podyplomowego i studentów?
Oczywiście, mam kandydatów na wszystkie te stanowiska z tym, że na razie ich nie ujawnię. Uważam, ze w wyborze rektora liczy się jego osobowość, jako lidera oraz jego program. Wybierając rektora zakładamy, że akceptujemy także jego współpracowników. Moi przyszli współpracownicy to osoby o podobnym systemie wartości, znam ich od lat, darzę ich zaufaniem i szacunkiem. Co do kandydata na prorektora ds. studentów, bo ten zapewne interesuje państwa najbardziej, mogę powiedzieć, że jest to młody człowiek, tak młody jak to możliwe, z pewnością lepiej dla studentów będzie gdy ich prorektorem będzie ktoś bliższy 40 niż 60 lat.

Skoro nie ujawni pan profesor nazwiska tego człowieka, to może powie nam jaki on jest, przybliży jego postać?
Młody, dynamiczny z dużym doświadczeniem, pracowity, człowiek "nie do zajechania". Taka funkcja wymaga sporych zasobów energii i to musi być szalenie energiczny człowiek, otwarty, pomysłowy i oczywiście absolwent naszej uczelni, więc osadzony w jej realiach, młody docent, wręcz "dynamit".

Podobno za 4 lata mają wejść w życie pewne normy unijne, które doprowadzą do tego, że większość oddziałów będzie do zamknięcia. Czy ma pan profesor na to jakiś pomysł?
Niezbędny jest nowy szpital. Zupełnie nowy. Prawda jest taka, że w Zabrzu nie ma szpitala z prawdziwego zdarzenia, po wojnie nie powstał żaden pełnoprofilowy szpital! (nie licząc małego i dziś zamkniętego szpitala na Zaborzu). Owszem, miał być ACM, nie z tego wyszło. Pod koniec 2006 roku pojawiła się możliwość otrzymania 500 milionów złotych na budowę szpitala w Zabrzu z budżetu państwa. Decyzję w tej sprawie miał podjąć Senat w głosowaniu jawnym. Okazało się niestety, że tylko pięciu senatorów było za!. Wygrała postawa zachowawcza i koło nosa przeszło nam 500 milionów!. Łatwiej, taniej i lepiej jest zbudować nową jednostkę niż remontować stary, nieprzystosowany moloch. Nasze pieniądze przeszły nam koło nosa. Nie mogę zrozumieć takiej decyzji senatu i wielokrotnie publicznie wyrażałem opinię, że decyzja była błędna, wręcz szkodliwa Natomiast uważam, że zarówno miastu jak i uczelni potrzebny jest absolutnie nowy szpital i jestem całkowicie przekonany, że do 2012 roku zdążymy go zbudować.

A czy szpital kliniczny jest w stanie zarobić na siebie?
Oczywiście!

Skoro rozmawiamy o pieniądzach. Nie jest tajemnicą, że nasza uczelnia ma długi i to niebagatelne, jak pan profesor, w razie objęcia stanowiska rektora, planuje sobie z nimi poradzić, czy będą to kolejne zwolnienia?
Tak naprawdę, żeby je rzetelnie ocenić, muszę poznać dogłębnie skalę zjawiska, wszystkie szczegóły, do których teraz nie mam dostępu. Jakie długi mamy - nie wiem, mamy je na pewno, ale niech też nikt nie oczekuje że powiem teraz, że za trzy lata tych długów nie będzie. To obciążenie nie zniknie natychmiast i będziemy systematycznie spłacać nasze zobowiązania. Ważne jest by umieć uzyskać finansowanie ze źródeł pozabudżetowych, głównie z Unii Europejskiej. Oprócz tego potrzeba też odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach. Kiedyś rozmawiałem z byłym szefem NFZ-tu śląskiego i zadałem mu pytanie, dlaczego szpitale tak bardzo różnie sobie radzą. Odpowiedź była dość oczywista, dyrektorzy dobrych szpitali to nie tylko dobrzy menadżerowie, ale był także twardzi negocjatorzy „chodzący” uparcie za sprawami szpitala. Wszędzie po prostu o biegu spraw decydują ludzie, kompetentni i pracowici. Nasza uczelnia niestety dotąd nie uzyskała żadnych środków z Unii Europejskiej na cele inwestycyjne.

