Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 9 grudnia 2017

List Czytelnika sprzed roku - aktualizacja

Szanowny Panie Profesorze,
 
Nawiązując do listu opublikowanego przed rokiem na Pańskim blogu (http://wojciech.pluskiewicz.pl/2016/02/wazny-list-czytelnika-dotyczacy.html), pragnę podzielić się dwiema istotnymi informacjami odnoszącymi się do treści listu.

1) W dniu dzisiejszym Uniwersytet Jagielloński w Krakowie dokonał retrakcji artykułów autorstwa Agaty Podosek będących plagiatami moich tekstów:
 
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+polska/218feb0c-9dae-4a0d-b282-a8af7b80a9ec
 
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+engl/f488dc31-85f2-45c6-9672-78aa85042bc0
 
Komisja Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk przyznała mi rację i zwróciła się do Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie o dokonanie retrakcji tekstów oraz wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
 
2) Co tyczy dr Daniela Wiśniewskiego oraz jego retraktowanego artykułu „Komunikacja w społeczeństwie wielokulturowym: wzmacnianie czy zanikanie tożsamości”, prawomocnym orzeczeniem Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego został on ukarany karą dyscyplinarną upomnienia (sygn. KDRG- 613 II - 28/2016).
Co tyczy recenzji artykułów opublikowanej w liście (http://static.t-code.pl/recenzja-wisniewski.pdf), stała się ona podstawą złożonego zawiadomienia do Rektora Uniwersytetu Opolskiego w Opolu, które poskutkowało wszczęciem postępowania dyscyplinarnego (sygn. IV/PW/2016) i wnioskiem Rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich Uniwersytetu Opolskiego w Opolu dr hab. Kamila Antonowa, prof. UO o ukaranie dr Daniela Wiśniewskiego karą dyscyplinarną nagany.
 
Z poważaniem,
Tomasz Burdzik

czwartek, 7 grudnia 2017

Z posiedzenia Rady Wydziału

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału zostały przedstawione aktualne wyniki dotyczące dorobku naukowego samodzielnych pracowników nauki z naszego wydziału. Podano liczbę cytacji oraz wartość współczynnika h porównując te dane do analogicznej analizy sprzed 6 lat. Dorobek został znakomicie zwiększony. Przykładowo, w styczniu 2012 roku było 5 osób z indeksem h co najmniej równym 15, a dziś mamy takich osób 22. Indeks h nie mniejszy niż 10 wówczas uzyskało 20 osób, aktualnie mamy ich 49. A przecież wzrost wartości tego współczynnika jest bardzo powolny, a wzrost np. z 15 do 20 to nie jest poprawa o 25% jak by mogła wskazywać analiza liczbowa. W dalszym ciągu znaczącą część dorobku wydziału tworzy stosunkowo niewielka liczba osób, ale widać postęp i aktywność naukową coraz większej liczby osób.
Na posiedzeniu RW podzieliłem się uwagami dotyczącymi wyników Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Nie jest dobrą wiadomością, że absolwenci naszego wydziału zajęli 13-te, przedostatnie miejsce w kraju. Niemniej różnica między liderami z uczelni poznańskiej (średnia 142) a nami (131) to tylko 11 pytań, czyli 5,5% odpowiedzi (LEK ma 200 pytań). To pokazuje, że nie ma przepaści między poziomem wiedzy wśród absolwentów uczelni medycznych. Ważnym czynnikiem wpływającym na końcowy wynik wydziału jest odsetek osób, które nie zdały egzaminu. W uczelniach najlepszych ten odsetek oscyluje wokół 5%, a u nas wyniósł 12,4%. Gdyby zamiast 42 osób (12,4%) nie zdało tylko 17 (5%) to średni wynik mógłby wzrosnąć o 2,5-3 punkty co z kolei przełożyłoby się na poprawę miejsca wydziału o 3-4 pozycje. Stąd – obok różnych działań zmierzających do poprawy poziomu nauczania – należy stawiać takie wymagania studentom na początku ich drogi w uczelni by osoby nie prezentujące odpowiedniego poziomu były skreślane z listy studentów.

wtorek, 5 grudnia 2017

O polskiej nauce i pieniądzach

Dziś, jak zawsze w grudniu odbyła się uroczystość wręczenia nagród rektorskich w kategoriach: nauka, dydaktyka i praca organizacyjna.
Chciałbym kilka słów napisać o nagrodach naukowych. Dorobek naukowy to podstawowe kryterium oceny jednostek naukowych (wydziałów) stąd praca naukowa ma tak duże znaczenie dla miejsca w rankingu krajowym. Grono nagradzanych pracowników jest prawie takie samo co roku, gdyż tylko niewielki odsetek pracowników wykazuje aktywność naukową. To podstawowa bolączka funkcjonowania polskiego systemu uniwersyteckiego. Skoro nie ma - poza coroczną nagrodą rektorską - żadnych innych motywacji (nie licząc motywacji osobistej w celu uzyskania stopni naukowych oraz tytułu naukowego lub pasji badawczej) ze strony pracodawcy to trudno jest oczekiwać aktywności w działalności naukowej.

Jeśli nie zmienimy systemu wynagradzania pracowników na motywacyjny i nie zostaną zróżnicowane dochody w zależności od osobistych wyników badawczych mierzonych liczbą i jakością publikacji nie ma szans na rzeczywisty postęp. Nie chodzi o stałą, niezmienną składową pensji, jako wyraz uznania za wyniki w pracy naukowej. Ta część pensji pracownika powinna być zmienna i zgodna z wynikiem parametryzacji odbywającej się co 4 lata. Masz duży wkład w dorobek wydziału; na 4 kolejne lata masz konkretny dodatek do pensji. A za 4 lata należy dokonać kolejnej oceny.
To prosty i sprawiedliwy system, dlaczego nie można go wprowadzić po dokonaniu niezbędnych regulacji prawnych?

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Rankiem czwartego grudnia 2017 roku...

W odpowiedzi na poniższe pytania Czytelnika informuję, że:

1. Czy Pan jest autorytetem i dla kogo? Na przykład mi nie odpowiada mi Pana opcja polityczna, coraz bardziej mi ona nie odpowiada. Pan ma do niej święte prawo, ale co z tymi wszystkimi, którzy chcieliby widzieć w Panu mentora? Zastanowił się Pan?
2. Jak Pan naucza?
3. Jakie prowadzi Pan badania i jakim Pan jest mentorem dla młodych badaczy?
4. Jak u Pana z etyką ogólnie i szerzej?

Ad 1. Blog nie jest formą mojej autoprezentacji tylko forum wymiany poglądów i dyskusji. Nie jest także miejscem dyskusji politycznej.
Ad 2. Proszę zapytać moich studentów.
Ad 3. Moje CV jest zamieszczone na blogu oraz stronie internetowej uczelni. Tam można znaleźć te informacje. Na stronie sum.edu.pl w zakładce Biblioteka można odnaleźć dane dotyczące wykazu moich publikacji oraz danych bibliograficznych. Zachęcam także do odwiedzenia strony PubMed.
Ad 4. To pytanie pozostawię bez komentarza...


I na koniec, zachęcam Czytelników bloga do merytorycznej dyskusji.

sobota, 2 grudnia 2017

W odpowiedzi Czytelnikowi

Dziękuję za wnikliwy i celny komentarz (2.12, 11;06) Czytelnika do tekstu z 1.12. Tak, to niestety prawda, sami w znacznym stopniu jesteśmy odpowiedzialni za stan naszej uczelni. Ale obserwując inne uczelnie nie widzę jakichś zasadniczych różnic, wszędzie króluje biurokracja, brakuje młodych, ambitnych adeptów nauki, a wymiar godzinowy obciążeń dydaktycznych sięgający 300, 400 lub 500 godzin rocznie staje się raczej normą niż wyjątkiem. Konkludując, aktualny stan polskich uczelni jest wypadkową braku długofalowej, pro-rozwojowej strategii tworzonej na poziomie krajowym (tu oczywiście istotną rolę powinny odgrywać gremia akademickie np. Konferencja Rektorów Szkół Polskich) oraz bierności środowiska uniwersyteckiego. Mam niestety wrażenie, że trzy dekady zjazdu po tej pochylni pozbawiło nas, pracowników wiary, że może być lepiej. To jest najgorszy scenariusz, gdyby ta diagnoza była trafna oznaczałoby to, że nadziei na normalność nie ma. Bardzo chciałbym się mylić....

piątek, 1 grudnia 2017

O polskich uniwersytetach

Staram się śledzić bieżące wydarzenia w macierzystej uczelni. Docierają do mnie także informacje dotyczące polskiego życia uniwersyteckiego np. za pośrednictwem Internetu. Rozmowy z przyjaciółmi z innych uczelni kształtują mój obraz funkcjonowania polskich szkół wyższych. Te wielostronne informacje nie dają z pewnością wiedzy, którą można by nazwać w pełni miarodajną, ale wystarczającą by móc spróbować opisać stan polskiego szkolnictwa wyższego.

Moja opinia – niestety – jest bardzo pesymistyczna. Polski świat akademicki jest w głębokim kryzysie. Przejawów tego stanu jest wiele; brak rzeczywistych autorytetów, upadek etyki, coraz niższy poziom nauczania, niska jakość badań naukowych, skandalicznie niski poziom finansowania nauki, wymagania biurokratyczne zajmujące coraz więcej czasu kosztem zajęć akademickich, brak systemu promowania liderów, prawie całkowity brak dyskusji w gremiach akademickich, ogromne i ciągle rosnące pensum dydaktyczne, brak młodej kadry.
Z pewnością można tych przykładów przytoczyć więcej, ale nie o to chodzi. Od przełomu roku 1989 mijają prawie trzy dekady, a dziś z perspektywy tak długiego czasu widać aż nadto wyraźnie, że upadek jest totalny. Nie widzę żadnych logicznych przesłanek by sądzić, że polska nauka i polskie uczelnie osiągną poziom porównywalny do dobrych uczelni na świecie.

Czy my, polskie środowisko uniwersyteckie możemy zgodzić się na trwałe zepchnięcie na margines życia społecznego?
Jak ma się rozwijać Polska bez własnej, oryginalnej myśli naukowej?

środa, 22 listopada 2017

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika do dzisiejszego posta

W odpowiedzi na - niestety anonimowy - komentarz informuję, że na zajęciach ze studentami nie "bywam" tylko je prowadzę. Nie wysyłam na zastępstwo doktorantek, gdyż zgodnie z programem Studium Doktoranckiego każdy doktorant ma obowiązek zrealizowania pewnej liczby godzin dydaktycznych.
Generalne stwierdzenie, że dydaktyka w Zabrzu to fikcja jest nie do zaakceptowania. Na pewno są lepsze i gorsze zajęcia. Zresztą studenci mają narzędzie by się wypowiedzieć. Istnieje elektroniczny system oceny pracy dydaktycznej, dlaczego jest tak słabo wykorzystywany? Mniej niż 10% studentów loguje się i wypowiada swe zdanie. Konstruktywne wypowiedzi i opinie zawsze są cenne.

