Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 28 czerwca 2013

O systemie głosowania elektronicznego

Wczoraj odbyło się ostatnie przed wakacjami posiedzenie Rady Wydziału w Zabrzu. Mimo iż nie było kolokwium habilitacyjnego ze względu na bardzo liczne głosowania posiedzenie trwało dość długo. Głosowania odbywały się drogą elektroniczną i o tym systemie chciałbym napisać parę zdań. Na poprzednim spotkaniu RW gorącą dyskusję wywołała kwestia przyporządkowania każdemu członkowi RW konkretnego, numerowanego pilota do głosowania. Ten system nie gwarantuje anonimowości głosowań dotyczących spraw personalnych. Dziekan Prof. M. Misiołek poinformował nas, że ta sprawa była przedmiotem długich dyskusji w gronie rektorskim i dziekańskim. Jednocześnie przyznał, że ten system nie gwarantuje anonimowości głosowania i, jak stwierdził „włamać się można nawet do Pentagonu”. Swe zdanie wspierające dotychczasowy system imiennego przydziału pilotów uzasadniał faktem, iż w części głosowań biorą udział tylko samodzielni pracownicy nauki, a w innych cała RW. Prof. M. Rokicki zasugerował, żeby problem rozwiązać w taki sposób, by podzielić pulę pilotów na dwie części; jedną dla doktorów habilitowanych i profesorów, drugą dla pozostałych członków RW i w obu przydzielać piloty losowo, bez identyfikacji odbiorcy.
Niestety, Dziekan zignorował tę propozycję.
Uważam, że ta sytuacja jest nie do zaakceptowania, a anonimowość głosowań personalnych to absolutnie nieodzowny warunek prawidłowego funkcjonowania uczelni. W dawniej stosowanym systemie anonimowość była stuprocentowa, czego nie zapewnia – przy takiej organizacji przydziału pilotów – nowy system głosowania elektronicznego.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Światowy Dzień Osteoporozy

Ekspert: świadomość osteoporozy wciąż za mała

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Tysięczny tekst

Poprzedni tekst był tysięcznym jaki ukazał się na blogu. To dobra okazja do pewnych podsumowań. Blog istnieje od lutego 2008 roku, ale dopiero 24 czerwca 2008 roku założyłem licznik wejść. Od tego czasu zanotowałem 359.777 wejść, co daje średnio prawie 200 wejść dziennie. Odwiedzający blog z Internetem łączyli się w 94 krajach świata, a najwięcej wejść (oczywiście poza Polską) było z USA (1475), Niemiec (1325) i Wielkiej Brytanii (993). Najbardziej intryguje mnie aż 216 wejść z Tuvalu, małego państewka zagubionego gdzieś na Pacyfiku. Tą drogą proszę o kontakt tego Czytelnika lub Czytelników.
Ciekawie przedstawia się także geografia statystyki Czytelników bloga z Polski; najwięcej wejść, nie licząc Górnego Śląska, było z województw małopolskiego i dolnośląskiego, a w klasyfikacja miast wygląda następująco: Gliwice, Katowice, Kraków, Wrocław i Warszawa.
Najwięcej wejść bo aż 1475 miał tekst „Densytometr” z 24.06.2010, a kolejne teksty cieszące się największą uwagą to post z 13.11.2012 („Ważna decyzja Trybunału Konstytucyjnego” z 915 odsłonami) i „Najnowsze wyniki wyborów” z 19.04.2012 (520). Nadeszło łącznie ponad 4000 komentarzy, a 196 nie opublikowałem z powodu ich niestosownej treści, używanego w nich słownictwa lub naruszenia dóbr osób trzecich.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom oraz komentatorom za ich udział w kształtowaniu opinii publicznej, tak potrzebnej dla prawidłowego biegu spraw w uczelniach. Jestem przekonany, że niezależne obszary dyskusji są ważnym elementem demokracji akademickiej.