wtorek, 25 marca 2008

Rektor, przywódca, lider

„…najważniejszą sprawą staje się jakość przywództwa. Ono warunkuje sposób, w jaki przedsiębiorstwa, instytucje i organizacje dostosowują się do wyzwań przyszłości. Zaczynają się czasy, które brutalnie weryfikować będą ludzi nie nadążających za rozwojem. To określa rangę przywództwa, a w nim liderów. Do niedawna działali oni według schematu góra – dół. Ktoś na górze zarządzał, koncentrował pełnię władzy, a ci niżej wykonywali wszystkie polecenia. Poza wymogiem ścisłego wykonywania poleceń nikt od szeregowych pracowników nie wymagał inwencji.
Model ten to już przeszłość.
Dzisiaj potrzebni są liderzy, rozumiejący cel i misję kierowanego przez siebie przedsiębiorstwa, instytucji czy organizacji oraz potrafiący uruchomić pokłady ludzkich umiejętności dla realizacji ustalonych celów i misji.”
Prof. dr hab. Zygmunt Kołodziejak Rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Marketingu w Warszawie w wstępie do „Umysłu lidera” Iwony Majewskiej-Opiełki

Autorka opisując sylwetkę i umysł lidera cytuje Dale Browna:
„Każdy na tej ziemi szuka pokoju i miłości, szczęścia i sukcesu. Nie potrzebujemy batalionów ani regimentów, aby osiągnąć sukces. Potrzebujemy liderów”.
Autorka pisze: „Bez wątpienia umiejętność przewodzenia jest cechą, która odróżnia tych, dla których inni pracują bardzo dobrze, od tych, przy których ludzie nie działają na wysokim poziomie swoich umiejętności. Czym jest uwarunkowana ta umiejętność? Co powoduje, że jedni potrafią obudzić w ludziach ogień niezbędny do zorganizowanych wysiłków w kierunku osiągnięcia wspólnego celu, a inni tego nie potrafią?”
I dalej: „Liderzy pełnią trzy istotne funkcje, które zjednują im ludzi. Przede wszystkim potrafią połączyć reprezentowane przez siebie cele z celami swoich ludzi”

  • „Realizując wspólny cel, którego są promotorami, wszystkie osoby uczestniczące w danym przedsięwzięciu osiągają własne cele”

  • „…funkcją lidera jest budzenie entuzjazmu przede wszystkim w sobie; entuzjazm ten jest następnie źródłem wewnętrznej motywacji osób postępujących za nim”

  • „Trzecia funkcja lidera to wydobywanie z ludzi tego, co w nich najlepsze”


Chciałbym także przytoczyć parę zdań ze znakomitej pozycji Maxa De Pree „Przywództwo jest sztuką”.
Autor pisze: „Książka ta traktuje o sztuce przywództwa: daniu ludziom szansy wykonywania tego, czego się od nich wymaga, w najbardziej ludzki i skuteczny sposób…Sztuka przewodzenia wymaga, abyśmy w kategoriach relacji między ludzkich traktowali przywódcę jak gospodarza, abyśmy brali pod uwagę jego trwałe atuty i dziedzictwo, rozwój i skuteczność, jego postawę i wartości…. Co przywódcy są winni swoim organizacjom? Za co odpowiedzialni są efektywnie działający liderzy? Z pewnością musimy uwzględnić tu ludzi. Ludzie stanowią serce i duszę wszystkiego, co się liczy. Bez nich liderzy tracą sens istnienia”

Zastanówmy się, jak w Naszej Uczelni realizowana jest fundamentalna kwestia przywództwa.

Chodzi o ocenę przeszłości, ale przede wszystkim musimy zastanowić się, jak w następnych latach wyobrażamy sobie nasze miejsce pracy, którego oblicze, szanse i atmosferę ukształtuje przyszły lider, Rektor.

poniedziałek, 24 marca 2008

środa, 19 marca 2008

Debata wyborcza

19 marca 2008 roku na posiedzeniu Senatu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego podjęto decyzję o zorganizowaniu spotkania z kandydatami na Rektora Uczelni.
Miejsce: aula im. Profesora Witolda Zahorskiego A3, Katowice – Ligota
Data: 14 kwietnia 2008, godzina 10.
Debatę wyborczą będzie prowadzić Dziekan Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Prof. dr hab. n. med. Krystyna Olczyk.
Szczegóły debaty zostaną ustalone po zamknięciu listy kandydatów 10 kwietnia o godzinie 15.

