Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 28 lutego 2011

O wydarzeniach wrocławskich - próba podsumowania pewnego etapu.

Coś Ty uczynił Uniwersytetowi, doktorze Dybczyński?

niedziela, 27 lutego 2011

Prof. Marian Gabryś o wrocławskiej AM

Prof. Marian Gabryś: Nepotyzm niszczy nasze uczelnie

sobota, 26 lutego 2011

Apel polskich naukowców

Szanowni Państwo

Dyrektorzy instytutów, Członkowie Rad Naukowych

oraz wszyscy pracownicy instytutów Polskiej Akademii Nauk

 

Zwracamy się do Państwa z apelem i prośbą o popieranie petycji do Marszałka Borusewicza oraz Senatorów RP:

Instytuty PAN - inwestujmy w realny kapitał ludzki w nauce tu-i-teraz”

http://www.petycje.pl/6583

 

Celem petycji jest wprowadzenie poprawki art. 104, która zapewni ujednolicenie zasad wynagradzania pracowników naukowych w instytutach PAN i na wyższych uczelniach.

Jest jeszcze szansa na wprowadzenie tej poprawki w ramach prac Senatu nad ustawą „o zmianie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz o zmianie niektórych innych ustaw”, w tym ustawy o PAN.

Od szerokiego poparcia środowiska zależy nasz sukces i siła naszej argumentacji. Dlatego serdecznie prosimy o podpisanie się pod petycją , nawet jeżeli niskie wynagrodzenia nie są bieżącym problemem w Państwa instytutach.

            Pozwoli to zapewnić godziwe wynagrodzenia w tych instytutach, w przypadku których zaszłości historyczne (współczynnik przeniesienia 0.9 dotacji statutowej przy niskim finansowaniu w latach 90-tych) skutkują stałym kryzysem, pomimo bardzo dobrych wyników naukowych. Natomiast wszystkim pracownikom zapewni to ustawową waloryzację wynagrodzeń w przyszłości.

Ujednolicenie zasad systemu wynagradzania nie zmienia filozofii reformy nauki i nie kłóci się z zasadą konkurencyjności, przeciwnie wprowadza równe szanse konkurencji o dodatkowe środki, zapobiega dalszej pauperyzacji pracowników instytutów PAN i odpływowi kadry naukowej.

Apelujemy o szerokie rozpropagowanie zainicjowanej akcji zbierania podpisów w tak ważnej dla nas wszystkich sprawie wśród pracowników instytutów PAN, szkół wyższych oraz wśród naszych kolegów i koleżanek pracujących za granicą.

Prosimy o podanie placówki, stanowiska, ewentualnie pełnionej funkcji w rubryce „krótki komentarz”.

Poniższa petycja i jej sukces wyrażony ilością zebranych podpisów jest jednym z kluczowych elementów naszych działań. W tej sprawie spotkaliśmy się w Opolu z Senatorem Piotrem Wachem. Jesteśmy również umówieni na spotkanie z Senatorami Ryszardem Góreckim (wiceprezesem PAN), Kazimierzem Wiatrem, Władysławem Sidorowiczem.

Zgodnie z dotychczasowym zwyczajem zostaną Państwo poinformowani o efektach naszych działań.

 

Z wyrazami szacunku,

Przedstawiciele Inicjatywy Obywatelskiej Instytutów PAN:

 

prof. dr hab. Mieczysława Boguś, Instytut Parazytologii PAN, Warszawa

prof. nadzw. dr hab. Michał Kokowski, Inst. Historii Nauki PAN, Kraków

prof. dr hab. Andrzej Sawicki, Inst. Budownictwa Wodnego PAN, Gdańsk

prof. nadzw. dr hab. Marian Srebrny, Inst. Podstaw Informatyki PAN, Warszawa

prof. dr hab. Janusz Boratyński, Inst. Immunologii i Terapii Doświad. PAN, Wrocław

dr Krystyna Dąbrowska, IITD PAN, Wrocław

dr Lidia Karabon, IITD PAN, Wrocław

dr Magdalena Kotowska, IITD PAN, Wrocław

dr Jolanta Łukasiewicz, IITD PAN, Wrocław

 