Wojciech Pluskiewicz

O nowych wydziałach lekarskich

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/561622,resort-nauku-ostre-kryteria-otwieranie-kierunkow-medycznych.html

poniedziałek, 20 listopada 2017

O pracy lekarskiej słów kilka

Gdy zaglądamy na strony ogłoszeń w prasie lekarskiej widzimy mnóstwo ofert pracy. Dotyczą w zasadzie wszystkich specjalności lekarskich choć są pewne dziedziny znacznie bardziej poszukiwane. To widoczny objaw niedoboru lekarzy. Jeszcze bardziej może dziwić liczba ogłoszeń ze szpitali, brakuje chętnych do pracy w zasadzie we wszystkich specjalnościach. Znam pewien szpital, w którym od dawna nie ma ordynatora, a miesięczne wynagrodzenie znacznie przekraczające 10.000 zł na netto nie jest atrakcyjne. Wydaje się, że właśnie szpitale najszybciej odczują lukę pokoleniową. Praca w szpitalu, odpowiedzialna, pod presją, z dyżurami, w obliczu coraz nowszych pomysłów natury biurokratycznej jest coraz mniej atrakcyjna.
Ale gdzie i kiedy ma się wyszkolić młody lekarz jak nie w szpitalu, w izbie przyjęć lub na dyżurach?
Ale dziś dryfujemy, jako całość grupy zawodowej, w kierunku łatwego zarobku przy mniejszej odpowiedzialności, a powodzeniem cieszą się różne podspecjalizacje gwarantujące łatwiejsze życie…
Trudno mieć pretensje do młodszych kolegów szukających swej drogi życiowej, niemniej widać pewne pęknięcie na wizerunku naszej grupy zawodowej.
Słowa: powołanie, misja, pasja gdzieś znikają...
A gdzie jest polityka prozdrowotna państwa? Praca w szpitalu powinna być odpowiednio wyżej wynagradzana, inaczej kolejne oddziały będą zamykane…
I druga bulwersująca sprawa. Skoro nam brakuje specjalistów dlaczego tak trudno jest otrzymać (a może raczej: zdobyć) miejsce specjalizacyjne? To jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, może ktoś czytający te słowa wyjaśni dlaczego tak się dzieje?

poniedziałek, 13 listopada 2017

Innowacje w medycynie

W minionym tygodniu w Lublinie odbyła się konferencja „Europejski tydzień innowacji”. To było niezwykle ciekawe spotkanie, pokazujące rewolucyjne zmiany jakie dokonują się na naszych oczach. W konferencji brały udział osoby z różnych kręgów, poczynając od sfer biznesu po samorządowców aż po przedstawicieli nauki. Dominowały osoby z Lublina oraz Warszawy. Ideą przewodnią było powiązanie wyników badań naukowych z praktyką. Jeden dzień w całości był poświęcony aplikacji badań w medycynie. Przedstawione wyniki badań demonstrują jak szybko zmienia się tradycyjne pojęcie medycyny, a wiele czynności i obowiązków dotąd wykonywanych przez lekarzy i innych pracowników już dziś może być wykonywanych przez różne urządzenia dzięki postępowi technologicznemu. Fascynujący wykład wygłosił dr Jerzy Bryzek, Polak mieszkający od lat w Kalifornii, który pokazał, że zięki trzem obszarom, na których dokonuje się rewolucja technologiczna – rozwój sztucznej inteligencji, telemedycyna oraz robotyka – już w perspektywie dekady nasza praca zmieni się diametralnie. Wiele czynności zastąpią urządzenia, a ciężar zostanie położony na prewencję. Rola lekarza zostanie bardzo ograniczona, w wielu obszarach będziemy tylko nadzorować prawidłowość pracy robotów i urządzeń dedykowanych dla poszczególnych czynności. Dziś być może trudno nam sobie wyobrazić taki scenariusz, ale postęp cywilizacji jest nieuchronny…

Poniżej załączam program konferencji.

1. Europejski Tydzień Innowacji

piątek, 10 listopada 2017

Informacje o polskiej nauce

Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, 10 listopada 2017 roku

sobota, 4 listopada 2017

Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

NAWA z powołaną Radą | 44 nagrody dla najwybitniejszych naukowców | 95 mln zł dla najbardziej zmotywowanych uczelni

sobota, 28 października 2017

O polskiej nauce

 Anonimowy pisze...
Z FB Obywatele Nauki:

Totalna fikcja: "Udział nakładów na naukę w PKB na 2018 r. wyniesie 0,45 proc. Oznacza to wzrost o dwie setne punktu procentowego w stosunku do 2017 r." Dynamika wzrostu zwala z nóg..."
27 października 2017 21:30

To jest komentarz Czytelnika do tekstu z 18.10. Warto się chwilę zastanowić co oznaczają podane liczby. Kraje o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego na badania i rozwój przeznaczają około 2% dochodu narodowego. Wg powyższych informacji nasze aktualne (za 2017 rok) finansowanie stanowi zaledwie 21,5% niezbędnego poziomu nakładów na naukę.
No cóż, jest jak jest. Wiemy, że nauka nie stanowiła nigdy przysłowiowego „oczka w głowie” polskich władz. Tak było w czasach panowania najlepszego na świecie systemu „demokracji ludowej”, tak jest od 1989 roku, gdy – jak nam się wówczas wydawało, wkroczyliśmy na drogę normalnego rozwoju.

To tempo wzrostu finansowania nauki zapewni nam pułap 2% za 77 lat czyli w roku 2094…

A bez własnych pomysłów, badań i patentów na zawsze pozostaniemy kolonią, bezładnym skupiskiem ludzi, biernych konsumentów obcych produktów i odbiorców idei powstałych w innych krajach.
Społeczeństwo mieniące się mianem obywatelskiego bez dobrych uniwersytetów nie istnieje.
Sam nie wiem, czy ta dramatyczna sytuacja zepchnięcia środowisk akademickich na absolutny margines życia publicznego to wyraz nonszalancji władzy czy też celowa, dobrze przemyślana polityka zniszczenia polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki.
To niezwykle smutna konstatacja, rozbieżność deklaracji o znaczeniu nauki dla rozwoju państwa z realiami jest druzgocąca.

sobota, 21 października 2017

Wyniki ankiety z 10 października

9 października jedną z najczęściej powtarzanych w mediach informacji był news o lekarzu, który w czasie egzaminu specjalizacyjnego z psychiatrii filmował pytania specjalnymi okularami, a następnie je przesyłał do znajomej lekarki. Oszustwo zostało wykryte, egzamin został oblany, a lekarz zatrzymany przez policję.

W opublikowanej ankiecie zadałem pytanie

Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?

  • Lekarza należy dożywotnio pozbawić prawa wykonywania zawodu
  • Lekarza należy czasowo pozbawić prawa wykonywania zawodu i dopuścić w przyszłości do egzaminu specjalizacyjnego
  • Na lekarza należy nałożyć karę finansową i dopuścić w przyszłości do egzaminu specjalizacyjnego
  • Nie ma potrzeby wymierzania kary

Poniżej przedstawiam wyniki ankiety

wynik ankiety

czwartek, 19 października 2017

Do informacji z 17.10 o uzyskaniu przez wydział w Zabrzu kategorii A nadeszło wiele komentarzy. W odpowiedzi na uwagi komentujących załączam tekst publikacji dotyczącej dorobku naukowego samodzielnych pracowników wydziału. Wyniki tej analizy są zbieżne z uwagami Czytelników; istotnie znakomita część dorobku naukowego tworzy niewielka liczba osób.

PDF: dorobek naukowy profesorów i doktorów habilitowanych Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Czy zatem ci pracownicy, aktywni na polu badań naukowych nie powinni być odpowiednio wynagradzani przez uczelnię, skoro mają tak znaczący wkład w jej pozycję?

Liczą na komentarze.

wtorek, 17 października 2017

Hot news

Wydział Zabrzański uzyskał kategorię A.
To nasz wspólny sukces.

Osobne wyrazy uznania należą się Dziekanom, nie wystarczy uzyskać dobre wyniki pracy, trzeba je jeszcze umieć odpowiednio przedstawić. To jest zasługa władz wydziału oraz zespołu pracowników administracji.


poniedziałek, 16 października 2017

O systemie opieki zdrowotnej

Ostatnie dwa tygodnie minęły pod znakiem protestu młodych lekarzy żądających wyższych zarobków, ale domagających się zwiększenia finansowania systemu opieki zdrowotnej. Jak dotąd nie udało się osiągnąć porozumienia. Pytanie czy jest to możliwe? Czy oczekiwania tej grupy są realne w bliskiej perspektywie czasowej? Warto przy nieco szerszej analizie wziąć pod uwagę szereg elementów i oderwać się bieżących interesów politycznych czy grupowych.

Po pierwsze.
System opieki zdrowotnej nie uległ po 1989 roku zasadniczym zmianom. Próba wprowadzenia systemu konkurencyjnego różnych podmiotów (płatników) została zastąpiona systemem centralnym. Nie dopuszczono do rynku świadczeń prywatnych kas chorych. Zatem pieniądz nie idzie za pacjentem, szpitale, poradnie czy indywidualni lekarze ze sobą nie rywalizują dobrym poziomem opieki nad pacjentem i dbałością o stronę ekonomiczną.

Po drugie.
Poziom finansowania jest bardzo niski, poniżej 5% PKB nie może zapewnić dobrego dostępu do usług zdrowotnych. Postulowane finansowanie rzędu 6-7% to ciągle mgliste zapowiedzi bez gwarancji czasu kiedy osiągniemy ten pułap.

Po trzecie.
Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, w której jest ogromny niedobór lekarzy, a także innych fachowych pracowników z branży medycznej. Od lat trwa exodus lekarzy do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy państw skandynawskich. Czy można się dziwić, że niejeden młody człowiek na początku swej drogi zawodowej wybiera pensję wielokrotnie wyższą niż w kraju gdzieś daleko od Ojczyzny? W Czechach ten problem w zasadzie zniknął po znaczącym zwiększeniu płac lekarzy.

Po czwarte.
Problem niedoboru lekarzy usiłujemy rozwiązywać zwiększając liczbę miejsc w już istniejących uczelniach i tworząc nowe wydziały. To ślepa uliczka, obniżamy poziom nauczania, ponosimy jako państwo ogromne koszty rzędu 0,5 miliona zł na jednego absolwenta, a potem znacząca część młodych adeptów medycyny emigruje. W ten sposób Polska dotuje inne, bogatsze od nas państwa.

Po piąte.
Być może oczekiwany poziom płac lekarzy (nie tylko młodych, ale także tych z wieloletnim stażem pracy) odbiega od średnich w innych zawodach co spotyka się z krytyką. Niemniej jeśli nic nie zrobimy niedobór lekarzy będzie się pogłębiał, a już dziś w Polsce mamy jeden z najniższych odsetków lekarzy na liczbę mieszkańców. Wobec problemów zdrowotnych inne sprawy zawsze schodzą na dalszy plan. Kto nas będzie leczył za parę lat?