środa, 12 czerwca 2013

Na styku prawa i medycyny

Sądowa kapitulacja DKMS-Polska

niedziela, 9 czerwca 2013

Wspomnienie o Profesorze Edmundzie Rogali

25 maja zmarł Profesor Edmund Rogala, były kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii w Zabrzu, Prorektor ds. klinicznych w latach 1984-1990. To smutna wiadomość dla wielu osób, które spotkały Profesora na swej drodze życiowej.
Jako były pracownik tej kliniki chciałbym napisać parę słów wspomnień.
Pracę zawodową pod kierunkiem Profesora Rogali rozpocząłem w 1982 roku. To był trudny czas; Polska była rozdarta po okresie „festiwalu wolności” z lat 1980-1981. Dla mnie osobiście to był także okres próby, bo właśnie zbliżał się czas końca studiów. Już wiosną 1982 roku, gdy byłem na VI roku medycyny zwróciłem się z zapytaniem do Profesora czy mógłbym liczyć na zatrudnienie w Jego klinice. Nawet nie marzyłem o etacie akademickim, bo dla osób z przeszłością aktywnej działalności w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów zatrudnienie w uczelni było raczej wykluczone. Profesor okazał mi przychylność, zarekomendował mnie ówczesnemu dyrektorowi Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu dr Z. Tyczyńskiemu, który obiecał mi etat szpitalny. Niestety, gdy ponownie zgłosiłem się jesienią celem złożenia stosownych dokumentów przed rozpoczęciem pracy okazało się, że nie ma dla mnie miejsca. Dopiero parę lat temu dowiedziałem się, że zablokowanie etatu było efektem działań tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa dr Jerzego Nożyńskiego (TW Anatom). Ale wówczas ponownie pomocną dłoń wyciągnął do mnie Profesor Rogala, który pomógł uzyskać etat w Zespole Opieki Zdrowotnej w Zabrzu z oddelegowaniem do kliniki. Profesor z pewnością wiedział o przyczynach zablokowania etatu szpitalnego, ale nie wahał się pójść drogą „pod prąd” ówczesnego czasu. Te wydarzenia ukierunkowały całe moje późniejsze życie zawodowe. Pod kierunkiem Profesora pracowałem 17 lat, aż do Jego przejścia na emeryturę. Zawsze pogodny, elegancki i dystyngowany znakomicie uosabiał wizerunek prawdziwego profesora medycyny. W Klinice Alergologii, jak się wówczas nazywała kierowana przez Niego jednostka zebrał się młody zespół lekarski oraz czworo adiunktów dr med. B. Rogala, J. Dwornicki, K. Zawisza i J. Jarząb. To był inspirujący czas dla młodego adepta medycyny stawiającego dopiero pierwsze kroki na drodze zawodowej. Profesor w swej klinice realizował konsekwentny program działań obejmujący pracę zawodową i naukową. Wszystko miało swój czas i porządek. Dzień zaczynał się od raportu, w czasie którego lekarz dyżurny zdawał bardzo precyzyjną i dokładną relację z przebiegu dyżuru. Na każdym odcinku, męskim i kobiecym regularnie odbywały się wizyty profesorskie. Profesor skrupulatnie badał pacjentów, ale także oczekiwał od nas, lekarzy prowadzących, szczegółowej wiedzy o stanie zdrowia naszych chorych. Oglądał, ba, sprawdzał historie choroby, pytał nas o wyniki badań i plany dalszej diagnostyki. Teraz, z perspektywy lat można docenić ten trud ukierunkowany na stworzenie prawidłowych warunków rozwoju zawodowego, choć wtedy niejednokrotnie czuliśmy dużą presję. Podobnie poważnie traktowano w klinice pracę naukową. W każdy czwartek odbywały się zebrania naukowe. Punktualnie o godzinie 10 jedna osoba przedstawiała jakiś problem medyczny w salce biblioteki kliniki. Nieobecność nie wchodziła w grę, to było najważniejsze wydarzenie tygodnia. Profesor nie akceptował czytania z kartek, a do dobrego tonu było wygłoszenie tekstu bez pomocy wcześniejszych notatek. Czasem ktoś przygotował przeźrocza, a o prezentacjach multimedialnych nikt wówczas nie słyszał. To była dobra szkoła wystąpień publicznych, co niejednemu z wychowanków Profesora przydało się później w życiu. Regularnie odbywały się także tzw. „Zaduszki”, czyli analiza zgonów przy udziale patomorfologa, a dyskusje i spory z doktorami Majewskim czy Kowalskim trudno zapomnieć.
W pracy pod kierunkiem Profesora Rogali zdarzały się także epizody humorystyczne. Kiedyś na profesorskiej wizycie pacjent na pytanie skierowane do pacjenta: czy Pan pali? ten całkiem poważnie odpowiedział oburzony, że na sali chorych nie pali…Profesor zachował spokój i opanowanie. Cenną cechą Profesora, ważną dla każdej osoby sprawującej funkcję kierowniczą, była umiejętność łatwego nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi, od portiera poprzez pacjenta aż do personelu pielęgniarskiego i lekarzy w klinice.
Praca pod kierunkiem Profesora Rogali dawała solidne podstawy dla dalszego rozwoju zawodowego i naukowego. Mnóstwo osób uzyskało I i II stopień specjalizacji w chorobach wewnętrznych, a także alergologii. O jakości pracy naukowej świadczą uzyskane stopnie i tytuły naukowe; 6 osób związanych z kliniką uzyskało tytuły naukowe profesora, dwie stopień doktora habilitowanego, a liczba doktoratów jest długa.
29 maja na uroczystościach pogrzebowych zebrało się liczne grono byłych współpracowników Profesora, pracowników uczelni, pacjentów. W imieniu władz uczelni głos zabrał Prorektor Prof. J. Duława, a z grona dawnych pracowników kliniki Profesora pożegnał Prof. J. Jarząb. Odszedł kolejny z naszych Nauczycieli, wychowanek i absolwent Śląskiej Akademii Medycznej.







