O Niezależnym Zrzeszeniu Studentów

Zapraszam do lektury książki o Niezależnym Zrzeszeniu Studentów w naszej Uczelni w latach 1980-81. To był niezwykle dynamiczny okres polskie...

czwartek, 29 stycznia 2026

Wczoraj w mediach

Wczoraj sporo uwagi poświęcono ogłoszeniu dotyczącemu oferty pracy dla fizyka po doktoracie, z 5-cioletnim stażem pracy i szeregiem wysokospecjalistycznych wymagań. A wynagrodzenie to minimalna krajowa! Wzbudziło to wiele komentarzy, a Minister Nauki wskazał na wieloletnie zaniedbania w tym oczywiście winę poprzedniego rządu. A wytłumaczenie jest dziecinnie proste: Polska to kraj o niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego a takie kraje cechuje brak doceniania roli nauki. Tak było za komuny i trwa bez zmian od 1989 roku. I nie ma żadnych, absolutnie żadnych widoków na zmianę tego stanu. Wszystkie bez wyjątku rządy w ostatnich dekadach spychały uniwersytety i naukę w ogóle na koniec potrzeb państwa. Ważne są społeczne oczekiwania państwa socjalnego; Polska to kraj obywateli wyciągajacych chętnie rękę po wsparcie a znacznie mniejszą siłę przebicia mają postawy aktywne, prorozwojowe. Znakomicie widać to po braku wsparcia biznesu, np. gdy kredyt inwestycyjny jest 2x droższy niż na Zachodzie Europy to jak konkurować na rynku?! A wracając do mizernej pensji wspomnianego fizyka, warto zauważyć, że minimalne wynagrodzenie profesora to DWUKROTNOŚĆ najniższego wynagrodzenia! Podsumowując, Polska na zawsze zostanie w grupie krajów o średnim poziomie rozwoju bo bez nauki nie ma szans na prawdziwy skok cywilizacyjny. Niby to jest całkiem oczywiste ale nikomu nie zależy by zmienić ten stan rzeczy...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze, ale przecież o to chodzi, żeby nasz kraj był drenowany nie tylko pod względem gospodarczym, ale i intelektualnie. Ważne, że jesteśmy w grupie G20 i że ponownie zagrała Orkiestra. A że dług Polski powoli dobija do 3 biblionów złotych? Kto by się przejmował takimi detalami? Ważne, aby dotrwać do kolejnych wyborów, kolejnej kampanii wyborczej i do kolejnego robienia wyborcom wody z mózgu. Tragiczne jednak jest to, że ta strategia działa i jest skuteczna...

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Profesorze,

z zainteresowaniem przeczytałem Pański wpis z 20 stycznia br. pt.: „Wczoraj w mediach”. Chciałbym dorzucić do niego nieco inny kontekst.

Podana przez Pana, jak i przez media sprawa pensji fizyka jest wręcz porażająca. Doktorat z fizyki, biegła znajomość angielskiego, obsługa transmisyjnego mikroskopu elektronowego – a w zamian pensja w PAN-ie (4806 zł brutto) o tysiąc złotych niższa niż na kasie w Biedronce czy Lidlu. Nie wygląda to dobrze, tym bardziej, że – tak naprawdę – gra toczy się o miejsce w globalnym wyścigu technologicznym.

W tym wyścigu kluczowe znaczenie mają nakłady na badania i rozwój, a Polska w porównaniu z innymi państwami wypada tu nad wyraz słabo. Podczas gdy Stany Zjednoczone wydają na ten cel grubo ponad 800 mld dolarów, Państwo Środka - 500 mld, a Unia Europejska - 385 mld, to Polska zaledwie około 13 mld dolarów. To z kolei oznacza, że na innowacje wydajemy dwukrotnie mniej niż tylko jedna firma – Huawei i tyle, co inna – Nvidia.

Historia medycyny, którą się zajmuję, wskazuje, że zaplecze materialne zawsze było fundamentem dla rozwoju badań. Obawiam się, że przy dzisiejszym niedofinansowaniu polska innowacyjność szybciej stanie się... przedmiotem badań historycznych niż motorem nowoczesnej gospodarki.

Takie traktowanie nauki musi skutkować niską pozycją w rankingach, takich jak Global Innovation Index. W raporcie za 2025 rok Polska zajmuje dopiero 39. lokatę. Wyprzedzają nas państwa, które często niesłusznie lekceważymy: Bułgaria (37. miejsce), Węgry (36. miejsce), Litwa (33. miejsce), Malta (27. miejsce) czy Estonia, która jest na 16. pozycji!

Wybór dla Polski jest prosty: albo będziemy europejskim skansenem, albo europejskim laboratorium.

Paweł Bojko, Zakład Antropologii Lekarskiej WNLK, z wykształcenia historyk, a z wyboru obserwator współczesności