Po szóste.
Oczekiwany poziom wynagrodzeń warto ujmować nie jako określone sumy, ale w odniesieniu do innych wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej. Musi być zachowana logiczna proporcja między dochodami poszczególnych grup zawodowych. Np. salowa na kwotę X, pielęgniarka dwa-trzy razy większą, młody lekarz trzy razy większą, specjalista pięć, a ordynator 6-8 x większą. To są tylko ogólne symulacje dające pogląd jak należy konstruować system płac, precyzyjne zasady i właściwe proporcje pozostają kwestią otwartą. Myślę oczywiście o płacy za pracę etatową, mieszanie poziomu płac na kontrakcie z wynagrodzeniem za etat jest niedopuszczalne. Generalnie, taki rosnący poziom płac występuję w krajach rozwiniętych, a różnica polega na tym, że salowa w Norwegii czy UK nie zarabia 1500 zł tylko znacznie więcej. Płaca lekarza-specjalisty w UK to kwotą rzędu 60.000-80.000 funtów rocznie czyli 25.000-30.000 zł brutto na miesiąc. Zatem łatwo sobie odpowiedzieć ile powinien zarabiać polski lekarz za pracę na pełnym etacie; w przybliżeniu połowę tej kwoty. A stażysta czy rezydent mógłby liczyć na około 40-50% uposażenia specjalisty.

piątek, 13 października 2017

Głos Naczelnej Izby Lekarskiej

Aktualności


13 października 2017 r. – Dzień Solidarności z Protestującymi Lekarzami

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje do lekarzy i lekarzy dentystów, aby w tym dniu w sposób szczególny okazali swoją solidarność z protestującymi Koleżankami i Kolegami.
więcej...

"Gazeta Lekarska"


Protest dzień po dniu


Trwający od zeszłego poniedziałku protest lekarzy rezydentów relacjonujemy dzień po dniu (fakty, wydarzenia, opinie, analiza postulatów, galerie zdjęć, stanowisko resortu zdrowia itd.).
więcej...

Co mówi Premier?


Co powiedziała premier Beata Szydło po wczorajszym posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego? Jak komentowała postulaty rezydentów?
więcej...

wtorek, 10 października 2017

Ankieta o etyce lekarskiej

Wczoraj jedną z najczęściej powtarzanych w mediach informacji był news o lekarzu, który w czasie egzaminu specjalizacyjnego z psychiatrii filmował pytania specjalnymi okularami, a następnie je przesyłał do znajomej lekarki. Oszustwo zostało wykryte, egzamin został oblany, a lekarz zatrzymany przez policję.

Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?

Proszę o zaznaczenie tylko jednej odpowiedzi do 20 października.

Create your survey with SurveyMonkey

piątek, 6 października 2017

Protest młodych lekarzy

Chciałbym zająć się „gorącym” tematem ostatnich dni. Trwa protest głodowy młodych lekarzy, którzy żądają pensji o wysokości dwóch średnich krajowych. Sam protest jest wynikiem fiaska długotrwałych rozmów przedstawicieli młodych lekarzy z Ministerstwem Zdrowia dotyczącym płac. Nie chcę przesądzać, jaka powinna być wysokość płacy lekarza, tego początkującego i specjalisty. Z pewnością należy powiązać dochody z poziomem dochodów mieszkańców konkretnego kraju; trudno oczekiwać, by lekarz w Polsce zarabiał tyle, co jego kolega w Szwajcarii lub Norwegii. Ale w mojej opinii uprawniona jest teza, aby przyjąć w Polsce analogiczne proporcje dochodów, jak w wymienionych krajach. Lekarz specjalista zarabia tam wielokrotność średniej krajowej. Zwykle pracuje na jednym etacie, nie biega z miejsca na miejsce jak w Polsce i nie zna pracy non-stop przez dziesiątki godzin bez przerwy.

Czy zatem oczekiwania naszych młodych kolegów odbiegają od naszych realiów ekonomicznych? Nie sądzę, ich żądania są odpowiednie.
Jeśli nie zmieni się polityka płacowa wobec lekarzy oraz radykalnie nie zwiększy się możliwość uzyskiwania specjalizacji exodus młodych lekarzy będzie nieuchronny.

To być może ostatni moment na podjęcie ważnych społecznie decyzji, Czekamy na nie, my lekarze, ale także my, zwykli Polacy, dzisiejsi i przyszli pacjenci.
Kto nas będzie leczył za rok, dwa?!

O polskim życiu akademickim z perspektywy ministerialnej

Biuletyn MNiSW: Konstytucja dla Nauki tematem inauguracji roku akademickiego

piątek, 29 września 2017

O przemijaniu i pamięci

Rozpoczęcie każdego roku akademickiego to obok nowych, bieżących zadań dla pracowników uczelni i studentów to także moment odchodzenia na emeryturę. To nieuchronny proces, ciągle trwa wymiana pokoleniowa. W naszym wydziale w bieżącym roku akademickim czynną pracę kończy kilkoro bardzo znaczących osób z grona profesorskiego. Są wśród nich Profesorowie Rokiccy, żywa legenda wydziału, były Dziekan Profesor Lech Poloński, Prof. A. Boroń-Kaczmarska, Prof. G. Namysłowski i dr hab. K. Monkos. W czasie ostatniego posiedzenia Rady Wydziału Dziekan Prof. M. Misiołek uroczyście pożegnał w imieniu zabrzańskiej społeczności naszych zasłużonych pracowników.

Zawsze w takich chwilach przychodzi refleksja dotycząca przemijania i znaczenia odchodzących Mistrzów. Jak utrwalić pamięć o Nich? Jak uczynić by ich dokonania na rzecz uczelni nie zatarł czas? Pamiętam jak przed laty zapytałem lekarza odbywającego staż w katedrze chorób wewnętrznych czy pamięta Prof. Sroczyńskiego, wieloletniego kierownika tej katedry i usłyszałem odpowiedź, że w ogóle nie ma pojęcia kto to taki! Ten lekarz nie studiował na naszym wydziale stąd się nie zetknął z Prof. Sroczyńskim. Niemniej dobrze byłoby gdyby znał nazwiska wcześniejszych kierowników katedry. Niektóre, wybitne osoby są upamiętniane, np. Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu nosi imię Prof. Stanisława Szyszki, wieloletniego kierownika Katedry Chirurgii. Imieniem Profesora Zahorskiego, kierownika Katedry chorób wewnętrznych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nazwano salę wykładową w Katowicach-Ligocie. Niewątpliwie najbardziej rozpoznawalną osobą pozostanie Prof. Z. Religa, który rozsławił Zabrze w całym kraju. Oczywiście wśród setek osób tylko niektóre w sposób znaczący wywarły wpływ na życie uczelni, wydziału czy katedry i trudno w taki sam sposób utrwalić pamięć o nich. Ale warto zastanowić się czy jednak nie można w jakiś sposób ocalić ich od zapomnienia. Np. w Katedrze Patomorfologii z Zabrzu na miejscu widocznym dla wszystkich wchodzących tam osób wiszą zdjęcia wszystkich byłych kierowników. Podobnie na sali Rady Wydziału zobaczymy portrety wszystkich Dziekanów od początku istnienia wydziału.

Ciekaw jestem opinii Czytelników w tej sprawie.

wtorek, 26 września 2017

NSZZ "Solidarność" o reformie szkolnictwa wyższego

XII Uniwersyteckie Forum Związkowe NSZZ „Solidarność”

Reforma szkolnictwa wyższego nauki a solidarność środowiska akademickiego

W dniach 21 – 24 2017 r. odbyło się XII Uniwersyteckie Forum Związkowe NSZZ „Solidarność” . Miejscem spotkania był Radom-Turno, a organizatorem Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny w Radomiu.


Zasadniczym elementem Forum były wykłady i dyskusje nawiązujące do oficjalnych punktów tematyki Narodowego Kongresu Nauki i odnoszące się do prezentowanych podczas NKN założeń Ustawy 2.0. Dyskutowano również kwestie, które nie znalazły dostatecznego odzwierciedlenia w programie NKN, a m.in. kontrowersje założeń Ustawy 2.0 w kwestiach poszanowania praw pracowniczych i związkowych oraz niespójności Ustawy z obowiązującym w Polsce Kodeksem Pracy.

Poruszono również problem polityki zrównoważonego rozwoju wobec ośrodków akademickich w Polsce położonych poza głównymi centrami miejskimi jako przejaw braku solidarności społecznej, zagrożenia dla uczelni o charakterze dydaktycznym.

Wyrażono obawy dotyczące propozycji tworzenia Rad uczelni.

Wskazano na niedoskonałości i skutki uboczne wprowadzonego algorytmu subwencji dydaktycznej. Czy gratyfikacja dydaktyczna w zakresie nauczania podstaw powinna być uzależniona od kategorii naukowej uczelni lub wydziału?

Wątpliwości wzbudził także przyszły budżet na naukę. Nie wiadomo, czy dodatkowy 1 mld. złotych ma być przeznaczony na granty, czy na dotację statutową i czy pieniądze powinny być przypisane do instytucji czy do naukowca. Uwagi wątpliwości na temat projektu Ustawy skierowano do prof. dr. hab. Aleksandra Bobko, Wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który na tym spotkaniu przedstawił intencje towarzyszące rządowemu projektowi reformy polskiej nauki i szkolnictwa.

W konkluzji obrad znalazły się wnioski uczestników Forum dotyczące m.in.:

  • potrzeby stosowania polityki zrównoważonego rozwoju w odniesieniu do mniejszych ośrodków akademickich i zaniechania mechanizmów prowadzących do ich degradacji,
  • stabilizacji finansowej ośrodków badawczych i większych środków statutowych na odnowienie bazy laboratoryjnej,
  • zapewnienie pełnej zgodności Ustawy 2.0 z powszechnie obowiązującym Kodeksem pracy, jak również stworzenia warunków motywujących młodych ludzi do wybierania profesji naukowca

czwartek, 21 września 2017

Odpowiedź Prodziekan dr hab. Alicji Grzanki na komentarze Czytelnika

Jestem zaskoczona treścią i formą wypowiedzi. Gdyby rzeczywiście napisał to student V roku, który uczestniczył we wspomnianym spotkaniu, byłby świadomy innych dodatkowych informacji.

Poinformowałam studentów o planowanych przez Ministerstwo zmianach w programie Praktycznego Nauczania. Powiedziałam, że dopóki nie poznamy szczegółów tych zmian, nie możemy przedstawić ostatecznej wersji planu nauczania VI roku. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ramowego programu Praktycznego Nauczania na VI roku zostało przedstawione 11 września 2017r. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko kłamstwo, ale mówienie półprawdy i koniunkturalne oczekiwania. Uczciwość wymaga współdziałania i aktywności wszystkich członków społeczności akademickiej, nie tylko narzekania.

Alicja Grzanka

Anonimowy pisze...

W maju tego roku na spotkaniu z przedstawicielami studentów V roku WLZ Pani Prodziekan ds. Studentów zapewniła owych przedstawicieli że plan zajęć dla VI roku będzie przygotowany w lipcu, ponieważ ostatni rok studiów powinien mieć pierwszeństwo przy układaniu harmonogramu zajęć.

Dzisiaj mamy 20-tego września i plan zajęć jest przygotowany dla wszystkich z wyjątkiem VI roku.

Obiecanki cacanki, jeno wstyd że w takie coś gra prodziekan uczelni wyższej. Wstyd dr hab. Alicjo Grzanko, że składa Pani obietnice bez pokrycia.

To niestety kolejny przykład tej osławionej atmosfery współpracy między studentami a dziekanatem na WLzOLD w Zabrzu.

20 września 2017 11:49

Anonimowy pisze...