Józef Wieczorek laureatem Nagrody Kongresu Mediów Niezależnych przyznawanej za obronę prawdy w mediach

Józef Wieczorek laureatem Nagrody Kongresu Mediów Niezależnych przyznawanej za obronę prawdy w mediach

piątek, 7 czerwca 2013

Posiedzenie Rady Wydziału w Zabrzu

Na kolejnym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu omawiano wiele spraw; trzy w mojej ocenie wymagają krótkiego omówienia.

Przed rozpoczęciem obrad odebraliśmy urządzenia do głosowania elektronicznego i oddelegowany pracownik uczelni przystąpił do instruktażu stosowania tej metody. Od dawna postulowałem wprowadzenie tej metody w celu usprawnienia i skrócenia obrad. System jest prosty i łatwy w obsłudze; jest jednak pewne „ale”. Otóż każdemu członkowi RW przypisano pilota do głosowania o stałym numerze, co oznacza, że można zidentyfikować sposób głosowania, także w sprawach personalnych. Podniosłem ten problem, co wywołało dość ożywioną dyskusję. Co prawda osoba prowadząca szkolenie zapewniała o „szczelności” systemu i nawet pokazano nam stosowne oświadczenie firmy, która opracowała system, ale niektórzy dyskutanci nie dali temu wiary.
A sprawa jest łatwa do rozstrzygnięcia; należy po prostu przy odbiorze urządzenia przydzielać je losowo, bez przypisywania numeru konkretnej osobie. Wg obietnicy Dziekana Prof. M. Misiołka ta sprawa ma być rozstrzygnięta w najbliższej przyszłości, a dzisiejsze głosowania miały tylko charakter testowy.

Druga ważna sprawa dotyczyła planów uruchomienia studiów na wydziale lekarsko-dentystycznym dla studentów anglojęzycznych. To duża szansa dla wydziału, ale i wyzwanie. Pytanie, czy mamy wystarczającą kadrę, dysponującą czasem dla prowadzenia zajęć z tymi studentami w świetle już dziś dużego obciążenia dydaktyką, czy liczba osób płynnie władających językiem angielskim jest odpowiednia, no i kwestia jakości bazy dydaktycznej nie mówiąc już o konieczności dostosowania akademików do oczekiwań studentów zagranicznych. Jest aprobata RW dla tej idei, ale droga do jej realizacji jest trudna i pewnie nie tak bliska.