wtorek, 18 marca 2008

„Uczelnie należą do tych instytucji, których prestiż społeczny i efektywność pracy w znacznej mierze zależą od panującego w nich etosu. Etos ten nie sprowadza się do postulatu respektowania prawa i norm zawartych w statutach poszczególnych uczelni...spoiwem formalnych i nieformalnych zaleceń oraz zasad, regulujących kwestie o istotnym znaczeniu dla kształtowania i utrzymania etosu, są dobre obyczaje w nauce, odzwierciedlające wielowiekową tradycję życia akademickiego” (Kodeks „Dobre Praktyki w Szkołach Wyższych”).
Dalej, w części Kodeksu dotyczącej działań rektora i senatu czytamy: „...stanowisko rektora wymaga nie tylko zarządzania, kierowania i reprezentowania uczelnią, ale – być może w jeszcze większym stopniu – przewodzenia swemu środowisku uczelnianemu. W tym sensie rektor jest strażnikiem etosu społeczności akademickiej, mobilizującym ją do wysiłku budowania i podtrzymywania wysokiej jakości dzieła uczelni oraz osiągania ambitnych celów rozwojowych”.
Uważam, że na kilka tygodni przed wyborami Rektora w Naszej Uczelni potrzebna jest dyskusja i wymiana poglądów całej społeczności akademickiej dotycząca oczekiwań wobec osoby, która obejmie tę funkcję 1 września 2008 roku. Rektor, jako osoba kształtująca oblicze, styl oraz atmosferę uniwersytetu, a także kreująca zasadnicze kierunki rozwoju uczelni wpływa pośrednio na życie każdego członka społeczności akademickiej.

By zapoczątkować tę dyskusję stawiam kilka pytań:

  • Jakie cechy Rektora są najważniejsze w pełnieniu tej funkcji?
  • Jak wyobrażamy sobie komunikację Rektora ze społecznością akademicką i odwrotnie?
  • Jakie cechy Rektora mogą utrudniać spełnienie oczekiwań pracowników Naszej Uczelni?
  • Czy Rektor powinien być sprawnym menadżerem czy raczej jego rola to wytyczanie wizji rozwoju uczelni realizowanego przez całą społeczność?
  • piątek, 14 marca 2008

    Spotkanie wyborcze kandydatów na rektora

    Wybory władz uczelni stanowią bardzo ważny moment w życiu uniwersyteckim, gdyż na okres kilku lat kształtuje się wówczas oblicze szkoły wyższej. Najwięcej uwagi skupiają na sobie wybory rektora.
    Rektor jest naturalnym liderem, który, wg Kodeksu Dobrych Praktyk w Szkołach Wyższych, „...przewodzi swemu środowisku uczelnianemu i jest strażnikiem etosu społeczności akademickiej…”.
    W celu dokonania najlepszego wyboru spośród zgłoszonych kandydatur wprowadzono do praktyki akademickiej szereg zwyczajów, które mają za zadanie jak najwszechstronniejsze poznanie programów i sylwetek kandydatów. Na spotkaniach ze społecznością akademicką kandydaci zostają poddani wnikliwej ocenie.
    Spotkania te odbywają się po zamknięciu listy kandydatów i przebiegają zgodnie z procedurą zaakceptowaną przez wszystkich kandydatów.
    Taka formuła oznacza równe szanse kandydatów, a wcześniej znane zasady debaty wyborczej stwarzają każdemu członkowi społeczności akademickiej szanse na aktywny udział w spotkaniu.
    Zwykle na spotkania wyborcze jest zapewniony okres kilku tygodniu, a ich terminy niejednokrotnie zawarte są w wyborczym kalendarzu.
    W Śląskim Uniwersytecie Medycznym termin zgłaszania kandydatów na funkcję rektora upływa o godzinie 15-stej 10-go kwietnia. Wybory zaplanowano na 15. kwietnia.
    Z powodu weekendu, pozostają jedynie dwa dni na zorganizowanie debaty z udziałem wszystkich zainteresowanych.