Do mojego poprzedniego wpisu chcę tylko dodać, że zgodnie z regulaminem studiów uczelnia ma obowiązek przedstawić studentom harmonogram zajęć na 2 tygodnie przed ich rozpoczęciem (źródło: Regulamin Studiów w Śląskim Uniwersytecie Medycznym, Rozdział I, par. 7, pkt.5)

W związku z powyższym jeżeli zajęcia dla VI roku mają się rozpocząć 2.10 doszło do złamania regulaminu uczelnianego. Czy ktoś poniesie za to konsekwencje? Czy już nikt za nic nie odpowiada na tym uniwersytecie?

20 września 2017 12:05

wtorek, 19 września 2017

Konferencja....

Konferencja prasowa min. Jarosława Gowina -Narodowy Kongres Nauki



1
Konferencja prasowa min. Jarosława Gowina [i nie tylko]
podczas Narodowego Kongresu Nauki
Kraków, 19 września 2017 r.
[ zdj. – Józef Wieczorek]

niedziela, 17 września 2017

Hot news - projekt ustawy o szkolnictwie wyższym

Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Projekt z dnia 15.09.2017 r.

środa, 13 września 2017

Uwagi bardzo przyziemne...

Początek roku akademickiego coraz bliżej. Niebawem mamy uzyskać informacje dotyczące planowanych systemowych zmian w polskim systemie akademickim. Nim zajmiemy się tymi kluczowymi sprawami dziś chciałbym zamieścić kilka o bardziej przyziemnych sprawach. Będzie o pieniądzach. Od dłuższego czasu słyszymy o szybkim wzroście gospodarczym coraz bardziej przekładający się na zarobki Polaków. Wprowadza się nowe progi minimalnego wynagrodzenia godzinowego. Wzrasta średnie wynagrodzenie, Polacy się bogacą. Pytam dlaczego nie dotyczy to pracowników uniwersytetów? Jak można zaakceptować deklaracje o znaczeniu nauki i szkolnictwa wyższego w ogóle z finansowaniem zamrożonym na aktualnym poziomie? Czy ktokolwiek uwierzy, że można „robić” dobrą naukę bez przyzwoicie wynagradzanych pracowników? Jeśli profesor na parę lat przed emeryturą otrzymuje wynagrodzenie w granicach 150%-200% średniej krajowej to czy można liczyć, że polskie szkoły wyższe będą w stanie konkurować ze światem?! A asystent z pensją mniejszą niż kasjerka w sklepie? To są ponure żarty, aktualny poziom naszych wynagrodzeń to przejaw sabotażu prawdziwego rozwoju. A wymagania są coraz wyższe, oczekuje się byśmy, jako pracownicy naukowi byli zaangażowani, ambitni, kreatywni, wydajni… Proszę o opinie w tej sprawie.

poniedziałek, 4 września 2017

Koncert charytatywny dla dr Daniela Sabata

16 września 2017 r. o godz. 18.00 w Szybie Maciej przy ul. Srebrnej 6 w Zabrzu odbędzie się koncert charytatywny poświęcony pamięci naszego Przyjaciela dr n. med. Daniela Sabata. Dr Daniel Sabat był wieloletnim pracownikiem Katedry i Zakładu Patomorfologii Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym SUM w Zabrzu. Pamiętamy Go, jako niezwykle oddanego pracy, lubianego i cenionego człowieka. Daniela nie ma już wśród nas, ale pamięć o nim nie zaginie. Podczas koncertu prowadzona będzie zbiórka publiczna na rehabilitację i zakup protez dla ratownika medycznego Dariusza Bartosika, który utracił obie nogi.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Wspomnienie o Jurku Marku

Wczoraj w gronie bliskich wspominaliśmy Jerzego Marka, naszego Przyjaciela, który zmarł nagle przed rokiem. Nieraz słyszymy słowa, że „nie ma ludzi niezastąpionych”. Być może to stwierdzenie generalnie jest słuszne, ale nie w odniesieniu do Jurka. Jego droga życiowa i codzienne uczynki, postawa wobec drugiego człowieka, kultura osobista stawiają Go w nielicznym gronie osób, których odejście pozostawia wyrwę nie do zasypania. Wśród wielu Jego cech chyba umiejętność opisania znaczenia słowa „polskość”, zdolność do niezwykle trafnego opisania pojęcia patriotyzmu, jako ważnej cechy obywatela naszego kraju była najcenniejsza. A we współczesnym świecie, w którym tak często patriotyzm to słowo wyśmiewane, jako synonim ksenofobii czy wręcz szkodliwego nacjonalizmu to była unikalna cecha Jurka, człowieka o głębokiej wiedzy historycznej, osoby obdarzonej rzadkim darem posiadania zestawu skumulowanych cech Patrioty nie tylko w warstwie werbalnej, ale także prezentowanych w codziennym życiu. Nie znam nikogo, kto mógłby zastąpić Jurka. To także refleksja, że należy starać się w każdy możliwy sposób utrwalać pamięć o tych, którzy odeszli. To jest nasz obowiązek wobec wybitnych rodaków; ich dorobek i osiągnięcia powinny być znane także przyszłym pokoleniom, Sądzę, że także w naszym środowisku lekarskim są takie wybitne jednostki, pamiętajmy o nich

środa, 23 sierpnia 2017

O Wydziale Lekarskim w Opolu

Problematyka szkolenia studentów medycyny jest ciągle aktualna. Pisałem o tym 8 czerwca br., nadeszło wówczas sporo komentarzy od Czytelników. Nowe wydziały powstają jak przysłowiowe „grzyby po deszczu”. Jest wiele wątpliwości czy ten kierunek zmian jest dobry; może raczej należało postawić na rozwój już istniejących wydziałów? A może wręcz odwrotnie: nowe wydziały zmobilizują „stare” do reform i konkurencja wszystkim wyjdzie na dobre? Skąd wezmą się nowe kadry dydaktyczne? Pytań jest wiele, nie mam zamiaru kusić się na próbę odpowiedzi. Zajmę się dziś bardzo konkretną sprawą dotyczącą nowego wydziału lekarskiego w Opolu. Od wielu lat mówiło się, że na tamtejszym Uniwersytecie powstanie wydział lekarski. Ale dopiero niedawno sprawy nabrały tempa; w nadchodzącym roku studia zaczyna imponująca liczba 100 adeptów medycyny. Dziś zaglądnąłem do sieci by coś się więcej dowiedzieć o tym wydziale. Na stronie www.lekarski.uni.opole.pl jest sporo informacji. Ze zdumieniem zobaczyłem, że twarzą promującą wydział lekarski jest Prof. dr hab. Marian Zembala, kardiochirurg, kierownik Kliniki w Śląskim Uniwersytecie Medycznym na Wydziale Lekarskim z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu. Jak to możliwe by w tak jednoznaczny sposób wspierać konkurencyjny wydział jakim naturalnie staje się wydział w Opolu wobec macierzystego wydziału w Zabrzu? W Statucie naszej uczelni nie znalazłem paragrafu lub punktu odnoszącego się do takiej działalności jej pracownika na rzecz innej uczelni. Stąd można wysnuć tezę, że „co nie jest zabronione jest dozwolone”...

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

O rekrutacji na wyższe uczelnie medyczne przeczytane w prasie

Limity przyjęć a jakość nauczania

czwartek, 10 sierpnia 2017

Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

środa, 5 lipca 2017

List Ministra J. Gowina

Szanowni Państwo,
Pobierz obrazki
zakończył się drugi etap prac nad reformą systemu szkolnictwa wyższego i nauki, czyli Ustawą 2.0. Pierwszy polegał na wyłonieniu w konkursie trzech zespołów naukowców, którzy przygotowali autorskie koncepcje zmian. W drugim skoncentrowaliśmy się na cyklu kilkunastu konferencji i debat z Państwa udziałem – w sumie około siedmiu tysięcy uczonych, doktorantów, studentów i pracowników uczelnianych administracji. Przed nami etap ostatni: podczas Narodowego Kongresu Nauki, 19 i 20 września w Centrum Kongresowym ICE w Krakowie, przedstawię bilans dotychczasowych prac i zaprezentuję projekt ustawy. Następnie w ramach postępowania legislacyjnego będziemy kontynuować proces szerokich konsultacji, który potrwa kilka miesięcy.

Już to krótkie résumé dowodzi, że to reforma inna niż wszystkie. Impuls do jej przeprowadzenia wyszedł z samego środowiska akademickiego. W prace nad ustawą włączyła się wielotysięczna społeczność, która poczuwa się do odpowiedzialności za przyszłość polskich uczelni i nauki. Po 1989 roku nie było reformy, która kształtowałaby się w tak intensywnym, podwójnym dialogu: między rządem a zainteresowanym środowiskiem oraz wewnątrz tego środowiska. Komisja Europejska przedstawia nasz dialog jako wzorzec wprowadzania wielkich reform systemowych.

Serdecznie dziękuję każdemu, kto włączył się w dotychczasowe działania. Jednocześnie zachęcam Państwa do zaangażowania w dalsze prace nad reformą. Mamy unikalną szansę wspólnie wypracować kompleksowe i spójne rozwiązania stanowiące Konstytucję Polskiej Nauki – na wiele lat określającą podstawy prawne i instytucjonalne, w których realizować będą Państwo swą misję i powołanie zawodowe.

Podczas tej wspólnej drogi każdy głos miał znaczenie. Pod wpływem merytorycznych argumentów ministerstwo i ja sam wielokrotnie korygowaliśmy i udoskonalaliśmy wstępne założenia. W projekcie zaproponujemy szereg rozwiązań, które są bezpośrednim efektem dialogu ze środowiskiem naukowym.

Lepiej zrozumiałem również, jak ważne jest, aby nikogo podczas tej wspólnej drogi nie zgubić czy nie pozostawić w tyle. Dlatego tak wiele uwagi poświęciliśmy mniejszym ośrodkom akademickim, które odgrywają istotną kulturotwórczą rolę w swoich regionach. Z tego samego powodu szczególne znaczenie przywiązujemy do losów polskiej humanistyki czy rozwoju uczelni artystycznych.

Wierzę, że szeroki dialog pozwolił rozwiać liczne na początku wątpliwości i mity. Reforma wzmocni, a nie osłabi autonomię uczelni. Nie służy centralizacji, lecz da uczelniom większą swobodę. Już teraz zachęcam Państwa do refleksji, jak tę wolność wykorzystać, projektując np. kształt nowego statutu, który określi zdecydowanie szerszy zakres spraw niż dotychczas.

Proszę pozwolić mi wyrazić opinię, że bezcenną wartością wynikającą z modelu naszych prac nad projektem Ustawy 2.0 było także i to, że lepiej się wzajemnie poznaliśmy; że nawiązały się bliższe relacje między uczelniami i przyjaźnie między ludźmi. Mimo naturalnych różnic interesów prace nad docelowym modelem polskiego systemu szkolnictwa wyższego i nauki doprowadziły do autentycznej integracji środowiska akademickiego.

W najbliższych latach czeka Państwa wiele zmian. Zmienimy klasyfikację dyscyplin naukowych (opierając się na modelu OECD). Wprowadzimy nowe zasady ewaluacji (oceniając już nie jednostki organizacyjne, ale dyscypliny w ramach konkretnej uczelni czy instytutu naukowego). Powiążemy uprawnienia do nadawania doktoratów i habilitacji z kategoriami naukowymi przyznanymi danej jednostce. Gruntownie zmienimy model kształcenia doktorantów, traktując ich nie jak studentów, lecz badaczy, i wprowadzając dla nich powszechny system stypendialny. Rozpoczniemy rozpisany na kilka lat, konkursowy proces wyłaniania uczelni badawczych. Przyznamy uczelniom swobodę w zakresie określania własnych struktur organizacyjnych. Te i wiele innych zmian będziemy jednak wprowadzać ewolucyjnie, w oparciu o starannie przygotowany, realistyczny harmonogram.