czwartek, 24 lutego 2011

Z ŻYCIA UCZELNI

Wczoraj odbyło się posiedzenie Senatu. Parę spraw jest wartych omówienia. Najważniejsza jest kwestia uchwalenia prowizorium budżetowego na bieżący rok. W jego założeniach przyjęto dodatni wynik finansowy na poziomie 1.200.000 zł. Podniosłem tę sprawę postulując, że instytucja typu „non-profit”, jaką jest uczelnia powinna w całości wykorzystywać środki będące w jej dyspozycji i kończyć rok z bilansem zerowym. Odwrotnie argumentowali przedstawiciele władz, ale według mojej oceny nie prezentowali żadnego logicznego uzasadnienia dla takiego stanu rzeczy. Mamy w uczelni tyle potrzeb, że oszczędzanie, by uzyskać bilans dodatni jest trudne do zaakceptowania.
Pozytywne są informacje o tworzeniu nowych możliwości edukacyjnych w uczelni, które mamy w przyszłości realizować we współpracy z Uniwersytetem Śląskim.

Na koniec chciałbym poinformować Czytelników, że w czasie posiedzenia z ust Pani Rektor Prof. E. Małeckej-Tendery oraz Pana Dziekana Prof. W. Króla padły słowa, które nigdy nie powinny być w Senacie wypowiedziane (głupiec, frustrat). Wybaczą Państwo, szczegółowo nie będę relacjonował tego fragmentu posiedzenia, ideał (akademicki) sięgnął bruku…

Prof. M. Kamiński zaapelował o poziom dyskusji adekwatnej do takiego gremium, jak Senat. Już parę miesięcy po podobnej, niewłaściwej wymianie zdań Prof. M. Kamiński prosił o umiar, merytoryczną dyskusję i poszanowanie godności drugiego człowieka, ale widać bez skutku.

środa, 23 lutego 2011

Kolejna wypowiedź dr Dybczyńskiego

Dr Dybczyński o uniwersytecie: Chcę lepszego dzisiaj

wtorek, 22 lutego 2011

O kolebce uczelni

Nasza uczelnia od zawsze kojarzy się z Zabrzem. Akademia rozwijała się, powstawały nowe wydziały, a jej kolebka podupadała. Pamiętam czasy, gdy campus rokitnicki aż kipiał. Setki studentów śpieszyły na zajęcia, bar „U Adeli” rozbrzmiewał gwarem, czynne były dwa kluby: Omega i Czarny Kot. W górę mozolnie posuwały się zatłoczone autobusy pełne młodych ludzi (czy ktoś wierzy, że studenci w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych nie jeździli samochodami?). To była prawdziwa, żywa uczelnia, nie miejsce ciszy i spokoju, jak dziś. Od paru lat mami się nas wizją prawdziwego przełomu i przywrócenia temu miejscu świetności. Jak dotąd to tylko obietnice, a mają one już sześć lat tradycji.

Na nowo sprawa Rokitnicy odżyła przed paru dniami za sprawą decyzji władz miejskich Zabrza zezwalającej uczelni na sprzedaż budynku szpitala przy ul. Wyciska. Co te kwestie mają wspólnego? Mają i to wiele. Przed 6 laty władze Zabrza podarowały ten szpital naszej uczelni. Było to jeszcze za czasów Rektora Prof. T. Wilczoka. Roztaczano wówczas świetlane wizje, w szpitalu na Zaborzu miało znaleźć swe miejsce parę klinik. Ale fatalna sytuacja finansowa szybko ostudziła te nierealne pomysły. Potem usłyszeliśmy, że w szpitalu swą lokalizację znajdą jednostki stomatologii. Ale i ta idea nie została zrealizowana. Budynek, jak stał, tak stoi. Władze uczelni podjęły decyzję, by budynek sprzedać, ale na takie rozwiązanie nie zgadzał się samorząd miasta. Dlaczego miałyby one zgodzić się na sprzedaż prezentu, jaki sprawiły niegdyś uczelni? Przy okazji darowizny ówcześni włodarze Zabrza nie przypilnowali, by prawnie zobligować władze Akademii do składanych obietnic. Ten brak przezorności wywoływał po latach liczne głosy krytyki. I teraz właśnie radni przychylili się do wniosku Pani Prezydent miasta M. Mańki-Szulik i wyrazili zgodę na sprzedaż obiektu. Władze uczelni głosem Prorektora Prof. P. Jałowieckiego zapewniają, że uczelnia przeznaczy środki pozyskane ze sprzedaży na rewitalizację Rokitnicy. Ale, według informacji prasowej (Dziennik Zachodni, dodatek zabrzański z 18 lutego br.) podobnie, jak przed laty bez gwarancji, że tak się stanie.