Trzecia kwestia to sprawa sprecyzowania wymagań stawianych kandydatom do stopni naukowych oraz tytułu naukowego. To bardzo dobry kierunek, stałe zasady oceny dorobku naukowego są konieczne; 1 maja opublikowałem ankietę dotyczącą tej sprawy. Problem przedstawił Prof. A. Gabriel, który zaprezentował propozycje wydziałowej komisji ds. nauki. Ta propozycja jest oparta, wg podanej informacji, na zasadach obowiązujących w CM UJ ze zmniejszeniem wymogu wartości wskaźnika IF z 10 do 7,2 punktu. W dyskusji przedstawiłem moją propozycję, opartą na wynikach ankiety (jej wyniki zaprezentowałem na blogu 2 czerwca). Poniżej tego tekstu zamieszczam tekst prezentacji jaką przedstawiłem na posiedzeniu RW. Problematyka dotycząca oceny dorobku i kryteriów awansu wywołała żywą dyskusję, część zabierających głos przychylała się do poglądu o konieczności stworzenia zasad wolnych od subiektywnych ocen, inni optowali za utrzymaniem przy ocenie kandydata także innych kryteriów, nie pozostających w związku z dorobkiem naukowym. Dziekan M. Misiołek zapowiedział dalsze prace, zaprosił mnie do współpracy by na następnym posiedzeniu RW zaprezentować nową propozycję.

czwartek, 6 czerwca 2013

O polskich uczelniach

Chciałbym kilka słów napisać, jako komentarz do ostatniego posiedzenia Rady Wydziału. Jak wspominałem wcześniej od kilku miesięcy z powodu prowadzenia ćwiczeń nie brałem udziału w obradach RW. Ten czasowy dystans stwarza lepszą możliwość dostrzeżenia pewnych faktów. Przede wszystkim zdumiała mnie mała liczba obecnych osób; przecież obawiano się, że po przywróceniu do składu RW wszystkich samodzielnych pracowników nauki sala obrad będzie pękać w szwach. To poważny problem, jak RW ma podejmować swe decyzje przy nieobecności tak wielu osób? Są członkowie RW, którzy w zasadzie nigdy się nie pojawiają, chyba gdy mają do załatwienia swoje sprawy. Usprawiedliwieniem nieobecności jest urlop, udział w konferencji naukowej lub prowadzenie zajęć dydaktycznych. Naszym OBOWIĄZKIEM jest obecność. Ale sama obecność to za mało, tworzenie nowej jakości musi być oparte na otwartej dyskusji. Ale chętnych do zabierania głosu jest niewielu. Patrząc na posiedzenia RW z perspektywy blisko roku pracy nowych władz widać istotne różnice względem dwóch wcześniejszych kadencji. Dziekan Prof. M. Misiołek sprawnie prowadzi obrady, nie ma miejsca na typowe dla poprzednich lat pozamerytoryczne dyskusje. Ale to niestety nie przełom z powodu niskiej aktywności członków RW.
Dlaczego tak się dzieje? Sądzę, że jest to konsekwencja ogólnej sytuacji polskich uczelni. Regres trwa od lat. Obniżanie finansowania nauki, coraz większe możliwości zarobkowania w innych miejscach niż macierzyste uczelnie (np. w innych, zwykle niepublicznych uczelniach) doprowadziły do sytuacji, że nasze życie nie kręci się wokół własnej uczelni, która stała się swoistym dodatkiem do innych aktywności. Ewolucja zjawisk społecznych prowadzących do deprecjacji znaczenia nauki i szkolnictwa wyższego jest faktem, ale życie nie zna próżni. Dążenie do spełnienia życiowych aspiracji jest naturalne dla każdego człowieka i w efekcie procesu, który zarysowałem widzimy odwracanie się od uczelni.
Bez zmian na poziomie krajowym nie ma żadnych szans na odwrócenie tego trendu, ale to potrzeba zmian o fundamentalnym charakterze. Nie chodzi wcale – przynajmniej w pierwszym etapie – o zwiększenie nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę. Najpierw należy zmienić zasady funkcjonowania uczelni idące w kierunku podniesienia ich poziomu w zakresie dydaktyki i nauki. Bez tych działań, będących wspólnym dziełem rządu i Sejmu oraz środowisk uniwersyteckich, będziemy skazani bezterminowo na rolę tła dla świata.

