Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

środa, 26 października 2011

STAŁO SIĘ W PAŹDZIERNIKU 2011 ROKU

Ten blog prowadzę prawie 4 lata, zamieściłem ponad 700 tekstów, większość stanowiły moje własne spostrzeżenia i opinie. Pisałem zazwyczaj o sprawach dotyczących życia polskich uczelni, ale, co zrozumiałe, najbardziej moją uwagę przykuwały wydarzenia w mojej uczelni. Moje opinie zawsze starałem się opierać o powszechnie przyjęte normy i wartości akademickie. Pisałem o wielu niepokojących zdarzeniach, wyrażałem własne poglądy, oceniałem postępowanie innych osób i instytucji. Ale byłem także sam poddany wielokrotnie krytyce, czy to w formie komentarzy zamieszczanych na blogu czy też w czasie posiedzeń organów kolegialnych uczelni rad wydziału i senatu, nawet enuncjacji prasowych. Nieraz wydawało mi się, że relacjonowane sytuacje i zdarzenia otaczającego świata akademickiego są tak bulwersujące i niewiarygodne, że nic gorszego zdarzyć się nie może. Ale tak nie jest, życie dopisuje kolejne akty, które nigdy nie powinny się ziścić.
Październik przyniósł taki nowy wymiar akademickości. Chciałbym dziś zająć się sprawą profesorów naszej uczelni.
Najpierw kilka zdań wprowadzenia w zagadnienie. Otóż przed paru laty wprowadzono zapis prawny mówiący, że profesorowie po osiągnięciu wieku 65 lat uzyskują prawo do pobierania emerytury, którą sobie wypracowali przez lata pracy. Równocześnie mieli zagwarantowaną możliwość pracy w swoich uczelniach do 70 roku życia. Tegoroczna nowelizacja prawa wprowadza zmiany tego stanu rzeczy; profesorowie muszą dokonać wyboru i mają następujące możliwości:
• rezygnują z emerytury i nadal pracują jako pracownicy naukowo-dydaktyczni,
• przechodzą na emeryturę,
• składają wypowiedzenie z pracy w uczelni i równocześnie zwracają się do rektora z podaniem o ponowne zatrudnienie.
Prawo to obowiązuje od paru miesięcy i w wielu polskich uczelniach podjęto odpowiednio wcześnie stosowne decyzje, jak postąpić w tej nowej sytuacji. Znam także takie rozwiązanie, że, gdy w katedrach nie było pokrycia w godzinach dydaktycznych, takie osoby z formalnych powodów nie mogły być ponownie zatrudniane. Przyjmowane możliwe scenariusze były znane wcześniej i nikt nie był zaskakiwany.
W naszej uczelni jest około 80 osób w opisanej sytuacji, ale władze uczelni nie podjęły na czas żadnej znanej publicznie decyzji. W czasie październikowego posiedzenia Senatu zapytałem się Panią Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę, jak ta sprawa jest (będzie) rozwiązana w uczelni i usłyszałem, że to jest kwestia indywidualna.
Co zrobili sami zainteresowani? Niektórzy zrezygnowali z emerytury najwyraźniej bojąc się, że mogą stracić pracę. Inni złożyli wypowiedzenia, ale gdy się zorientowali, co się święci na czas je wycofali. Inni złożyli wypowiedzenia i zostali ponownie przyjęci do pracy; jest też grupa osób, która mimo złożenia podania o ponowne przyjęcie do uczelni nie została doń przyjęta. Dotyczy to także kierowników katedr odpowiedzialnych za pracę wielu osób, realizację dydaktyki, prowadzących badania naukowe. Zostali oni w próżni, liczyli, że tylko „przez chwilę” będą na emeryturze i wrócą na swe dawne miejsce.
Pozwolę sobie wyjątkowo nie oceniać sytuacji; chciałbym tylko wypowiedzieć kilka słów o miejscu profesorów w życiu akademickim. To grupa najbardziej zasłużonych pracowników, którzy całe życie poświęcili uczelni. To są nasi Nauczyciele, liderzy w wielu dziedzinach nauki czy medycyny. To są osoby godne szacunku nie tylko z racji wieku, ale przede wszystkim ze względu na ich znaczenie dla społeczności akademickiej. Nie bez kozery profesor, a w szczególności profesor medycyny plasuje się na szczycie społecznego zaufania. Jedną z miar rozwoju społecznego jest stosunek do osób starszych; na jednym biegunie mamy wzorce rodem ze starożytnej Sparty, na drugim są obyczaje przyjęte w większości krajów europejskich, gdzie człowiek starszy ma specjalne względy i jest traktowany z właściwą atencją i szacunkiem.