Spróbujmy się chwilę zastanowić nad wydarzeniami ostatnich lat.

Najpierw Akademia zabiega o szpital, otrzymuje darowiznę, którą całkowicie marnuje. Przy okazji doprowadza do likwidacji szpitala tak potrzebnego mieszkańcom miasta. To karygodne działanie, wyraz kompletnej nieodpowiedzialności władz uczelni, ale i przykład lekkomyślności (a może i czegoś więcej?) władz miasta. Wiarygodność uczelni wśród mieszkańców Zabrza dramatycznie spadła. W międzyczasie dalszy demontaż wydziału w Zabrzu trwa: władze uczelni likwidują kliniki ginekologii, chirurgii szczękowej, alergologii i endokrynologii multiplikując problemy z zapewnieniem opieki zdrowotnej mieszkańcom miasta. I nagle, znów mami się nas wizjami rozwoju, tym razem ma to być przywrócenie ośrodka w Rokitnicy do życia. Tylko, czy ktokolwiek z chodzących po ziemi jeszcze wierzy w te bajki? Jak uczelnia ma zdobyć 5 milionów wkładu własnego na odbudowę campusu w Rokitnicy dzięki sprzedaży obiektu przy ulicy Wyciska skoro przez 6 ostatnich lat nie była w stanie sprzedać jakiegokolwiek budynku wystawionego na sprzedaż? Tylko w Zabrzu puste stoją: dawna stomatologia na Placu Dworcowym i ACM. Nie ma szans na błyskawiczną sprzedaż szpitala na Zaborzu.

A czas nagli, władze potrzebują, jak najszybciej jakiegoś dowodu, że naprawdę zależy im na wydziale w Zabrzu…

poniedziałek, 21 lutego 2011

O gospodarności słów parę

Zabrze

W czasie ostatniego posiedzenia Rady Wydziału w Zabrzu interesujące wystąpienie miał Prorektor ds. nauki prof. dr hab. J. Duława. Przedstawił nam aktualne zasady realizowania projektów naukowych w naszej uczelni podkreślając znaczenie fundamentalnych pojęć takich, jak: celowość, rzetelność i gospodarność. To ostatnie określenie skłoniło mnie do zastanowienia czy w innych obszarach działalności uczelni przestrzega się zasady gospodarności. Najlepiej zawsze w pierwszej kolejności zaglądnąć na własne podwórko, dla mnie jest to Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu.
Powyższe zdjęcie przedstawia parter skrzydła głównego budynku, od października 2009 roku te pomieszczenia stoją puste. Dawniej przez dziesiątki lat mieściła się tam Klinika Alergologii. Jako powód jej translokacji do Katowic przedstawiano nam konieczność posadowienia w SK-1 Kliniki Ginekologii i Położnictwa. Jak widać nic z tego nie wyszło.

Ile kosztuje utrzymanie takiego "pustostanu"? Trudno jest to wyliczyć bez dostępu do szczegółowych informacji, ale z pewnością są to kwoty spore. Ciągle słyszymy o konieczności oszczędzania, likwiduje się np. klinikę diabetologii, ale z drugiej strony widzimy tej skali niegospodarność.