Stawiam pytania:
-Czy klasa polityczna, rozumiana jako rząd i Sejm + Senat jest w stanie podjąć odpowiednie reformy?
-Czy środowiska polskich uczelni są gotowe by wziąć udział, jako równorzędny partner dla klasy politycznej, w prawdziwej reformie polskich uczelni?


niedziela, 2 czerwca 2013

Wyniki ankiety

W ankiecie z 1 maja br. dotyczącej zasad awansu naukowego wzięło udział 65 osób. Poniżej przedstawiam wyniki.

W odpowiedzi na dwa zadane pytania dotyczące kryteriów awansu naukowego:
1. Czy potrzebne są czytelne i precyzyjne kryteria oceny kandydata do stopni naukowych?
- 95% respondentów odpowiedziało TAK,
2. Czy potrzebne są czytelne i precyzyjne kryteria oceny kandydata do tytułu naukowego?
- 94% respondentów odpowiedziało TAK.

3. pytanie dotyczyło wybrania najważniejszego kryterium oceny dorobku naukowego – tu rozrzut odpowiedzi był duży:
- Liczba publikacji – 5%
- Liczba publikacji oryginalnych – 11%
- Wartość dorobku wyrażoną w punktach ministerialnych - 4%
- Liczba publikacji, w których kandydat jest pierwszym autorem lub autorem seniorem – 22%
- Wartość współczynnika IF – 23%
- Wartość współczynnika Hirscha – 17%
- Liczba cytacji – 17% .


Wyniki ankiety jednoznacznie wskazują, że istnieje potrzeba przyjęcia czytelnych zasad awansu naukowego. Aktualnie stosowane kryteria są dość dowolnie interpretowane, a rozrzut dorobku osób ubiegających się o stopnie naukowe i tytuł naukowy jest ogromny i trudny do zaakceptowania.
Do dyskusji pozostaje oczywiście, jakie kryteria powinny być najważniejsze; najpewniej optymalna byłby jakiś wspólny algorytm ujmujący przynajmniej pewne kryteria przy założeniu minimalnego dorobku dla każdego z punktów. Np. mogę sobie wyobrazić, że kandydat do stopnia doktora powinien mieć np. co najmniej 2-3 publikacje, a kandydat do stopnia doktora habilitowanego, co najmniej 30 publikacji (w tym 20 oryginalnych publikacji), być w co najmniej 10. z nich pierwszym lub ostatnim autorem, mieć IF>15, wsp. Hirscha co najmniej 5 (tzn. pięć prac cytowanych po 5x) oraz 100 cytacji.
Dla aspirujących do tytułu naukowego profesora należałoby ten dorobek w przybliżeniu podwoić.
Można także nadać każdemu z kryteriów względną wartość (np. dla wsp. Hirscha 17%, a dla wartości IF 23%) i postawić warunek uzyskania 100% dla rozpoczęcia procedury awansowej.
I tak osoba mająca IF=15 otrzymywałaby 23% przy kryterium IF=15 punktów, a osoba z IF=30 uzyskiwałaby 46%. Analogicznie można postąpić z innymi kryteriami, by móc wyrównać szanse w różnych specjalnościach medycznych różniących się np. wartością IF czasopism (np. przy IF np. 5 można uzupełnić dorobek w innych kategoriach: odpowiednia liczba publikacji, cytacji i wartość wsp. Hirscha).