PS. Uprzedzając argumenty natury finansowej, składającym wypowiedzenie należy się trzymiesięczna odprawa emerytalna, której wypłacenie leży po stronie uczelni. Ale taka odprawa jest wypłacana tylko jeden raz zatem nie ma mowy o dodatkowym finansowym obciążeniu uczelni. Co więcej, brak części profesorów może pociągnąć zmniejszenie dotacji dla uczelni ze strony ministerstwa. Pamiętajmy także o niskich zarobkach w uczelni; pobieranie emerytury oraz zwykłej pensji to szansa na dochody nieco bardziej zbliżone do należnych profesorom. A ci, którzy bojąc się o własną przyszłość zrezygnowali z wypracowanej 40-letnią pracą emerytury tracą znaczną część wcześniejszych dochodów.

niedziela, 23 października 2011

O dodatkowym zatrudnieniu

Od 1 października obowiązuje nowa ustawa o szkolnictwie wyższym. Wśród zmian jakie wprowadza ta ustawa są także nowe zasady dotyczące zasad dodatkowego zatrudniania w innych uczelniach. Ustawa reguluje to precyzyjnie; osoby dotąd pracujące w innych uczelniach mają zagwarantowane prawo do kontynuowania tej działalności przez okres 3 lat, a osoby, które nie wykonywały tej pracy muszą uzyskać stosowną zgodę rektora uczelni.

W naszej uczelni ta sprawa nie jest rozwiązana zgodnie z zapisami nowego prawa; proszę o uważne przeczytanie poniższego pisma NSZZ „Solidarność”.

Ja nie pracuję w żadnej innej uczelni, ale dla bardzo wielu pracowników odmowa zgody na dodatkowe zatrudnienie to poważny problem. Pozostaje mieć nadzieję, że interwencja związku zawodowego „Solidarność” będzie skuteczna i pomoże pracownikom uczelni w tej trudnej sytuacji.

o dodatkowy zatrudnieniu strona 1
o dodatkowy zatrudnieniu strona 2

czwartek, 20 października 2011

O zabrzańskim życiu akademickim

Po raz pierwszy zdarza mi się odnosić do wydarzeń, których nie byłem osobistym świadkiem. Niemniej relacje, jakie posiadam od bezpośrednich uczestników posiedzenia Rady Wydziału w Zabrzu są wystarczające bym mógł zabrać głos. Na dzisiejszym spotkaniu RW moja osoba znalazła się w centrum uwagi Pana Dziekana Prof. W. Króla. Padło pod moim adresem wiele gorzkich słów, nie mogłem się do tych zarzutów ustosunkować; na to przyjdzie czas później. Niemniej chciałbym przedstawić bardzo istotną sprawę. Na ostatnim posiedzeniu Senatu uczelni 12 października przedstawiłem ekspertyzę prawną dotyczącą prawidłowości składu RW w Zabrzu (dokument poniżej, sygnowany przez NSZZ „Solidarność”). Zgodnie z jej treścią podejmowane przez RW uchwały, wobec faktu braku reprezentatywności RW w świetle obowiązującego w uczelni prawa, są nieważne. Nie jestem prawnikiem, przedstawiłem opinię, którą otrzymałem wieczorem w przeddzień posiedzenia Senatu. W moim rozumieniu zapisów prawa należało w trybie pilnym zweryfikować czy ta opinia jest na pewno prawidłowa, a w międzyczasie zająć się innymi punktami obrad. Tak się jednak nie stało. Dziekan Król w bardzo emocjonalny sposób odniósł się do przedstawionego dokumentu, ale kierując się powszechnie obowiązującymi zasadami kultury osobistej (nie mówiąc już o normach akademickich) nie będę przedstawiał jego słów. Był to zresztą atak nie tyle na mnie, co na NSZZ „Solidarność”. Jak w czasach antycznych, ofiarą jest posłaniec przynoszący złe wieści…