Podczas naszych spotkań wielokrotnie powtarzałem, że reforma musi koniecznie być powiązana ze znaczącym wzrostem nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę. Dziś z radością mogę powiedzieć, że w przyszłorocznym budżecie przeznaczymy na powyższy cel dodatkowy miliard złotych.

Szanowni Państwo, o wszystkich tych sprawach będziemy rozmawiać w Krakowie 19 i 20 września br. podczas Narodowego Kongresu Nauki. Serdecznie każdego z Państwa zapraszam! Trwa już proces rejestracji – na stronie: nkn.gov.pl.

Ani jednak Kongres, ani prace nad projektem ustawy w parlamencie nie zakończą naszej współpracy. Od 1 października 2018 r. rozpocznie się bowiem etap wprowadzania ustawy w życie. Przed nami zatem następne miesiące i lata wspólnej drogi do – nie mam wątpliwości – sukcesu.

Z wyrazami szacunku,
Pobierz obrazki

czwartek, 29 czerwca 2017

O kadrze dydaktycznej

Dziś chciałbym parę słów napisać o innym aspekcie nowych uczelni (wydziałów) medycznych. Ostatnio zwróciłem uwagę na fakt nieopłacalności ekonomicznej kształcenia lekarzy wobec niskich płac co prowadzi do masowej emigracji. Nowe wydziały lekarskie to nie tylko kosztowna baza materialna. Ale same budynki i sprzęt nie wystarczą; trzeba jeszcze zapewnić kadrę dydaktyczną. Nie sądzę, by w Polsce można znaleźć wystarczającą ilość przygotowanej, wykwalifikowanej kadry. Jeśli nawet są w niektórych miastach, dotychczasowych siedzibach uczelni medycznych takie osoby chętne do pracy dydaktycznej, to przecież nie mieszkają one w Radomiu, Opolu, Kielcach, Rzeszowie czy Zielonej Górze. Nie wierzę w masową zmianę miejsca zamieszkania i przeprowadzki do nowych ośrodków akademickich. Nieuniknione będą pracownicy „wpadający” na dzień, dwa do nowego miejsca pracy. Zieloną Górę „obstawią” pracownicy z Poznania i Szczecina, Kielce i Radom zasilą dydaktycy ze byłej i aktualnej stolicy Polski, Opole to będzie „łup” osób ze stolicy Dolnego i Górnego Śląska, itd.

Czy można liczyć na wysoki poziom nauczania?
Mam co najmniej spore wątpliwości czy ilość przejdzie w jakość.

czwartek, 22 czerwca 2017

O polskim życiu uniwersyteckim

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono kierunki niezbędnych zmian dotyczących prowadzenia zajęć dydaktycznych. Generalny kierunek zmian można ująć następująco: studenci mają mieć więcej zajęć klinicznych kosztem teorii tak by przyszli lekarze byli lepiej przygotowani do pracy zawodowej. Władze dziekańskie, a najbardziej Pani Prodziekan dr hab. Alicja Grzanka wykonały ogromną pracę za co należą się im podziękowania.

Nie mam wątpliwości, że proponowane zmiany są potrzebne. Niemniej w mojej ocenie coraz wyraźniej rysuje się rozbieżność między nowymi zadaniami dydaktycznymi, a możliwościami ich rzetelnej realizacji. Braki odpowiedniej liczby pracowników dydaktycznych, niedostosowana do nowych celów baza materialna, a także zbyt małe środki finansowe jaki dysponują uczelnie stawiają pod znakiem zapytania możliwość uzyskania postępu jakościowego dotyczącego nauczania studentów.

W mojej ocenie plany reformy nauczania formułowane na poziomie centralnym bez stworzenia warunków do ich wprowadzenia nie będą mogły być w pełni zrealizowane. Nie można stawiać nowych obowiązków bez równoległego wsparcia materialnego ze strony władz państwa. Finansowanie polskiej nauki na poziomie znacznie poniżej 1% PKB musi być istotnie zwiększone. Jeśli tak się nie stanie nie wierzę w możliwości wprowadzenia w życie żadnych rzeczywitych zmian w polskich szkołach wyższych.

środa, 14 czerwca 2017

O studiach medycznych ciąg dalszy

Widzę, że komentarze do mego ostatniego tekstu nie idą głównym nurtem poruszonego problemu. Moim zdaniem kluczowa kwestia dotyczy braku koordynacji działań państwa polskiego w zakresie szkolenia lekarzy oraz ich wynagradzania. Opisane przeze mnie zjawiska prowadzą donikąd: lekarze będą wyjeżdżać bo płace (ale także możliwości rozwoju zawodowego) odbiegają od oczekiwań. Wydamy masę pieniędzy na studia medyczne, a śmietankę zgarną inne kraje.

CZY PAŃSTWO POLSKIE (NADAL) ISTNIEJE TYLKO TEORETYCZNIE?!

czwartek, 8 czerwca 2017

O studiach medycznych słów parę

Dziś chciałbym zająć się problematyką dotyczącą liczby studiujących na wydziałach lekarskich. Temat jest na czasie, zbliża się rekrutacja na pierwszy rok. Celowo nie zawężam problematyki do tworzenia nowych wydziałów lekarskich, gdyż problem jest znacznie szerszy. W mojej ocenie są trzy główne kwestie do dyskusji:
1. liczba lekarzy pracujących w Polsce
2. liczba studentów medycyny na istniejących do niedawna 11 uczelniach medycznych
3. tworzenie nowych wydziałów na uczelniach dotąd nie szkolących przyszłych medyków

Spróbuję ocenić te trzy kwestie.

Ad 1. Liczba pracujących w Polsce lekarzy jest zbyt mała. W wielu specjalnościach medycznych średni wiek specjalisty znacznie przekracza 50 lat. W mojej ocenie są możliwe do rozważenia trzy podstawowe drogi wiodące do poprawy sytuacji: zwiększenie liczby studentów, podwyższenie płac w celu zahamowania emigracji zarobkowej oraz wprowadzenie takich zmian organizacyjnych by efektywność pracy lekarzy była większa=zdjęcie z nas obowiązków nielekarskich.
Ad 2. Do niedawna w Polsce wydziały lekarskie funkcjonowały na 11 uczelniach. Skoro teza o zbyt małej liczbie lekarzy wydaje się być niepodważalna czy nie należy pójść drogą zwiększenia liczby studentów w już działających uczelniach? Ten kierunek wydaje się najbardziej racjonalny, jest kadra, są obiekty i doświadczenia zdobyte przez lata. Także aspekt ekonomiczny przemawia za tym kierunkiem, taniej jest rozbudować już istniejącą uczelnię niż tworzyć zupełnie nowe struktury. Nasuwa się jednak pytanie czy baza materialna oraz ilość kadry naukowo-dydaktycznej są wystarczające do takiego skoku liczby studentów? Czy na pewno jest to możliwe bez obniżenia jakości?
Ad 3. Od blisko dekady obserwujemy tworzenie nowych wydziałów lekarskich. Pierwszy był wydział lekarski w Olsztynie, nieco później zaczęły działać wydziały (lub zaczną niebawem) w Rzeszowie, Kielcach, Zielonej Górze, Krakowie, Opolu, Radomiu. Nie jest tajemnicą, że takie ambicje mają także inne miasta. Wydziały lekarskie – obok wydziałów prawa – zawsze były postrzegane jako probierz prestiżu uniwersytetu stąd pogląd, że ich powstawanie zaspokaja ambicje wielu środowisk w miastach dotąd ich pozbawionych jest jak najbardziej uzasadniony.

Spróbujmy ocenić powyższe kwestie z punktu widzenia interesu publicznego z perspektywy kraju zostawiając na boku lokalne interesy i ambicje.
Lekarzy jest za mało, trzeba działać tak by dostępność do nich się zwiększała. Zwiększanie liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń nie prowadzi do poprawy sytuacji. Wykształcenie lekarza to koszt oscylujący wokół ½ miliona złotych i znając liczbę emigrujących lekarzy łatwo policzyć bezpośrednie straty finansowe (pomijając aspekty społeczne). Stąd wszelkie działania zmierzające do zwiększenia liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń tylko zwiększają straty państwa. Tzw. stare uczelnie medyczne są wręcz zmuszane do zwiększania liczby przyjęć na pierwszy rok co uderza w jakość kształcenia, a nowe wydziały muszą zmierzyć się z trudną materią organizacji studiów na odpowiednim poziomie.
Oceniam te działania, jako społecznie szkodliwe, nie tędy droga. Jeśli lekarz stażysta zarabia na poziomie minimum krajowego, a wynagrodzenie lekarza specjalisty oscyluje wokół średniej krajowej lub niewiele ją przekracza to wytłumaczenie aktualnej sytuacji jest proste. Zwiększenie liczby studentów to „bratnia” pomoc dla innych krajów np. Niemiec czekających na naszych absolwentów! Biedniejszy kraj prowadzi samobójczą politykę godzącą w interes publiczny: ekonomiczny i społeczny.
Widzę jedno podstawowe rozwiązanie-proste i logiczne. Należy dostosować poziom płac do tego uzyskiwanego zagranicą. Np. jeśli średnia płaca w Polsce to 60% średniej płacy w Niemczech to lekarzy powinien otrzymywać 60% kwoty jaką otrzymuje lekarz niemiecki. Przy szacunkowej płacy 5000 Euro miesięcznie dla lekarza w Niemczech wynagrodzenie polskiego lekarza powinno wynosić około 3000 Euro. Można także do oczekiwanego poziomu płac dojść od strony proporcji względem naszej średniej krajowej. Lekarz specjalista powinien otrzymywać około trzykrotność średniej płacy krajowej co daje kwotę zbliżoną do 3000 Euro (13.000 zł). Te symulacje kwotowe należy traktować tylko jako wstępną ocenę, zarysowany sugerowany kierunek zmian.
Nie wnikam w inne ważne kwestie dotyczące pracy lekarzy: możliwość specjalizowania się, obciążenia biurokratyczne itd., gdyż bez fundamentalnych zmian zasad wynagradzania nie dość, że sytuacja się będzie pogarszać to jeszcze Polska, jako kraj będzie dotować inne państwa...

sobota, 20 maja 2017

Reforma polskich uniwersytetów

Do ostatniego tekstu na blogu nadeszło wiele komentarzy dotyczących różnych aspektów życia akademickiego. Dziękuję Czytelnikom za aktywny udział w dyskusji.
Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zajęcia się sprawami reformy polskich uczelni i czuję się niejako „wezwany do tablicy”. To, że nadszedł czas na zmiany polskiego szkolnictwa wyższego jest dla mnie oczywiste. Od utworzenia rządu PiS-u ciągle słyszymy o przygotowywaniu kluczowych reform dotyczących polskich uczelni. Ale dla szerszych kręgów pracowników uniwersytetów oraz studentów planowana reforma jest raczej mało znana; nie wiemy jak będą wyglądały po jej wprowadzeniu polskie uczelnie. Trudno orzec czy jest to wynikiem braku odpowiedniej polityki informacyjnej rządu czy też po prostu nie interesujemy się tymi sprawami wychodząc z założenia, że „i tak nic się nie zmieni” lub „będzie tylko gorzej”. A może gremia planujące reformy nie pytają się nas o zdanie i życie toczy się dwutorowo: władza sobie, społeczeństwo sobie? Trudno sobie wyobrazić skuteczne, systemowe reformy dające szanse na skok jakościowy bez współdziałania władzy i środowiska akademickiego. Na przekór pracownikom, bez ich zrozumienia istoty reformy nie można liczyć na sukces. Ale można odwrócić tok myślenia: pracownicy wcale nie chcą zmian, wręcz się ich boją albo zdają sobie sprawę z faktu, iż prawdziwa reforma to większe wymagania i bardziej wytężona praca. A po co się męczyć? Niech wszystko zostanie po staremu.
Nie mam wiedzy jak się naprawdę mają sprawy, jak potrzebę gruntownych zmian widzą pracownicy uczelni, ale podejrzewam, że nikt nie posiada takiej wiedzy bo nie przeprowadzono wystarczająco szerokich badań wśród pracowników. Tylko czy można przygotować i skutecznie wprowadzić w życie głębokie reformy bez takiej wiedzy? W mojej opinii nie jest to możliwe.