A władza? - władza może zrobić (i robi) co zechce, nawet marnować społeczne pieniądze…

niedziela, 20 lutego 2011

ROZMOWA Z PRACOWNIKAMI UCZELNI

Niedawno rozmawiałem z pracownikiem uczelni, kierownikiem jednostki. Zapytałem mimochodem co słychać i zupełnie nieoczekiwanie usłyszałem smutną, pełną żalu wypowiedź. Spróbuję ją poniżej przytoczyć.
• Wiesz, niebawem chyba zostanę sam w klinice, moich pracowników kuszą świetnymi płacami dyrektorzy śląskich szpitali, nawet ich rozumiem, po co pracować za marne grosze gdy można zacząć godziwie zarabiać!
• Tyle lat pracy, tyle miłych momentów i sukcesów zawodowych, ale dziś nikogo to nie obchodzi. Wymagania europejskie, płace afrykańskie…
• Chyba sam niebawem stąd odejdę, szkoda, ale sam nie dam rady…zdrowie już nie to…

Jakby w uzupełnieniu tej wypowiedzi dzisiaj w rozmowie z innym pracownikiem usłyszałem pogląd dotyczący dydaktyki. Gdy przedstawiałem mu swe wątpliwości co do wystarczającego zaangażowania sporej części pracowników w prowadzenie zajęć dydaktycznych mój rozmówca stwierdził:

• A dlaczego dydaktycy mieliby być jakoś szczególnie zaangażowani? Nie dość, że otrzymują za swą pracę marne grosze, to jeszcze pracodawca się nimi prawie wcale nie interesuje nie licząc konieczności wpisania godzin, w których odbywały się zajęcia. Sam fakt niskiego wynagrodzenia nawet nie jest najważniejszy, najbardziej boli, że dla pracodawcy (uczelni) jesteśmy nikim, że nie czujemy żadnego wsparcia. Tak naprawdę najlepiej prowadzone zajęcia nikogo nie interesują i w żaden sposób nie wpływają na pozycję pracownika w uczelni. O przełożeniu na stan konta nie mówiąc. Konkludując, po co się starać?!

Newsletter MNiSW

Trzeci konkurs na kierunki zamawiane

16 lutego Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło kolejny, trzeci już konkurs na kierunki zamawiane. Program ten realizowany jest od 2008 roku w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Ma on na celu zwiększenie liczby studentów na kierunkach matematycznych, technicznych i przyrodniczych â czyli tych, które zostały uznane przez ekspertów jako strategiczne dla rozwoju polskiej gospodarki. Na projekty wyłonione w trzecim konkursie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło 200 000 000 złotych. Wnioski o dofinansowanie można składać od 16 lutego do 17 marca.
Więcej informacji o konkursie

W trosce o rzetelność i etykę w nauce

15 lutego 2011 r. Zarządzeniem nr 14/2011 Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego powołany został Zespół do Spraw Dobrych Praktyk Akademickich. Jego nadrzędnym celem jest formułowanie opinii oraz proponowanie rozwiązań w sprawach dotyczących naruszania dobrych praktyk w nauce i szkolnictwie wyższym. Powołanie Zespołu wyrasta z głębokiej odpowiedzialności za rzetelne, etyczne i przejrzyste zasady funkcjonowania nauki i szkolnictwa wyższego.
Szczegółowe informacje

Zachęcamy do zapoznania się z broszurą âDobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauceâ, będącą zbiorem najważniejszych zaleceń dotyczących właściwego przeprowadzania procedur recenzyjnych w nauce. Dokument jest efektem merytorycznej debaty na temat rzetelności naukowej oraz owocem wnikliwej pracy Zespołu do spraw Etyki w Nauce, który doradzał Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Publikacja stanowi kolejny krok na drodze budowania transparentnego, uczciwego, pozbawionego protekcjonizmu i nieprawidłowości sposobu uprawiania nauki.