Inni członkowie Senatu zaniepokojeni możliwością nieprzestrzegania prawa w uczelni zaapelowali by wziąć ten dokument pod uwagę. Niestety, Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera zarządziła głosowanie czy mamy obradować zgodnie z wcześniej ustalonym porządkiem obrad. Połowa głosujących była za (15 osób), 8 było odmiennego zdania, a 7 się wstrzymało. Sam fakt podjęcia tego głosowania jest bulwersujący; nie można poddawać pod głosowanie faktu prawidłowości opinii prawnej. Ona albo jest prawidłowa albo nie.

Pisząc sprawozdanie z tego posiedzenia nie bez powodu pominąłem te wydarzenia. Bezpośrednio po tym głosowaniu otrzymałem informacje o innych aktach prawnych regulujących zasady wyborów uzupełniających do RW. Nie znałem ich i nie miałem pewności czy prawnik przygotowując opinię dla związku zawodowego wziął je po uwagę. Czekamy aktualnie na dodatkową opinię prawną, którą niezwłocznie podam do wiadomości publicznej.

Warto zwrócić także uwagę na inny fakt. Bezpośrednio po posiedzeniu Senatu zostały rozpisane wybory uzupełniające (pismo w tej sprawie poniżej). Skład RW był prawidłowy, ale nagle zarządzono wybory…

Jakoś trudno mi zaakceptować naszą, lokalną wersję akademickości…

Informacja o wyborach do Rady Wydziału

Opinia dotycząca legalności Rady Wydziału

środa, 19 października 2011

O polskich studentach

Witam
Jestem studentem Wydziału Lekarsko-Dentystycznego ŚUM. Chciałbym podzielić się z Panem pewnym oświadczeniem Parlamentu Studentów RP z Komisji Wyższego Szkolnictwa Medycznego. Myślę, że może Pana zaciekawić.

Oto link:
O tym jak Parlament Studentów RP uratował LEP

Pozdrawiam

poniedziałek, 17 października 2011

Witam Serdecznie Panie Profesorze


Jestem absolwentem Śląskiej Akademii Medycznej Wydz. Lekarskiego
w Zabrzu. Studiowałem w latach 1979- 85. To były piękne, choć niełatwe czasy.
Prawdopodobnie gdzieś się wtedy mijaliśmy. Was było trzech Pan, Romek Cichoń, Zenek Halaba. Ja byłem wtedy szefem radiowęzła w akademiku w Rokitnicy. W grudniu 1981 roku czytałem w radiowęźle te postulaty, które były przedmiotem strajku w Zabrzu w budynku dziekanatu.
Dlaczego o tym piszę?
W tym roku mój syn dostał się na pierwszy rok medycyny w Zabrzu. Zrobiło mi się strasznie przykro kiedy zobaczyłem mój dawny męski akademik. Piękny budynek, podobnie jak architektura całego kampusu studenckiego, którego stan techniczny jest tragiczny, a to przecież zabytek.
Od paru lat czytuje Pana blog i stąd wiem, że jest jak jest, a Pan tak jak wtedy tak i teraz walczy o to, aby było inaczej.

Z wyrazami szacunku
Były student, lekarz medycyny

Pozdrowienia dla dr Halaby.

sobota, 15 października 2011

Newsletter MNiSW

Nr 22/2011

 

Ponad 500 mln złotych na badania podstawowe

Narodowe Centrum Nauki rozstrzygnęło cztery pierwsze konkursy, zapewniając finansowanie 1871 projektów badawczych. Ogłoszone 15 marca 2011 r. konkursy NCN spotkały się z ogromnym zainteresowaniem polskiego środowiska naukowego. Opublikowane przez NCN listy rankingowe dotyczą konkursów: na finansowanie projektów badawczych, w tym finansowanie zakupu lub wytworzenia aparatury naukowo-badawczej niezbędnej do realizacji tych projektów (tzw. konkurs ogólny), dla osób rozpoczynających karierę naukową nieposiadających stopnia naukowego doktora, dla osób rozpoczynających karierę naukową posiadających stopień naukowy doktora oraz na finansowanie projektów międzynarodowych niepodlegających współfinansowaniu z zagranicznych środków finansowych. Do Centrum wpłynęło blisko 8 tys. wniosków opiewających na kwotę niemal 2,5 miliarda złotych. To wielki sukces nowej, powołanej reformą nauki agencji wykonawczej.