    Rodzi się zatem pytanie:
    czy tak duża instytucja jak Śląski Uniwersytet Medyczny, „firma” z pokaźnym budżetem i zespołem pracowników powinna wybór swojego szefa traktować tak lekko?

    wtorek, 11 marca 2008

    Jak powinna wyglądać nowoczesna uczelnia o charakterze uniwersyteckim?

    Odpowiedź wydaje się prosta: powinna mieścić się w solidnych gmachach, wyposażonych we wszystkie niezbędne atrybuty materialne (aparatura, laboratoria etc.), a jej życie akademickie powinno skupiać się na podstawowych celach działalności naukowej i pracy dydaktycznej.
    To tyle „myślenia życzeniowego”; wiemy, że takie uczelnie istnieją, ale nie ma ich w Polsce. W moim najgłębszym przekonaniu uczelnie, a patrzę na to głównie przez pryzmat osobistych doświadczeń wyniesionych z ponad 30-letniej obecności w Śląskiej Akademii Medycznej (1976-82, jako student, 1982-1994 jako pracownik szpitala klinicznego, a od 1994 jako pracownik naukowo-dydaktyczny), są w znacznym stopniu kontynuacją wcześniejszych wzorów. Popatrzmy na poszczególne obszary aktywności uczelni:

    • Dydaktyka - jakie tu wprowadzono zmiany, czy metody nauczania zmieniły się – w mojej ocenie nie.
    • Internet jest wykorzystywany marginalnie.
    • Dopływ młodej kadry - nie ma żadnego stałego systemu, nawet najlepsi absolwenci nie mają gwarancji pracy w uczelni.
    • Nauka – brak wymiernych efektów pozyskiwania środków pozabudżetowych na działalność naukową.
    • Relacje studenci – pracownicy naukowo-dydaktyczni nie zmieniły się od lat.


    Próbując ogarnąć całość życia akademickiego, tych ważnych punktów jest z pewnością więcej i nie chodzi, by je wszystkie wymienić. Sądzę, że - na tle zmian w życiu publicznym w Polsce uczelnie zmieniły się nieznacznie.
    Można postawić wiele pytań:

    • Czy wyobrażamy sobie naszą przyszłość i karierę zawodową na ścieżkach akademickich?
    • Jakie są silne strony Naszej Uczelni?
    • W czym upatrujemy jej słabości?
    • Jakie zmiany uważamy za pilne?
    • Jakie zmiany są najważniejsze?
    • Gdzie tkwi istota „oporu” materii? Co jest czynnikiem „hamulcowym” rozwoju akademickości w ogóle, a w Naszej Uczelni w szczegółach?

    wtorek, 4 marca 2008

    Został Pan oficjalnym kandydatem Wydziału Zabrzańskiego na stanowisko rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, otrzymując prawie 80 proc. Poparcia w tajnym głosowaniu. Trzy lata temu też Pan startował, ale bez powodzenia. Z jakim planem teraz przystępuje Pan do rozgrywki?
    Z planem wygrania tych wyborów. Warto grać tylko wtedy, gdy zakłada się wygraną. Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, na różnych płaszczyznach i razem z grupą moich współpracowników podejmiemy się tego zadania.

    Jak Pan ocenia ostatnie trzy lata na uczelni? Obecna pani rektor będzie Pana kontrkandydatką. Pan miał opinię rewolucjonisty żądnego rozliczeń.

    To fałszywy obraz, zresztą celowo rozpowszechniany. Zabiegałem jedynie o przejrzystość działań i jasne wskazanie osób odpowiedzialnych za problemy uczelni. Dokonywanie rozliczeń to zresztą nie jest rola rektora. Rektor przewodniczy społeczności uniwersytetu i kreuje przejrzysty i sprawny mechanizm zapobiegania nieprawościom. Niestety, dalej jako społeczność Śląskiego Uniwersytetu Medycznego mamy jedynie fragmentaryczną wiedzę o aktualnej sytuacji uczelni, bardzo niewiele wiemy o zaszłościach z okresu poprzednich kadencji rektorskich. Obecne władze podjęły działania rozliczeniowe, ale nawet jako członek Senatu nie mam ich pełnego obrazu. Natomiast przeglądając mój program z poprzednich wyborów ze zdziwieniem stwierdziłem, że szereg postulatów dalej czeka na realizację.