PS. Celowo nie poruszam kwestii płac pracowników nie dlatego bym uważał, że są na odpowiednim poziomie. Finansowanie nauki, w tym także płac pracowników jest na skandalicznie niskim poziomie, ale uważam, że bez czytelnej, zrozumiałej i akceptowanej przez kręgi akademickie reformy skazana jest ona na porażkę. Najpierw należy wytyczyć drogę jaką zamierzamy podążać, dopiero potem zwiększamy finansowanie szkolnictwa wyższego.

środa, 3 maja 2017

Parę słów o patrioryzmie

Dziś nasze, polskie narodowe święto – rocznica uchwalenia Konstytucji 3-Maja. Warto o tej rocznicy napisać parę słów. Spojrzenie wstecz na wydarzenia z przeszłości pomaga zrozumieć także wydarzenia bieżące. Czy szacunek dla osiągnięć z przeszłości, dla ważnych wydarzeń z minionych wieków jest ciągle ważne lub też dziś – w dobie gdy panuje prawo zysku i pieniądza – nadal jest godny uwagi?
Oczywiście tak, jeśli chcemy wiedzieć jak nasze życie będzie wyglądało w przyszłości to musimy się obejrzeć za siebie. Jeśli zapomnimy o przeszłości, przyszłość nie będzie optymistyczna.

Piszę te słowa także w kontekście akademickim, jeśli chcemy „świetlanej” przyszłości dla macierzystej uczelni to musimy pracować dla niej sumiennie każdego dnia. Patriotyzm to nie jest puste słowo, jakieś abstrakcyjne pojęcie, to codzienna aktywność, codzienna praca. Bądźmy patriotami naszej własnej uczelni.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Parę uwag o uczelni

Poniższe uwagi formułuję w odniesieniu do moich spostrzeżeń dotyczących życia uczelni. Od dawna zastanawiałem się jaka powinna być optymalna proporcja między pozycją pracodawcy i pracownika. W każdej instytucja odpowiednie wyważenie jest istotne, ale w uniwersytecie ten aspekt jest szczególnie znaczący. Istotą pracy w uczelni jest indywidualna motywacja i identyfikacja z macierzystą uczelnią w celu jak najlepszej realizacji zadań jakie stoją przed pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Pracownik naukowy musi wznieść się na wysoki poziom intelektualny, a do tego trzeba nie tylko jego cech osobistych, ważna jest ogólna sytuacja w uczelni, jej poziom organizacyjny, ale także panująca w niej atmosfera.

Można wyobrazić sobie różne warianty:
silna władza dominuje na pracownikami
lub
szeroko rozumiane prawa pracowników wywierają swoistą presję na władzę
albo
panuje pewien rodzaj symbiozy: władza mądrze rządzi co powoduje pozytywne reakcje pracowników „dających z siebie wszystko”.

Stawiam pytanie: jak uzyskać optymalną równowagę między oczekiwaniami pracowników, a wymaganiami pracodawcy, tak by uczelnia istotnie zasługiwała na miano Uniwersytetu?

Obserwując coraz mniejszą motywację do pracy wyrażaną np. niechęcią do udziału w pracach organów kolegialnych uczelni czy różnych innych ciał konstatuję, że ta idealna proporcja została poważnie zachwiana. W dobrze zarządzanej uczelni, która kieruje się dalekosiężnym interesem całej instytucji musi być zachowana proporcja między interesem uczelni, jako całości widzianej z punktu widzenia władz, a interesem indywidualnego pracownika. Te, nie zawsze zbieżne oczekiwania najłatwiej wyrazić przy pomocy dystrybucji środków finansowych jakimi dysponuje uczelnia. Gdy przewagę uzyskują inwestycje to odbywa się to także kosztem płac pracowników; gdy z kolei pracownicy uzyskują zbyt wysokie uposażenia to ogranicza to możliwości pracy i rozwoju uczelni.

W naszej uczelni od „zawsze” dominował pierwszy model. To model demotywujący.

Nie pracujemy tylko dla pieniędzy, niemniej ten czynnik dla utrzymania motywacji jest istotny. Jeśli praca w uczelni (nauka i dydaktyka) mają stanowić nasz podstawowy kierunek aktywności zawodowej, jeśli mamy tworzyć dobrą uczelnię, to nasze dochody powinny być kształtowane w przeważającej części przez zarobki w uczelni. Jeśli dochody pochodzą głównie z innych źródeł niż uczelnia nie ma w mojej opinii większych szans na uzyskanie wysokiego poziomu naszej uczelni.

wtorek, 18 kwietnia 2017

O polskiej nauce

Builetyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

czwartek, 13 kwietnia 2017

Stałym i okazjonalnym Czytelnikom bloga pragnę złożyć
najserdeczniejsze życzenia pogodnych,
pełnych radości i zdrowia Świąt Wielkiej Nocy

środa, 5 kwietnia 2017

List lekarza stażysty do profesora medycyny

Poniżej przedstawiam list skierowany do profesora medycyny przez lekarza-stażystę. Poza szczegółami mogącymi zidentyfikować specjalizację zachowałem autentyczną treść listu.

Dzień dobry Panu,

Chciałbym zadać jeszcze kilka pytań odnośnie Pana specjalizacji. Proszę wybaczyć, że pytam o to drogą mailową zamiast umówić się na spotkanie jak Pan proponował, ale w godzinach mojego stażu jest to utrudnione.
Przede wszystkim chciałbym orientacyjnie wiedzieć jak kształtują się zarobki w tej dziedzinie. Zdaję sobie sprawę, że być może jest to aroganckie pytanie, ale w znacznej mierze od tego właśnie zależy wybór mojej specjalizacji. Na studiach nie udało mi się uzyskać tej informacji a też nie mam prywatnie znajomych specjalizujących się w tej dziedzinie. Asystenci udzielali zdawkowych odpowiedzi typu "dużo", "na początku dużo, ale wzrost płac nie jest tak imponujący jak w innych dziedzinach" itd. Studenci snują teorie, że są to kwoty rzędu 15 tys. zł brutto. Internet podaje, że lekarze w tej specjalności są zatrudniani na etaty za pensję minimalną. Ten chaos informacyjny nie daje mi spokoju i powoduje, że mógłbym zacząć odbywać specjalizację, w której przeciętne wynagrodzenie jest mi znane, ale ta dziedzina mnie po prostu interesuje i chciałbym się nią zajmować.

Interesuje mnie jak wygląda struktura zatrudnienia w tej specjalności. Czy częściej zatrudniani oni są na podstawie umowy cywilno-prawnej czy umowy o pracę? Czy większość lekarzy podejmuje pracę ponad podstawowy wymiar czasu pracy? Intryguje mnie również to, co przewija się w Internecie a mianowicie, że po odbyciu rezydentury ciężko jest znaleźć zatrudnienie w zawodzie.

Mam także pytanie jak wygląda zwykły dzień pracy. Jakie jest obciążenie pracą na 1 godzinę? Średnio ile standardowych procedur przeprowadza się w ciągu tygodnia? Przepraszam za takie elementarne pytania. Nie należałem do koła naukowego, ponieważ w tym czasie jeszcze mnie ta specjalizacja nie interesowała.

Co do rezydentury chciałbym się jeszcze dowiedzieć czy poziom jaki prezentuje Polska odstaje od tej na Zachodzie Europy i czy po uzyskaniu specjalizacji w Polsce mógłbym wyemigrować do pracy za granicą nie odstając pod względem umiejętności od osób, które tam uzyskały tę specjalizację?

Czy istnieje możliwość, żebym podjął w Pana jednostce wolontariat, by zorientować się jak taka praca wygląda?

środa, 29 marca 2017

Uwagi o polskiej nauce

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

czwartek, 23 marca 2017

O współczesnej "nauce"...

Fikcyjna dr O. Szust z Polski demaskuje oszukańcze pisma naukowe

środa, 15 marca 2017

Parę słów o wynikach sesji wiosennej Lekarskiego Egzaminu Końcowego



Od niedawna znane są wyniki sesji wiosennej Lekarskiego Egzaminu Końcowego wieńczącego studia na wydziałach lekarskich. Zbiorcza statystyka jest dostępna na stronie: www.cem.edu.pl.

Dane dotyczą 14-tu wydziałów lekarskich, w tym dwóch z naszej uczelni. Obok podstawowego kryterium związanego ze średnim wynikiem tabela prezentuje także inne dane: liczbę zdających, liczbę osób, które nie zdały, a także liczbę zgłoszonych do egzaminu.
Zawsze średnia wartość musi być ostrożnie analizowana, niemniej to ten wynik ilustruje średni poziom przygotowania zawodowego młodych lekarzy. Wyniki oscylują od 139 punktów dla absolwentów z Białegostoku do 124 punktów dla lekarzy z wydziału wojskowo-lekarskiego w Łodzi. Absolwenci z wydziału lekarskiego w Katowicach uzyskali 133 punkty, a absolwenci z Zabrza 128 punktów.
Warto – poza analizą wartości średnich – spojrzeć na liczbę osób, które egzamin oblały. Dla pierwszych 8 pozycji (do wydziału lekarskiego w Katowicach) odsetek niepowodzeń nie przekracza w zasadzie 10% zdających, a od wyników z Wrocławia ten odsetek szybko rośnie (14%) aż do 28% dla najsłabszego wydziału. Niestety aż 20% absolwentów z Zabrza także zanotowało niepowodzenie.
Te wyniki są alarmujące, skoro tak duży odsetek zdających nie posiadło minimum wiedzy to szybkie i zdecydowane kroki są niezbędne. W skali kraju na 3319 zdających absolwentów polskich uczelni aż 397 (12%) nie uzyskało prawa wykonywania zawodu. To nie jest tylko ich osobista porażka; to porażka systemu edukacji.

I kwestia najważniejsza, w Polsce jest ogromny niedobór lekarzy, a setki absolwentów nie mogą zacząć swej drogi zawodowej wobec braku odpowiedniej wiedzy. To już poważny problem społeczny.