E-galeria innowacyjnych projektów naukowych

Zapraszamy do odwiedzenia nowej, interaktywnej platformy prezentującej najciekawsze projekty akademickie i badawcze, zrealizowane dzięki funduszom strukturalnym. Jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. Oprócz filmów oraz fotografii ilustrujących najlepsze projekty, witryna umożliwia odbycie wirtualnych spacerów po najbardziej interesujących częściach inwestycji. Galeria będzie systematycznie uzupełniana o kolejne wyniki prac naszych beneficjentów.
Szczegółowe informacje

Aplikacja internetowa do obsługi wniosków międzynarodowych

Informujemy, że wnioski o przyznanie środków finansowych na realizację projektów międzynarodowych współfinansowanych należy składać poprzez aplikację internetową umieszczoną na stronie Ośrodka Przetwarzania Informacji (www.osf.opi.org.pl) oraz w dwóch wydrukowanych egzemplarzach, oparzonych właściwymi podpisami.
Szczegółowe informacje

sobota, 19 lutego 2011

Wywiad z wrocławskiego wydania Gazety Wyborczej

Niedawno zwrócił się do mnie redaktor Tomasz Wysocki z Gazety Wyborczej z propozycją przeprowadzenia wywiadu. Zainspirowała go moja teza, że we Wrocławiu mamy do czynienia ze zjawiskiem określonym „Wrocławska Rewolucja Akademicka”.

Czas zweryfikuje ten pogląd, jego rozwinięcie i uzasadnienie znajdą Czytelnicy w wywiadzie zamieszczonym poniżej.

Profesor Pluskiewicz: doktor Dybczyński jak Aurora

piątek, 18 lutego 2011

NIE CAŁKIEM ZIMOWA OPOWIEŚĆ

Nie całkiem zimowa opowieść – dramat w 3 aktach
Osoby:
• Ordynator
• Stażysta
Miejsce:
Oddział zabiegowy szpitala powiatowego gdzieś w Polsce.
AKT PIERWSZY
• Scena 1
Stażysta w izbie przyjęć uzupełnia dokumentację pacjenta skierowanego do szpitala w trybie nagłym. Zbiera wywiad i zapisuje podyktowany przez Ordynatora stan przy przyjęciu.
• Scena 2
Pacjent operowany w trybie, jak okaże się później, zbyt nagłym.
AKT DRUGI
• Scena 1
Ordynator wzywa do siebie Stażystę i poleca dopisać w historii choroby dolegliwości, których pacjent nigdy nie zgłaszał.
Stażysta machinalnie przytakuje.
• Scena 2
Stażysta bije się z własnymi myślami. Jeśli wykona polecenie Ordynatora to sfałszuje dokumentację lekarską. A mieć taki cierń na sumieniu, na początku kariery zawodowej. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Przecież tyle mówi się o etyce zawodu lekarza. Jeśli zaś odmówi wykonania polecenia Ordynatora, to tak po ludzku, będzie skończony w tym oddziale, a może i w całym szpitalu. Po stażu może zapomnieć o wymarzonej specjalizacji.
• Scena 3
Stażysta wraca do gabinetu Ordynatora i drżącym z przerażenia głosem mówi, że nie może zmienić wpisu w historii choroby, bo byłoby to niezgodne z prawdą.
AKT TRZECI
• Scena 1 (zapewniam, iż wydarzyła się naprawdę)
Ordynator przeprasza Stażystę. Padają słowa o etyce, o tym, iż Ordynator nie tylko ma nauczać rzemiosła lekarskiego, ale również, a może przede wszystkim etycznego postępowania. Ordynator przyznaje się (tak, tak przed stażystą) do błędu i chęci jego zatuszowania.
• Scena 2
Stażysta jak na skrzydłach wraca do dyżurki. Jego wiara w nauczycieli zawodu, starszych kolegów nie upadła, a przeciwnie, urosła do poziomu Himalajów.
EPILOG
Jeśli mamy jeszcze takich Ordynatorów i takich Stażystów to o przyszłość naszej profesji możemy być spokojni.
PS. Historia oparta na autentycznych wydarzeniach.