Więcej informacji na stronie MNiSW oraz NCN

Internet przyszłości tematem konferencji w Poznaniu

Organizowane w ramach polskiej prezydencji spotkanie poświęcone będzie dyskusji i wymianie doświadczeń w zakresie B+R oraz innowacji związanych z problematyką Internetu przyszłości w kontekście rozwoju regionalnego. Międzynarodowa konferencja Internet Przyszłości “Europa 2020 – znaczenie Internetu Przyszłości dla rozwoju regionalnego” odbędzie się 24 października 2011 r. i zainauguruje tzw. Tydzień Internetu Przyszłości, podczas którego zorganizowane zostaną liczne konferencje i warsztaty tematyczne. Zapraszamy do uczestnictwa.

Szczegółowe informacje na temat wydarzenia

Kredyty studenckie 2011/2012

Przypominamy, że do 15 listopada 2011 r. studenci i doktoranci mogą ubiegać się o kredyty studenckie z dopłatą do oprocentowania z budżetu państwa. Kredyt studencki jest udzielany na okres studiów i wypłacany maksymalnie przez okres 6 lat, a w przypadku studiów doktoranckich - przez okres 4 lat. Transze kredytu wypłacane są co miesiąc w wysokości 600 zł. Warunkiem otrzymywania transz kredytu jest przedstawianie w banku w terminach do dnia 31 października i 31 marca ważnej legitymacji studenckiej lub doktoranckiej.

Szczegółowe informacje

środa, 12 października 2011

Posiedzenie Senatu w dniu 12 października 2011

Dziś odbyło się pierwsze w tym roku posiedzenie Senatu uczelni. Dwie sprawy miały, w mojej ocenie, bardzo duży ciężar gatunkowy.

Pierwsza sprawa dotyczy kwestii decyzji Senatu dotyczącej zatwierdzenia dr n. med. T. Morawca na stanowisku kierownika Zakładu Chirurgii Stomatologicznej. Ta procedura konkursowa trwa ponad dwa lata, wcześniej funkcję kierownika pełnił dr hab. n. med. R. Koszowski, a w ostatnich dwóch latach p.o. kierownika był dr n. med. T. Morawiec. W konkursie, który był rozpisany po raz kolejny swe kandydatury zgłosili obaj panowie. Wynik w komisji konkursowej to 5 do 1 dla dr Morawca, ale głosowanie w Radzie Wydziału nie było już tak jednoznaczne: za były 43 osoby, 37 przeciw + 4 głosy wstrzymujące i 2 nieważne. Wówczas na posiedzeniu RW toczyła się gorąca dyskusja, chwilami wykraczająca poza dobre zwyczaje akademickie (pisałem o tym 29 września). Także dziś, na posiedzeniu Senatu głosowanie poprzedziła długa dyskusja. Podnoszono wiele kwestii np. znaczące różnice w dorobku naukowym obu kandydatów, brak merytorycznego uzasadnienia decyzji ze strony komisji konkursowej. Decydujące znaczenie miał głos Prof. M. Kamińskiego, który jednoznacznie wsparł dr hab. R. Koszowskiego. W głosowaniu padł wynik: 17 przeciw, 16 za, 5 wstrzymujących się, co oznacza brak zatwierdzenia przez Senat głosowania RW.

