czwartek, 23 kwietnia 2026
Jeszcze kilka słów po pobycie w Ołomuńcu
czwartek, 16 kwietnia 2026
Do niedawna program Erasmus kojarzył mi się li tylko z wymianą studencką. Mój syn Maciej, który w tym roku kończy medycynę V rok spędził w Rzymie. Ale dopiero przy okazji próby nawiązania współpracy naukowej z Uniwersytetem w Ołomuńcu dowiedziałem się, że ten program a właściwie jego wersja zwana Erasmus+ obejmuje pracowników naukowo-dydaktycznych. I tak trafiłem do Ołomuńca.
Mój tygodniowy pobyt obejmował zajęcia ze studentami anglojęzycznymi oraz wykłady dla lekarzy. Niezależnie od tej części miałem okazję korzystając z uprzejmości Profesora P. Horaka zwiedzić obiekty uczelni. Cały wydział lekarski znajduje się w jednym miejscu, zaczynając od obiektów, w których odbywają się zajęcia z nauk podstawowych aż po długą listę klinik. To duży teren, nieco pofałdowany co przypomina nieco naszą Rokitnicę. Budynki pochodzą z różnych czasów, niektóre mają sporo lat ale widać dynamiczny rozwój. Najbardziej efektownie prezentuje się budynek mieszczący oddział intensywnej terapii. W budowie jest ogromny gmach, który będzie niebawem przeznaczony na oddziały zabiegowe. Ale nawet starsze budynki stwarzają dobre wrażenie. Klinika Profesora Horaka obejmująca internę, reumatologię i endokrynologię mieści się w budynku sprzed wielu lat ale z pewnością spełnia swoje zadania. Jednego dnia Profesor zaprosił mnie na lunch do stołówki, z której korzystają pracownicy. Do wyboru jest 6 zestawów obiadowych, za które się płaci niewielkie kwoty. Jadalnia mieści co najmniej 100 osób, ale sprawia całkiem dobre wrażenie, adekwatne do miejsca i przeznaczenia.
W rozmowie Profesor stwierdził, że wszystko nieźle działa a współpraca z dyrekcją szpitala układa się bardzo dobrze. Kontrastuje to nieco ze znanymi mi realiami gdy można czasem odnieść wrażenie, że nauka „przeszkadza” zarządzającym szpitalem...
Podsumowując, znane powiedzenie „podróże kształcą” jest jak najbardziej aktualne i trafne. Warto z bliska przyglądać się innym i podpatrywać dobre wzorce.
Oczywiście niezależnie od warstwy dydaktycznej liczę, że zapoczątkowana współpraca naukowa zaowocuje w przyszłości wartościowymi wspólnymi publikacjami po realizacji wstępnie zaplanowanych projektów badawczych.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z Profesorem Horakiem i dr n. med. E. Tabor, która również brała udział w programie Erasmus+ oraz obiekty kampusu.
sobota, 11 kwietnia 2026
Kilka uwag bieżących

niedziela, 5 kwietnia 2026
Komentarz Czytelnika bloga do poprzedniego tekstu
Panie Profesorze, jak zwykle mocny tekst, który w dodatku trafia w punkt. Polska to dziś Titanic. Widać już tę górę lodową, wiemy, że uderzenie nas zniszczy, ale mimo to płyniemy dalej. Żeby uniknąć zderzenia, należałoby gwałtownie skręcać, ale my tego nie robimy..., choć – z drugiej strony – może i tak za późno...
Problem w tym, że władzę w Polsce od prawie 40 lat sprawują w większości ludzie, którzy myślą tylko o tym, żeby wygrać kolejne wybory. Układ PoPis-u kompletnie się nie sprawdził. Kolejne rządy doprowadziły nasz kraj niemal do bankructwa. Większość ludzi jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, bo jakoś to wszystko jeszcze się kręci, ale prawda jest taka, że system leży i kwiczy. Rządzący się przecież wyżywią (tak to zdaje się ujął kiedyś Jerzy Urban – „Rząd się wyżywi” – mam jeszcze przed oczami tę jego wypowiedź i ten szyderczy uśmiech od jednego jego wielkiego ucha do drugiego jego wielkiego ucha).
Zwykły obywatel zostanie z prawdziwym zderzeniem z rzeczywistością. Np. ostatnio jeden ze szpitali wyznaczył termin wizyty kontrolnej (po poważnej chorobie) mojego dziecka na… 2029 rok. A to przecież przykład jeden z wielu, a przykłady mogłyby dotyczyć każdej innej sfery życia codziennego (obecnie wyliczane emerytury dla osób, które uczciwie przepracowały całe swoje życie zawodowe to niecałe 3000 zł na rękę).
Zgadzam się z Autorem – skoro politycy nie potrafią (nie chcą lub nie mogą?) dobrze rządzić, to może czas zacząć od naszego własnego środowiska? Może to u nas musi się znaleźć tych „kilku sprawiedliwych”, których należałoby promować? Potrzebujemy ludzi – przepraszam za kolokwializm – z jajami, prawdziwych państwowców, którzy nie będą patrzeć na własne portfele i stołki, tylko będą podejmować decyzje, które uratują nasz kraj, nawet jeśli im samym się to nie będzie opłacać. Tylko tyle i aż tyle...
Jeśli lekarze, naukowcy, ludzie, którzy mają jakiś autorytet nie wypromują liderów, którym autentycznie chce się działać bezinteresownie i nie wymuszą zmian, to nikt tego za nas nie zrobi. Może czas przestać prosić polityków o łaskę. Albo weźmiemy to na klatę i zaczniemy działać bezinteresownie dla Polski, albo ten statek po prostu zatonie...
A idzie ku temu, to uznaję za pewnik. W Wielką Sobotę przy święceniu pokarmów zobaczyłem coś, w co bym nie uwierzył, gdyby mi to ktoś opowiadał. W kościele z koszykiem do święcenia była pewna młoda para, ale nie z dzieckiem, tylko z psem – przepraszam, z „psieckiem”.
Inny przykład: w ostatnich dniach spłonął Krzyż Papieski. Wedle ustaleń policji przyczyną był… samozapłon od rozłożonych w pobliżu palących się zniczy. Może i tak było, tego nie podważam, dziwi mnie tylko, że miało to miejsce akurat w dzisiejszych czasach, które są przesycone - co najmniej - laicyzmem i niechęcią do Kościoła, a Krzyż ten nie uległ samozapłonowi ani razu od prawie 50 lat, odkąd istnieje. Znamienna jest jeszcze jedna rzecz: to właśnie przed tym Krzyżem Jan Paweł II wypowiedział słynne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. W tym kontekście ten samozapłon nabiera zupełnie innego znaczenia... Jeśli ustalenia policji są słuszne, to symbolika tego zdarzenia jest porażająca. Może sytuacja faktycznie nie jest już do naprawienia, choć próbować trzeba, choćby po to, żeby móc powiedzieć, że zrobiło się wszystko, co można było i być w porządku przed samym sobą.