    To znaczy?
    Przede wszystkim utrzymywanie przestarzałego modelu dydaktycznego i brak zmian organizacyjnych. Zmieniliśmy nazwę uczelni na Śląski Uniwersytet Medyczny, co można porównać do odnowienia fasady kamienicy i pozostawienie nie wyremontowanego wnętrza. Musimy faktycznie zmieniać uczelnię, by stała się przyjazna dla pracownika. Nie wystarczy lukrowanie rzeczywistości.

    Co zatem należy zmienić?
    Przede wszystkim styl zarządzania uczelnią, który określam jako nakazowo-rozdzielczy, który nie sprzyja budowie partnerskich stosunków między władzami uczelni a pracownikami. Praca naukowa obciążona jest coraz większym balastem procedur biurokratycznych, co skutecznie zniechęca do aktywności naukowej. Administracja uniwersytetu zamiast pełnić rolę służebną, w ostatnich latach mnożąc biurokratyczne procedury wykreowała sytuację, w której badacze i nauczyciele czują się nie u siebie. Panuje nastrój zniechęcenia, braku wiary w przyszłość, ale i poczucie konieczności zmian.

    Ma Pan do zaoferowania coś innego niż obecne władze?

    Wszystkiego dziś nie zdradzę. Jednak rektor, czyli lider uczelni, powinien posiadać własną wizję i realizować ją przy szerokim udziale pracowników.

    Zadłużenie uczelni wymaga wszakże zaciskania pasa.
    Tak, to prawda, ale ekonomia nie może stanowić jedynego priorytetu! Na przykład nie można dopuszczać do tego, by w imię oszczędności na etaty wykładowców zatrudniać osoby młode, bezpośrednio po studiach. W ten sposób podcinamy gałąź, na której siedzimy, a jakość nauczania musi się obniżać.

    Jaki ma Pan pomysł na zmiany z punktu widzenia Zabrza?
    Wydział Zabrzański znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji lokalowej. Od 2012 roku, gdy zaczną obowiązywać unijne przepisy, przestanie spełniać standardy nasz Szpital Kliniczny nr 1. Kilkanaście miesięcy temu mieliśmy szansę skorzystania z 500 mln złotych na zbudowanie nowego szpitala w Zabrzu. Poprzedni minister zdrowia zaproponował te pieniądze, ale uczelnia nie przyjęła oferty. Obecnie możliwości zbudowania szpitala ze środków budżetowych nie ma, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by zbudować szpital ze środków komercyjnych. Konieczne jest jednak szerokie porozumienie władz uczelnianych, samorządowych oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Jeśli tak się nie stanie, wydział zostanie całkiem zmarginalizowany.

    Mnie nie dziwi ostrożność władz, skoro nadal nie poradzono sobie z Akademickim Centrum Medycznym, nigdy niewybudowanym kolosem na granicy Zabrza i Gliwic.
    Ta sprawa jest zamknięta, bo wycofaliśmy się z inwestycji. Proponowany przeze mnie sposób nowej placówki nie zagraża budżetowi uczelni. Porównuję naszą uczelnię do pociągu z pięcioma wagonami-wydziałami. Jeśli jeden się wykolei, to cały skład się wykolei. Rektor musi myśleć o uczelni jako całości. Podpatrujmy, jak radzą sobie inni. Uniwersytet Śląski potrafił wybudować nowy wydział prawa i nowy wydział teologiczny. Czemu my tego nie potrafimy zrobić?

    Kiedy rozpoczyna Pan kampanię wyborczą?
    Ona już trwa od niemal roku. Preferuję spotkania w małym gronie zainteresowanych sprawami uczelni osób. Spotkałem się już z większością pracowników, docentów i profesorów uniwersytetu. Te spotkania to kopalnia wiedzy na temat uczelni.

    Jak środowisko odebrało fakt, że znów startuje Pan w wyborach?
    Presja wywierana na mnie jest bardzo duża, a temperatura rośnie! Na szczęście nie należę do osób słabych psychicznie. Odbieram liczne sygnały wspierające moją decyzję kandydowania w wyborach. Przez ostatnie 3 lata aktywnie pracowałem na rzecz uczelni i nie jestem osobą nieznaną. Jako człowiek nie uwikłany w żadne zależności, będę mógł działać dla dobra wspólnego. Nie mam jednak w zwyczaju obrażania się na osoby, które mają inne zdanie i jestem otwarty na wszelką konstruktywną pomoc.