Druga sprawa dotyczy nowego statutu. W jednym z punktów mieliśmy zająć się zatwierdzeniem regulaminu pracy Komisji Statutowej (tekst regulaminu poniżej). Do tego regulaminu nie było w zasadzie żadnych uwag, ale zwróciłem uwagę, że nie ma w nim ani słowa dotyczącego zasad upowszechnienia projektu statutu (ma powstać do końca roku) oraz konsultacji ze społecznością akademicką. Statut, odpowiadający nowej ustawie o szkolnictwie wyższym na lata będzie określał zasady funkcjonowania uczelni. Jak ważny jest to dokument pokazuje np. sprawa konkursów na stanowiska kierownicze; zapisy aktualnie obowiązującego statutu są nieprecyzyjne, dają ogromne pole do manipulacji spychając nieraz organy kolegialne (rady wydziału, senat) do roli fasadowej. Stąd kluczowa kwestia to stworzenie takiego statutu, który będzie korzystny dla nas, pracowników, a nie wygodny dla władz uczelni.

WSZYSCY MUSIMY MIEĆ PEŁNY WGLĄD W PROJEKT STATUTU ORAZ ZGŁOSZENIA SWYCH UWAG.

W każdym innym przypadku trudno będzie określić statut, jako zbiór zapisów prawa wewnątrzuczelnianego powstałego w prawdziwie demokratyczny sposób z pełną akceptacją środowiska akademickiego. 1 września Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” wystosowała do Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery list w tej sprawie proponując, by konsultacje i uwagi dotyczące projektu statutu pracownicy mogli przesyłać drogą poczty elektronicznej po wcześniejszym zamieszczeniu statutu na stronie internetowej uczelni (co praktykują inne uczelnie). Pani Rektor w odpowiedzi na te sugestie związkowców odpowiedziała, że decyzje w tej sprawie podejmie Komisja Statutowa. Oba pisma zamieszczam pod tekstem. Niestety, w regulaminie pracy Komisji Statutowej brak jakichkolwiek zapisów jak będą przeprowadzone konsultacje co trudno zrozumieć znając obietnicę Pani Rektor. Zgłosiłem zatem wniosek formalny by dodać punkt określający zasady konsultacji, ale pod pozorem powodów formalnych mój wniosek nie został on dopuszczony do głosowania. Pani Rektor podniosła także, że związki zawodowe będą miały 30 dni na wniesienie swych uwag. Ale to jest OBOWIĄZEK prawny, związki mają takie prawo zagwarantowane ustawowo. Tu nie chodzi tylko o opinię związkowców, ale dopuszczenie do głosu CAŁEJ SPOŁECZNOŚCI. Nic nie znaczące są ustne obietnice, że będą konsultacje; to wszystko powinno być jasno i czytelnie powiedziane i zapisane.

Wniosek, jaki się sam nasuwa jest dość ponury; konsultacje mają mieć charakter wybiórczy tak, by nowy statut był „uszyty” na miarę władzy, a nie naszą, pracowników uczelni.