środa, 8 marca 2017

Czy nauka to biznes?

Chciałbym w paru zdaniach podzielić się moimi dzisiejszymi spostrzeżeniami. Sprawa dotyczy obszaru nauki. Mam pewną napisaną publikację, którą chcę – jak dotąd nie sukcesu – zamieścić na łamach pisma o zasięgu światowym. Pomyślałem o Medical Science Monitor, tytule o polskim rodowodzie i dość długo obecnym na rynku. Ale gdy studiując instrukcję dla autorów doszedłem do informacji, że koszt jaki ma pokryć autor wynosi 1800 USD (!) zrezygnowałem w tego wyboru.

Moja refleksja jest dość pesymistyczna, nauka stała się obszarem „harcowania” różnego rodzaju pseudo-przedsiębiorców. Za przysłowiową „kasę” możesz wszystko! Coraz więcej pism, także polskich stawia wysokie, nieraz wręcz zaporowe warunki finansowe. To nie jest normalne, to zaprzeczenie idei nauki, jako obszaru działalności poznawczej, służącej ludziom.

Pecunia non olet...

poniedziałek, 6 marca 2017

Koncert charytatywny

II Koncert charytatywny "Danielówka" w pierwszą rocznicę śmierci naszego nieodżałowanego Kolegi dr Daniela Sabata odbędzie się 19 marca o godzinie 17 w restauracji "Impresja" w Zabrzu.

środa, 1 marca 2017

O pamięci

1 marca to polskie święto narodowe o najkrótszym rodowodzie. Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych zostało ustanowione z inicjatywy ś.p. Prezydenta RP Profesora Lecha Kaczyńskiego. Dziś obchodzimy je dopiero siódmy raz. Szkoda, że potrzeba było dwóch dekad wolnej Polski powstałej na gruzach PRL-u, kadłubowego tworu mającego uchodzić z polską państwowość by ustanowić to święto. Ale dzięki inicjatywie Prezydenta RP pamięć o polskich bohaterach, nie wahających się stanąć do nierównej walki z najeźdźcą i oddać życie w obronie wolności kraju nie zaginie.
Wiodącym nurtem mego bloga z założenia jest problematyka akademicka. Ale świat uniwersytetów nie jest oderwany od otaczającej nas rzeczywistości; są pewne uniwersalne prawa i wartości obowiązujące na wszystkich polach życia. Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych ma służyć ocaleniu pamięci o Polakach walczących niegdyś o wolną Polskę; to ważny przyczynek dbania o świadomość historyczną. Kiedyś powiedziano: naród, który nie dba o własną historię, który o niej zapomina jest skazany na zagładę. Nie inaczej jest w uniwersytetach, my też mamy własnych bohaterów, wybitnych naukowców, znakomitych dydaktyków, ludzi, którzy przełamywali bariery niedostępne dla innych.
Czy można sobie wyobrazić przyszły, harmonijny rozwój uczelni bez pielęgnowania pamięci o naszych własnych bohaterach?
Bez umiejętności spojrzenia wstecz, bez uhonorowania wybitnych członków naszej uczelni będziemy tworzyć bezładny, chaotyczny twór tylko z nazwy godny miana uniwersytetu. Niektórzy nasi wybitni pracownicy, np. Prof. Religa nie zostaną zapomniani, ale to nie jest zasługa działań podejmowanych w uczelni.
Przykładem braku takich działań jest sprawa zmarłego w marcu 2016 dr Daniela Sabata, postaci ze wszech miar wybitnej. Wspaniały dydaktyk, wieloletni opiekun koła STN-u, Senator, ceniony i szanowany za swą swój profesjonalizm, wyjątkową kulturę osobistą i zaangażowanie w sprawy uczelni.
Żegnały Go rzesze ludzi. Niebawem po Jego śmierci powstała inicjatywa powstania izba pamięci Dr Sabata w Rokitnicy.
Minął rok i izby nie ma...

poniedziałek, 20 lutego 2017

O polskiej rzeczywistości uniwersyteckiej

Luty w mojej uczelni przebiega pod znakiem natłoku zajęć i obowiązków związanych z akredytacją oraz kategoryzacją jednostek naukowych. Niewtajemniczonym w te znane pracownikom uczelni terminy przybliżam ich znaczenie. Państwowa Komisja Akredytacyjna cyklicznie ocenia jakość uczelni i przyznaje im prawo do prowadzenia zajęć dydaktycznych. Kategoryzacja to proces oceny jednostek naukowych (wydziałów) pod kątem ich dokonań na polu nauki co wpływa na wysokość finansowania nauki na okres kolejnych 4 lat. Jak wspomniałem wcześniej pracownicy uczelni zostali zaangażowani w liczne działania typu sprawozdawczego. Otrzymaliśmy szereg tabel oraz pytań dotyczących wielu aspektów pracy dydaktycznej. Znaczna część tych pytań zawierała treści trudne do zrozumienia, a stosowany język należy zaliczyć raczej do kręgów żargonu typowego dla wąskich grup specjalistów co powoduje trudność w sformułowaniu logicznych odpowiedzi. Gdy nie bardzo rozumiesz pytania, czy możesz dobrze przygotować odpowiedź? To przypomina sytuację, gdy np. czytamy dokument prawniczy lub instrukcję obsługi; niby rozumiemy wszystkie słowa, ale sens nam umyka. Te ankiety, tabele, pytania „spędzają” nam sen z oczu; przecież mamy świadomość wagi uzyskanych ocen instytucji zewnętrznych dla przyszłości uczelni.

Opisana sytuacja – typowa dla wszystkich polskich uczelni – wymaga komentarza i analizy.

Mam ogromne wątpliwości czy zaangażowanie rzesz pracowników naukowo-dydaktycznych oraz administracji uczelni ma rzeczywiste uzasadnienie.

Czemu służy tak wnikliwa, szczegółowa wiwisekcja?
Czy zebrane dane mogą stworzyć obiektywny obraz uczelni, poziom ich pracy dydaktycznej i naukowej?
Czy gremia oceniające uczelnie są w stanie merytorycznie wykorzystać zebrane informacje służące postępowi?
Czy na pewno uzyskane wyniki mogą dać wiarygodny obraz polskich uczelni?
Czy wybrana droga coraz bardziej szczegółowej oceny jest warta wysiłku?

Pytania można mnożyć, ale nie o to idzie. Jeśli chcemy naprawdę zweryfikować stan polskich uczelni (dydaktyki i nauki) do dyspozycji stoją proste, sprawdzone kryteria.

Jakość pracy dydaktycznej odzwierciedla poziom wiedzy studentów.
Poziom pracy naukowej jest jeszcze łatwiejszy do oceny, jest szereg parametrów mówiących o jakości pracy naukowej (np. cytacje, współczynnik h).

Gdyby pójść tą prostą i czytelną drogą cała otoczka towarzysząca akredytacji i kategoryzacji zniknęłaby jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki. Rzesze osób dziś mozolnie trudzących się by pojąć o co pyta autor kolejnej ankiety mogłoby zająć się pracą ze studentami i planować nowe badania naukowe. Dodatkowo, musimy pamiętać, że uzyskane oceny wydziału są wypadkową, średnią z naszej pracy. Czy na pewno taka „średnia” wartość jest tym wymarzonym miernikiem jakości pracy? Sądzę, że to zaciemnia prawdziwy obraz polskich uczelni. Wypadkowy wynik pracy wydziału jest sumą pracy nas wszystkich co nie jest równoznaczne z wartością średniej. Przyjęta metoda oceny odhumanizowuje uczelnie, sprowadza nas do roli małych trybików w wielkiej, biurokratycznej maszynie. Nie ma tu prawie wcale miejsca na indywidualne dokonania, wzory i algorytmy nie zastąpią człowieka. Jeśli nadal polska nauka będzie podążać tą (o)błędną drogą zamiast doganiać świat będziemy się nadal w oparach biurokratycznych mrzonek oddalać od globalnych liderów świata uniwersyteckiego...

sobota, 28 stycznia 2017

Parę uwag o polskiej nauce...

Staram się śledzić zmiany dotyczące systemu polskiej nauki, ale z pewnością nie jest łatwo ocenić na ile planowane reformy istotnie mogą zmienić aktualny stan rzeczy.

Nim przedstawię własną diagnozę spróbujmy ocenić gdzie dziś jest polska nauka.
Powiedzmy otwarcie, stan jest bliski agonii. Nauka polska jest w głębokim kryzysie, udział polskiej myśli naukowej w nauce globalnej jest mizerny. A bez dobrych uniwersytetów nie będzie prawdziwie niepodległego państwa, państwa nie opierającego się na obcych ideach i cudzej myśli. To my musimy umieć tworzyć oryginalne projekty badawcze, skutecznie je realizować i wdrażać w życie. Takie działania pozwolą na opuszczenie grupy krajów skazanych na stałe plasowanie się w grupie średniaków. Po co nam kolejne zagraniczne montownie? Praca na korzyść obcego kapitału może jest potrzebna krajom Trzeciego Świata, niezdolnym do stworzenia własnej bazy rozwojowej. Przecież chcemy doszlusować do liderów współczesnej cywilizacji, nieprawdaż?!

Jakie warunki muszą zostać spełnione by ten ambitny cel mógł być zrealizowany?
Jest ich wiele; dotyczą woli rządzących, ich determinacji, ale także zrozumieniu konieczności dokonania kluczowych zmian w samym środowisku akademickim, w końcu musi zostać stworzony system przełożenia wyników badawczych na efekty gospodarcze i szerzej – cywilizacyjne. Nie ma sensu prowadzenie badań, które nikomu nie służą. Nie idzie o kolejne piękne publikacje, musimy grać o wdrażanie w życie najlepszych pomysłów.

Czy rządom Polski zależy na nauce?
Patrząc na dzisiejszy stan polskiej nauki niestety odpowiedź brzmi: NIE. Nauka nie stanowiła priorytetu żadnego rządu od 1989 roku. Najprostszym miernikiem jest niski poziom finansowania nauki, na poziomie znacznie poniżej 1% PKB. A powinno być minimum 2%. Oczywiście pieniądze to nie wszystko, ale bez nich na pewno nauki "robić" się nie da.

Czy istnieje system wsparcia ze strony środowisk gospodarczych lub inaczej: czy stworzono system zachęcający to środowisko do współpracy z uniwersytetami?
Moja odpowiedź: takiego systemu nie ma.

Czy samo środowisko chce zmian, rozumie ich absolutną konieczność?
Moja teza: generalnie środowiska akademickie nie są wcale zainteresowane reformami, wręcz przeciwnie, raczej jest skłonne czynnie i biernie wspierać utrzymanie status quo.

Powyższe pesymistyczne uwagi są wynikiem obserwacji, które mogłem poczynić podczas mojej wieloletniej drogi naukowej.

Co widzę wokół:

coraz więcej biurokracji
coraz mniej chętnych do pracy naukowej
coraz wyższy średni wiek pracownika naukowego
coraz mniej pieniędzy na badania.