środa, 16 lutego 2011

30-ta rocznica rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów

30 rocznica powstania NZS
dzisiaj, 10:22
POg / PAP
17 lutego 1981 r. godzina 22.15, Warszawa. Trwający od trzech tygodni największy strajk studencki w Polsce przynosi rezultaty. Przyparty do muru minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki prof. Janusz Górski rejestruje Niezależne Zrzeszenie Studentów.

18 lutego min. Górski pojechał do Łodzi. Tam parafował porozumienie kończące strajk studencki. Jednym z głównych postulatów było prawo do zrzeszania się w wolnych organizacjach. Strajk okupacyjny w Łodzi został ogłoszony 21 stycznia 1981 r. i - jak się później okazało - zmobilizował do walki całą społeczność uczelnianą.

Jednak historia "studenckiej Solidarności", bo NZS miał być akademickim odpowiednikiem związków zawodowych, rozpoczęła się w Gdańsku. 27 sierpnia 1980 r. pod bramą stoczni im. Lenina grupa słuchaczy miejscowych uczelni przedstawiła apel dotyczący uznania niezależnych organizacji studenckich.


Spotkanie odbyło się z inicjatywy m.in. Andrzeja Zarębskiego, Donalda Tuska, Pawła Huelle i Jacka Jancelewicza. Za ich przykładem poszli inni. Już 18 i 19 września 1980 r. przedstawiciele rodzącego się ruchu studenckiego z całego kraju spotkali się na Politechnice Warszawskiej. Zjazd zdecydował o powstaniu jednej organizacji środowiskowej pod nazwą Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS). Powołano do życia Ogólnopolski Komitet Założycielski, który 22 września 1980 r. złożył w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie wniosek o rejestrację NZS.

13 listopada 1980 r. sąd go odrzucił. Decyzję uzasadnił tym, że organem odpowiednim w tej sprawie jest Ministerstwo Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki.

Młodzież odpowiedziała protestami. Początkowo odbywały się one bez przerywania nauki. Z czasem, gdy akcje nie przynosiły rezultatów, przerodziły się strajki okupacyjne i ogarnęły cały kraj. Według "Encyklopedii Solidarności" uczestniczyło w nich 34 tys. słuchaczy. Dopiero ta zmasowana akcja zmusiła władze do ustępstwa i zgody na rejestrację NZS. Pierwszym przewodniczącym Niezależnego Zrzeszenia Studentów został Jarosław Guzy.

W lutym 1981 r. władza poszła na ustępstwa, ale przygotowała już plan działań zmierzających do całkowitego odzyskania kontroli i zdławienia ruchu solidarnościowego, którego częścią był NZS. Dzień wcześniej, czyli 16 lutego, w stolicy ponad 40 najwyższych oficerów MON i MSW przeprowadziło grę wojenną, będącą przygotowaniem do wprowadzenia stanu wojennego. Młodzi ludzie z Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego, którzy prowadzili negocjacje w sprawie uznania niezależnej organizacji nic o tym nie wiedzieli. Po zwycięskiej batalii o NZS i demokratyzację życia akademickiego panował wśród nich entuzjazm.

W stanie wojennym NZS, podobnie jak Solidarność, został zdelegalizowany, a wielu jego działaczy internowanych. Ponowna rejestracja nastąpiła dopiero po demokratycznych przemianach w 1989 r.

Autor: POg
Źródła: PAP

Głos w sprawie reformy polskich uniwersytetów

Doktor bez magisterium!

wtorek, 15 lutego 2011

Akademickiej Rewolucji Wrocławskiej kolejna odsłona

Krótka instrukcja walki z uczelnianymi wiatrakami

poniedziałek, 14 lutego 2011

Badania kliniczne

Bezpośrednim powodem zajęcia się sprawą badań klinicznych jest raport NIK-u, z którym można się zapoznać otwierając poniższe linki. Jest to tym ważniejsze, z punktu widzenia pracownika naszej uczelni, że w rankingu nieprawidłowości zajmujemy czołowe miejsce w kraju wśród uczelni medycznych. Dla osób, które nigdy nie zetknęły się z badaniami klinicznymi sam problem jest mało czytelny. Ale raport NIK-u pozwala na poznanie tej problematyki i ujawnia skalę oraz mechanizmy nadużyć.
Zapraszam do uważnej lektury.