Regulamin pracy senackiej komisji statutowej

Pismo o udostępnienie społeczności uczelni projektu statutu

Odpowiedź na prośbę o upublicznienie projektu statutu

poniedziałek, 10 października 2011

O PROFESORZE WŁADYSŁAWIE NASIŁOWSKIM

Profesora Władysława Nasiłowskiego po raz pierwszy spotkałem w pamiętnym roku 1980. Byłem wówczas studentem V roku medycyny i wraz z grupą innych studentów brałem udział w tworzeniu nowej, niezależnej od władz organizacji studenckiej – Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Profesor już wówczas był postacią powszechnie szanowaną w uczelni. Jako osoba o niepodważalnym autorytecie stanął na czele komisji opracowującej nowy statut uczelni wychodzący naprzeciw nowym czasom wolności po Sierpniu 1980 roku.
Jest oczywiste, że tylko ktoś będący absolutnie poza „wszelkim podejrzeniem” mógł stanąć na czele komisji statutowej. Ta prawda była i jest nadal całkowicie aktualna. A Profesor, niezależnie od swej pozycji w uczelni, był i jest osobą obdarzoną znajomością prawa, co było niebagatelnym atutem.
Wielu z moich kolegów prowadziło współpracę z Profesorem w czasie żmudnych prac legislacyjnych. Kompetencja, kultura osobista, wyczucie każdego detalu życia akademickiego cechowały Profesora na każdym kroku. A nas, studentów, traktował jak równorzędnych partnerów, zawsze gotów wysłuchać naszych racji i szukający kompromisu. To była dla nas prawdziwa szkoła; nie codziennie zdarzało się mieć taką szansę na podpatrzenie, co oznaczać powinno słowo „profesor” i nauczyciel akademicki.
Z Profesorem zetknąłem się także przy okazji wyborów władz uczelni w maju 1981 roku. W październiku 1980 roku wspólnie obie Rady Wydziałów Lekarskich usunęły ze stanowiska rektora prof. J. Jonka, a po paru miesiącach odbywały się pierwsze w historii Śl.A.M demokratyczne wybory. Gdzieś mam zdjęcie z 12 maja 1981 roku, na którym uwieczniono Profesora Nasiłowskiego przy urnie wyborczej wraz z grupą studentów. Usiłowałem, niestety bezskutecznie odnaleźć to zdjęcie, by jest opublikować na blogu. Przy okazji znalazłem mój mandat wyborczy z podpisem przewodniczącego komisji wyborczej Prof. S. Szyszko, dawno już nieżyjącego wspaniałego Profesora naszej uczelni.
Z Profesorem Nasiłowskim zetknąłem się wielokrotnie przy okazji przedstawiania wniosków przed Komisją Bioetyczną naszej uczelni. Jak wiedzą wszyscy starający się o uzyskanie aprobaty Komisji dla realizacji projektów naukowych nie zawsze jest to łatwe, gdyż rolą Komisji jest dbanie o przestrzeganie zasad etyki i dobro pacjentów lub zwierząt laboratoryjnych. Pewnego razu, by za jednym zamachem uzyskać zgodę na więcej niż jeden projekt zgłosiłem na jedno posiedzenie Komisji od razu 4 wnioski. Jak bywa w takich przypadkach ilość nie zawsze idzie w parze z jakością; w moich wnioskach było sporo niedociągnięć. Dwa spośród nich recenzował Profesor Nasiłowski, który zamiast mnie odprawić z kwitkiem, z uśmiechem na ustach stwierdził, że pomyłki to pewnie wina współpracujących ze mną osób. Tylko ktoś klasy Profesora potrafi wybrnąć z takiej sytuacji, nie dążąc do poniżenia lub ośmieszenia rozmówcy.
Pamiętam spotkanie z Profesorem na nartach w Szczyrku w kolejce do wyciągu. Było to niedługo po zakończeniu studiów, chyba około 1984 roku. Nie były to łatwe czasy, ale spokój Profesora, Jego dystans do trudności dnia codziennego każdego rozmówcę musiał nastroić optymistycznie. W tym okresie brak było widocznych jakichkolwiek szans na upadek komunizmu w jakiejś określonej perspektywie i dałem wyraz swemu pesymizmowi. A Profesor ze spokojem stwierdził, że musimy trochę poczekać, że nadejdą lepsze czasy. Do dziś pamiętam tę krótką wymianę zdań; jakże trafne okazały się prognozy jednego z moich mentorów.
Dla wielu z nas Profesor to także niestrudzony egzaminator z etyki. Tak naprawdę to nie były egzaminy, to były wspaniałe rozmowy o etyce w nauce, o poszukiwaniu prawdy w badaniach, o człowieku.

Ten tekst napisałem przed uroczystością nadania Profesorowi Doktoratu Honorowego naszej uczelni. Postawa Profesora tego dnia, Jego prostolinijność, autentyczność i skromność, a także prawie młodzieńcza energia ujęła obecnych na sali.

Panie Profesorze, dziękujemy bardzo, że mogliśmy kogoś takiego, jak Pan spotkać na swej drodze życia.

sobota, 8 października 2011

Wyrok sądowy w sprawie o plagiat

Profesor wreszcie ukarana za plagiat

czwartek, 6 października 2011

MIGAWKA Z ŻYCIA STUDENCKIEGO

Panie Profesorze,
Jestem studentką pierwszego roku wydziału farmaceutycznego. Brałam udział w inauguracji, to było dla mnie duże przeżycie. Miło było usłyszeć tyle dobrych słów o mojej uczelni. Piszę w innej sprawie, otóż mam duży problem, gdyż nie mogę uzyskać legitymacji studenckiej a bez niej nie mogę pożyczyć książek do nauki. Poinformowano mnie w dziekanacie, że na razie legitymacji nie ma i nie wiadomo kiedy będą. Jak mam się przygotować do zajęć?
Czy mogę prosić o pomoc? O tym blogu dowiedziałam się studentów ze starszych lat, którzy mi polecili tę drogę.