Tych punktów może być więcej, nie o to chodzi by stworzyć pełną diagnozę. Ale wyraźnie widać, że nie dzieje się dobrze. Każdy z wymienionych wcześniej warunków musi być spełniony, ale jeden wydaje mi się najważniejszy. Jeśli my, pracownicy naukowi sami nie będziemy głośno mówić, domagać się zmian, żądać reform nikt tego za nas nie uczyni. A nawet gdyby kolejne rządy Polski wreszcie zrozumiały gdzie tkwi jeden z podstawowych „kluczy” do rozwoju państwa to i tak nic nie wskórają na przekór oporowi środowiska.
Czy ktoś „na górze” usłyszy głos z „dołu”? To niemożliwe, ale są przecież różne gremia opiniotwórcze np. konferencje rektorów, komisje akredytacyjne, towarzystwa naukowe, Polska Akademia Nauk. Czy ktoś słyszał o żądaniach dokonania reform ze strony tych podmiotów? Nie chodzi o dyskusje, a akademickie rozważania, trzeba działać przy otwartej kurtynie tak by ogół społeczeństwa mógł zrozumieć konieczność zasadniczych reform. Czy takie działania znajdują się w kręgu zainteresowania np. dzienników telewizyjnych, programów publicystycznych lub czy zajmuje się takimi problemami poważna prasa, tzw. opiniotwórcza. W zasadzie niestety nie, nauka i uniwersytety zostały skutecznie zepchnięte na margines życia społecznego.
I żadne zaklęcia nie pomogą, żadne pseudo-reformy nic nie dadzą.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

W odpowiedzi Czytelnikowi na dzisiejszy komentarz

Wg posiadanej wiedzy najbliższe posiedzenie Rady Wydziału jest planowane na 10 lutego.

Wojciech Pluskiewicz

środa, 18 stycznia 2017

Reforma polskiej nauki

Konferencje Programowe Narodowego Kongresu Nauki

2017 – przełomowy rok w polskiej nauce
Narodowy Kongres Nauki

W ubiegłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspólnie z całym środowiskiem akademickim Polski rozpoczęło realizację wielkiego zadania, jakim jest stworzenie nowych podstaw prawnych funkcjonowania polskiej nauki i szkolnictwa wyższego na następne dziesięciolecia. Jest to warunek tego, aby polska nauka rozwijała się znacznie szybciej niż obecnie, aby odrobiła zapóźnienia, wpływała na rozwój i innowacyjność gospodarki, doskonaliła organizację życia społecznego i wzbogacała kulturę. Wypracowaniu rozwiązań i krytycznej analizie projektu nowego prawa o szkolnictwie wyższym służy Narodowy Kongres Nauki wraz z poprzedzającym go cyklem 9 konferencji programowych.

Wyłonione w ramach konkursu „Ustawa 2.0” trzy niezależne zespoły przygotowują swoje projekty założeń ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które wraz z dorobkiem przeprowadzonych przez zespoły konsultacji oraz konferencji programowych NKN zostaną wykorzystane w pracy nad projektem nowej ustawy. W ubiegłym roku odbyły się już trzy konferencje programowe, podczas których omawiano umiędzynarodowienie polskich uczelni, problematykę rozwoju nauk humanistycznych i społecznych oraz perspektywy współpracy nauki z gospodarką dla rozwoju innowacyjności. Tematyka i terminy kolejnych konferencji programowych są przedstawione poniżej.

We wrześniu w Krakowie podczas Narodowego Kongresu Nauki odbędzie się debata nad projektem ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, który przedstawi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Konferencje programowe Narodowego Kongresu Nauki w roku 2017

Ścieżki kariery i rozwój młodej kadry naukowej
Termin: 26-27 stycznia 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Doskonałość naukowa – jak równać do najlepszych
Termin: 23-24 lutego 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z PAN
Doskonałość edukacji akademickiej – jak przeorientować uczelnie na jakość kształcenia?
Termin: 29-30 marca 2017 r. (środa, czwartek)
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Zróżnicowanie modeli uczelni i instytucji badawczych - kierunek i instrumenty zmian
Termin: 26-27 kwietnia 2017 r. (środa, czwartek)
Politechnika Gdańska
Finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego
Termin: 25-26 maja 2017 r. (czwartek, piątek)
Politechnika Łódzka we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim
Ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym
Termin: 19-20 czerwca 2017 r. (poniedziałek, wtorek)
Uniwersytet Warszawski
NARODOWY KONGRES NAUKI

Termin: 19 – 20 września 2017 r. (wtorek, środa)

Miejsce: Centrum Kongresowe, ICE Kraków

Więcej informacji www.nkn.gov.pl

NKN można śledzić na www.facebook.com/NarodowyKongresNauki i https://twitter.com/?lang=pl

czwartek, 12 stycznia 2017

O dorobku naukowym i parametryzacji

W świat nauki coraz bardziej wkraczają coraz nowsze metody (systemy) oceny dorobku pracowników naukowych. To wydaje się oczywiste, należy sprawdzać jak pracujemy. W pierwszej kolejności dotyczy to oceny pojedynczego naukowca co odbywa się cyklicznie oraz w trakcie ubiegania się o stopnie i tytuły naukowe. Chcesz być doktorem? pokaż co zrobiłeś, jakie prace opublikowałeś. A może aspirujesz wyżej aż po tytuł profesorski? Świetnie, potrzebujemy ambitnych naukowców zdolnych przełamywać stereotypy, odkrywających nowe obszary nauki, dokonujących fantastycznych odkryć. Ale takie cele i ambicje muszą być poparte wynikami w pracy naukowej; tu zasady oceny oraz stawiane wymagania muszą być czytelne i jednoznaczne. Nie idzie przecież o "produkowanie" kolejnych profesorów tytularnych.
Czy te zasady są odpowiednie? Śmiem wątpić, nie dość, że wymagania są raczej niskie (choć obserwuje się trend do ich wzrostu) to nie ma jednorodnych wymagań stawianych w różnych uczelniach tego samego typu. Np. w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku doktor habilitowany aspirujący do tytułu profesorskiego musi osiągnąć wartość współczynnika h co najmniej 10 (dla niewtajemniczonych - jego 10 prac musi mieć co najmniej po 10 cytacji), a w innych uczelniach to kryterium albo wcale nie jest brane pod uwagę lub pułap jest inny. Ktoś powie: mamy demokrację wewnątrz uczelnianą zatem trudno oczekiwać unifikacji. To prawda, ale dlaczego poziom naukowy mierzony obiektywnymi kryteriami ma się tak drastycznie różnić u osób z grona profesorskiego w jednym kraju?!

Moje uwagi zrodziły się po dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu. Przedstawiono kluczowe zasady oceny jednostek naukowych (wydziałów). Ocena parametryczna za lata 2013-2016 zostanie dokonana w pierwszych miesiącach bieżącego roku. Prodziekan naszego wydziału Prof. S. Kasperczyk przedstawił wyniki dotyczące publikacji pracowników naszego wydziału za ostatnie 4 lata. Można być umiarkowanym optymistą; liczba publikacji z współczynnikiem IF wzrasta, wzrasta sumaryczna wartość IF, także rozwój kadry przebiega obiecująco. To daje szanse na utrzymanie kategorii A.
Ale mam duże wątpliwości dotyczące systemu oceny jednostek naukowych. Po pierwsze, czy taka ocena w ogóle ma sens; przecież w przeciętnej uczelni mogą znajdować się znakomite zespoły badawcze, na których szanse rozwojowe rzutują inne słabe na polu nauki katedry. Czy na pewno średnia ocena służy rozwojowi nauki? Oczywiście wiemy, że są możliwości aplikowania o granty badawcze i dobre zespoły badawcze i tak sobie poradzą, ale uzyskana kategoria wcale nie musi być czynnikiem motywującym do rozwoju.
Druga, chyba ważniejsza kwestia dotyczy samego systemu oceny. Dlaczego kryteria oceny nie są znane już na początku okresu rozliczeniowego? Zawsze może zrodzić to podejrzenie o "ustawianie" kryteriów pod kątem pewnych jednostek. Druga, bardzo istotna sprawa dotyczy stopnia zawiłości systemu. Nieskończone morze informacji, setki liczb, skomplikowane wzory i algorytmy będące podstawą oceny są niezmiernie trudne do zrozumienia i realizacji i bardzo czasochłonne. To jest niezrozumiały wytwór klasy techno- i biurokratów. Wiara, że taki system lepiej nas zmobilizuje do pracy i obiektywnie oceni wartość dorobku naukowego jest w mojej ocenie co najmniej wątpliwa. Co ciekawe, nie znam nikogo ze środowiska akademickiego, kto "czuje" ten system oceny, kto wie, że to jest dobra droga rozwojowa (jeśli ktoś taki czyta ten tekst, proszę o komentarz i wyjaśnienia). Zatem jak mamy szanować i doceniać odgórny, ministerialny system parametryzacji skoro go nie rozumiemy? Szkoda, że nie ma woli ze strony Ministerstwa by wyjaśnić środowisku naukowemu idee systemu oceny.

Nie sądzę, by "średnia" mogła zastąpić ocenę indywidualnego człowieka. Jednostka naukowa to nie jest fabryka, to zbiór pojedynczych osób i/lub zespołów badawczych. Jestem coraz bardziej przekonany, że idziemy w złym kierunku, a nauka z obszaru indywidualnego pola rozwoju staje się odhumanizowanym światem coraz odważniej zawłaszczanym przez klasę osób w istocie nie rozumiejących czym jest nauka.

Czy na pewno tak powinna wyglądać nauka?
Liczę na komentarze Czytelników.

środa, 4 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Niedawno zastanawiałem się nad podsumowaniem minionego roku. Jakie tematy były najbardziej nośne i skłoniły Czytelników za zabrania głosu i napisania komentarza? Podpowiedział mi autor komentarza do tekstu "Nagrody rektorskie", który nadszedł 3 stycznia o 22:08. Tak, to słuszna uwaga, że nauka to chyba najważniejszy obszar działalności uczelni (nie negując znaczenia pracy dydaktycznej, traktowanej, jako równorzędnie ważną aktywność uniwersytecką). W 2016 roku sporo uwagi poświęciłem sprawom nauki i te właśnie sprawy wzbudziły spore zainteresowanie odbiorców bloga. Od ponad roku pracuje nowy rząd, który głosem Ministra Nauki i v-ce Premiera J. Gowina zapowiada wprowadzenie rewolucyjnych zmian w systemie polskiej nauki. Bodaj na pierwszy plan wysuwa się problem związków nauki z rozwojem gospodarczy kraju; nauka ma stać się motorem rozwoju kraju. Z pewnością to musi być proces trwający wiele lat, niemniej ciekaw jestem czy Czytelnicy bloga zauważyli jakieś zmiany w swych uczelniach mogących być przysłowiowym "światełkiem" w tunelu? Zmiany w obszarze nauki muszą być dostrzegane na dole, tam gdzie toczą się badania. Warunkiem absolutnie koniecznym jest aktywność pracowników, a ta z kolei jest pochodną jakości wprowadzanych zmian.

Jeśli reformy mają być autentyczne to idee tworzone "na górze" muszą zmieniać praktykę prowadzenia badań.

System (zasady) przyznawania środków na projekty, ich rozliczanie na poziomie finansowym i merytorycznym, dostępność do urządzeń czy wynagradzanie badaczy to tylko niektóre z elementów procesu badawczego. Chętnie poznam opinie Czytelników czy dostrzegli zmiany w praktyce prowadzenia badań w swych uczelniach.
Zatem proszę podzielić się swymi doświadczeniami i opiniami.