    Czy Pana zdaniem kolejna kadencja władz uczelni będzie dla uniwersytetu przełomowa?
    Cały czas czekamy na przełom. Ale nie jest tak, że wszystko od razu się zmieni. Na to trzeba lat wytężonej pracy. Styl działania można jednak zmienić natychmiast. Pracę władz uczelni można porównać do działań każdego kolejnego rządu. W ciągu pierwszych kilku miesięcy po wyborach należy rozpocząć wprowadzanie koniecznych reform. Te parę czytelnych kroków pozwala ocenić, czy podejmowane prace to tylko pozory reform, czy rzeczywiście mamy do czynienia z nową jakością.

    Rozmawiała Agata Pustułka. Wywiad ukazał się 18 lutego 2008 roku w Polska - Dziennik Zachodni.

    Na nieformalnym posiedzeniu (Statut uczelni nie przewiduje tego typu spotkań) 19 lutego 2008 roku zebrały się Senackie Komisje ds. Rozwoju Kadry Naukowo-Dydaktycznej, Rozwoju Uczelni oraz Nauki. W imieniu JM Rektor spotkanie prowadził prof. dr hab. n. med. Andrzej Więcek. Jedynym celem było zasięgnięcie opinii członków w/w komisji na temat skierowania przez JM Rektor wniosku o wszczęcie wobec mnie postępowania przez Rzecznika Dyscyplinarnego. Członkom komisji przedstawiono obszerną dokumentację dotyczącą różnych aspektów mojej działalności naukowej.
    Uchwałą Rady Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu z 7 lutego 2008 zostałem kandydatem Wydziału w nadchodzących wyborach.
    Należy zatem postawić pytania o związek tych działań z powyższym faktem.
    Nim postawię te pytania chciałbym poinformować o pewnych ważnych okolicznościach bardzo istotnych dla całej sprawy. Otóż 26 kwietnia 2007 roku odbyło się Zgromadzenie Plenarne Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Wyższych. Przyjęto wówczas „Kodeks Dobrych Praktyk w Szkołach Wyższych”. W rozdziale „Dobre praktyki w działaniach rektora” znajdują się zapisy:
    Punkt 12. – Kampania wyborcza: W celu przeciwdziałania niegodnej licytacji niewykonalnych i szkodliwych dla uczelni obietnic, składanych przez kandydatów na stanowisko rektora różnym grupom wyborców, w tym także studentom, rektor w okresie trwania kampanii szczególnie aktywnie upowszechnia rzetelne informacje o stanie uczelni, jej osiągnięciach, perspektywach i ograniczeniach. Nie nadużywa też swego stanowiska w kampanii wyborczej nowych władz uczelni ani wobec kontrkandydata (gdy sam kandyduje ponownie ani wtedy, gdy definitywnie kończy swe urzędowanie. W szczególności nie wykorzystuje dostępnych tylko jemu informacji do zwiększenia szans wyborczych własnych lub preferowanego przez siebie kandydata. Reguła ta obowiązuje, o ile ma ona zastosowanie w świetle obowiązujących regulacji statutowych.
    SUM nie należy do grona sygnatariuszy.
    Jest faktem, że oficjalna kampania jeszcze się w SUM nie rozpoczęła (wg harmonogramu wyborczego ma trwać 2 dni robocze!), ale podjęte wobec mnie kroki stoją w sprzeczności z dobrymi obyczajami akademickimi precyzyjnie opisanymi przez Kodeks.
    Jako osoba, której dobre imię zostało narażone na szwank, odwołuję się do głosu całej społeczności akademickiej naszej uczelni.

    • Czy podjęte działania nie stanowią próby ingerencji w wynik przyszłych wyborów?
    • Czy podjęte działania dobrze służą wizerunkowi Uczelni?
    • Dlaczego Nasza Uczelnia nie podpisała Kodeksu?
    • Czy brak Naszej Uczelni wśród sygnatariuszy Kodeksu oznacza przyzwolenie na nie szanowanie powszechnie stosowanych reguł w życiu akademickim w Polsce?