wtorek, 4 października 2011

O INAUGURACJI ROKU AKADEMICKIEGO

W tym roku w naszej uczelni odbyła się centralna inauguracja roku akademickiego dla uczelni medycznych. Pewnie z tego powodu sala im. Prof. W. Zahorskiego była pełna, a wśród gości było wiele VIP-ów, w tym Wojewoda, v-ce Minister Zdrowia, posłowie, senatorowie, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przedstawiciele samorządu miast śląskich. Przybyli także Rektorzy pięciu innych, polskich uczelni medycznych oraz Prorektorzy z pozostałych pięciu uczelni tej branży. Nie było tylko przedstawicieli z AM z Wrocławia oraz Olsztyna, gdzie od paru lat funkcjonuje wydział lekarski w Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.
Na początku wysłuchaliśmy wystąpienia Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery. Tym razem, odmiennie niż w latach uprzednich, Pani Rektor odniosła się do całego okresu sprawowania urzędu rektorskiego pokazując nam swe sukcesy skrupulatnie pomijając niechlubne strony sześcioletniej kadencji. Ani słowo nie padło o nielegalnej translokacji klinik z Zabrza do Katowic, o pustostanie w SK-1 powstałym w wyniku tej operacji, o seryjnej likwidacji klinik zabrzańskich, ślimaczących się konkursach na stanowiska kierownicze (kardiologia, ginekologia, chirurgia stomatologiczna), niebotycznych zarobkach Pani Kanclerz, o długiej liście niesprzedanych obiektów…
Taka rutynowa propaganda sukcesu, do której przywykliśmy w ostatnich 6 latach…
Potem głos zabrali zaproszeni goście, odczytano także list Minister Zdrowia E. Kopacz oraz list Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prof. B. Kudryckiej. Z tych dwóch ostatnich informacji wyłonił się niezmiernie optymistyczny obraz polskiej nauki oraz świata polskiej medycyny. Prawie można było uwierzyć, że do światowych liderów brakuje nam tak niewiele…Tylko dlaczego najlepsze polskie uczelnie (UW i JU) mieszczą się w piątej setce światowych uczelni?
Warto także wspomnieć, że z rąk V-ce Ministra Zdrowia A. Włodarczyka Pani Rektor otrzymała nagrodę Ministra za swą pracę na stanowisku rektora.
Najjaśniejszym punktem była uroczystość nadania tytułu doktora honoris causa dla Prof. Władysława Nasiłowskiego. Profesor otrzymał tę godność, jak najbardziej zasłużenie, a promotorem postępowania był Prof. G. Opala. Zdziwienie obecnych wywołał jednak brak wykładu Laureata, zwyczajowo kończącego uroczystość nadania doktoratu honorowego….
O Panu Profesorze napiszę osobno w najbliższym czasie, gdyż jest to tak znacząca postać, że trudno ograniczyć się do kilku zdań.

niedziela, 2 października 2011

Inauguracja roku akademickiego to jest zawsze ważny moment w życiu uczelni. Najważniejszy jest oczywiście dla studentów pierwszego roku wkraczających w nowy dla nich świat. Jest to także czas pożegnań pracowników odchodzących na emeryturę. Inauguracja ma zawsze uroczystą oprawę, to jest prawdziwe święto akademickie. W Polsce jest 12 uczelni prowadzących wydziały medyczne, zatem statystycznie co 12 lat w każdej z nich powinna mieć miejsce tzw. centralna inauguracja dla wszystkich uczelni medycznych w kraju. W tym roku w naszej uczelni ma miejsce taka właśnie uroczystość. Wymaga to specjalnych przygotowań organizacyjnych by godnie przyjąć przedstawicieli rządu i innych polskich uczelni medycznych.

Tegorocznej inauguracji towarzyszy atmosfera określana przez niektórych mianem skandalu. Pierwotnie bowiem gospodarzami inauguracji miała być wrocławska AM, która obchodzi właśnie jubileusz 200-lecia działalności. Już od dawna było wszystko ustalone z władzami uczelni wrocławskiej aż nagle przed około dwoma miesiącami gruchnęła wieść, że inaugurację zabrano Wrocławiowi i przydzielono nam. Wrocławska AM, pogrążona w kryzysie po historii z oskarżeniem o plagiat wytoczonym rektorowi Andrzejakowi właśnie zdawała się powoli wychodzić z kryzysu. Inauguracja była dla tej uczelni szansą na zaprezentowanie polskiemu środowisku akademickiemu, że czas „smuty” AM ma za sobą. Dlatego zdumieć musiała informacja o swoistej „karze” jaką wymierzyło Ministerstwo Zdrowia wrocławskiej AM (patrz blog z 11 sierpnia). Nie mam wiedzy by w pełni ocenić całą sytuację, niemniej trudno pojąć meandry i kulisy władzy. W końcu i ministerstwo, jak i uczelnie stanowią instytucje publiczne, które MUSZĄ funkcjonować w imię dobra publicznego. Wątpię, by tak było w tym przypadku. Dlatego po ogłoszeniu tej szokującej decyzji słyszalne były głosy by wesprzeć wrocławską AM. W pierwszym rzędzie głos mogli (powinni?) zabrać rektorzy innych uczelni medycznych stając w obronie Rektora M. Ziętka, nowo wybranego w wiosennych wyborach. Wg posiadanej wiedzy tak się jednak nie stało, a zaszczyt prowadzenia inauguracji otrzymała moja macierzysta uczelnia.

Czy to jest nagroda jako uznanie śląskiej uczelni w oczach Ministerstwa Zdrowia?

Padły także głosy by zbojkotować inaugurację.

Nie prezentuję w tej kwestii jednoznacznego stanowiska, ale trzeba uznać, że chęć wyrażenia swej dezaprobaty dla podjętych decyzji mieści się w szeroko rozumianym pojęciu demokracji akademickiej. Pusta sala byłaby wyrazem braku zgody na pewne metody działań władzy utożsamiane z pojęciem „arogancja władzy”. Ale należy także pamiętać, że w czasie inauguracji w Katowicach będzie miała miejsce uroczystość nadania tytułu doktora honoris causa Profesorowi Władysławowi Nasiłowskiemu. Czy można zostać wtedy w domu? Uważam, że absolutnie nie! Profesor Nasiłowski to jeden z ostatnich żyjących Wielkich Nauczycieli naszej uczelni. Musimy wziąć udział w tej uroczystości by oddać cześć temu wspaniałemu człowiekowi, który zapisał tak znakomitą kartę w historii.

Koleżanki i Koledzy z Wrocławia, wybaczcie nam, nie możemy wyrazić solidarności z Wami, choć podzielamy Wasz żal i rozgoryczenie.

sobota, 1 października 2011

Podsumowanie września

W minionym miesiącu najwięcej uwagi Czytelnicy poświęcili wydarzeniom politycznym prezentowanym na blogu dwukrotnie. To niecodzienne zainteresowanie tą problematyką na blogu tylko okazjonalnie wychylającym się poza świat uczelni wyraża, w mojej opinii, potrzebę zmian w życiu politycznym kraju. To dobry prognostyk na przyszłość, gdyż trudno oczekiwać zmian najlepsze gdy panuje bierność i bezruch. To także, być może dość odległa, szansa na poprawę także na naszym, akademickim podwórku. Obserwacje życia politycznego oraz akademickiego pokazują, że jest wiele podobieństw tych dwóch sfer. A nadchodzący czas dla uczelni jest bardzo ważny; tworzą się właśnie podstawy funkcjonowania polskich uczelni w najbliższych latach – trwa opracowywanie statutów. Także w naszej uczelni toczą się takie prace, odpowiedzialność jaka ciąży na członkach komisji statutowej jest ogromna. Z pewnością to jest najważniejsza, bieżąca sprawa w uczelni, skupiająca uwagę społeczności akademickiej.

Nowy statut MUSI wychodzić naprzeciw interesom całości pracowników.