PS. Ciekawe czy ktokolwiek odpowie za te nadużycia, czy ktokolwiek zostanie ukarany…

NIK o nadzorze nad badaniami klinicznymi

Informacja o wynikach kontroli sprawowania nadzoru nad samodzielnymi publicznymi szpitalami klinicznymi

Jak ocenić efektywność naukową?

Polskie pozoranctwo naukowe - c.d.

sobota, 12 lutego 2011

Głos wsparcia w obronie prawdy

http://wkrakowie.wordpress.com/2011/02/12/glos-wsparcia-w-obronie-prawdy/

Prośba o wpisywanie poparcia w komentarzach na w/w stronie oraz o jak najszersze rozpowszechnienie.

O postępowaniu w Collegium Medicum dotyczącym Rektora R. Andrzejaka

Coraz bliżej zbadania habilitacji rektora Andrzejaka

piątek, 11 lutego 2011

Z życia Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym

Wczoraj odbyło się posiedzenie Rady Wydziału. Warto zwrócić uwagę na kwestię dotyczącą konkursu na stanowisko kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej. Dziekan Prof. dr hab. W. Król poinformował nas, że z powodu wyniku głosowania komisji konkursowej (5 przeciw i 1 głos za kandydatem dr hab. R. Koszowskim) zwrócił się do Pani Rektor Prof. dr hab. E. Małeckiej-Tendery o wyrażenie zgody na zamknięcie konkursu. Pani Rektor przychyliła się do tego wniosku.

To są niedopuszczalne praktyki, nikt nie ma prawa pod pretekstem wyniku głosowania, przerwać procedurę konkursową. Jedynie uchybienia natury formalnej upoważniają do podjęcia tego typu kroku.

Tylko Rada Wydziału ma prawo podjąć decyzję w tej sprawie, komisja konkursowa to jedynie organ doradczy.

Niestety, to kolejny przykład lekceważenia, ba, gwałcenia, fundamentalnych zasad akademickich przez władze naszej uczelni, mieniącej się chlubnym mianem „uniwersytetu”…

Od dawna nie używam tego słowa na blogu w odniesieniu do naszej (?!) uczelni, do uniwersytetu daleka droga…

Może lepiej skasować wszelkie procedury demokratyczne, szkoda czasu, skończmy z tą fikcją skoro i tak władze za nic mają zasady obowiązujące w uczelni.

czwartek, 10 lutego 2011

Uzupełnienie tekstu z 4 lutego

Jedna z Czytelniczek zwróciła mi uwagę na pewną nieścisłość dotyczącą wpisu z 4 lutego. Otóż w Zabrzu istnieje Klinika Alergologii w Szpitalu Specjalistycznym; jej kierownikiem jest dr hab. Jerzy Jarząb, wojewódzki konsultant w zakresie alergologii i znakomity specjalista. Nie miałem zamiaru nikogo urazić, chodziło mi o pokazanie, że kolebka zabrzańskiej alergologii w SK-1 została skutecznie zniszczona bo nie ma tu już takiej kliniki.

Dyskusji akademickiej ciąg dalszy

Prof. Marek Bojarski: Rozmawiajmy o uniwersytecie

środa, 9 lutego 2011

Reforma polskiej nauki

Od pewnego czasu zamieszczam coraz więcej tekstów dotyczących reformy polskiej nauki, w tym wiele wypowiedzi przedstawicieli środowiska szkół wyższych. Jest już po głosowaniu w Sejmie, niebawem zapadną decyzje Senatu, potem podpis Prezydenta B. Komorowskiego i nowe regulacje prawne staną się faktem. Mam wrażenie, że środowiska uniwersyteckie niewystarczająco uczestniczą w procesie zmian legislacyjnych. A przecież nowa ustawa na całe lata zmieni funkcjonowanie naszych uczelni. Dziwić mogą różne poglądy autorów ustawy oraz głosy dobiegające ze świata akademickiego. Pani Minister B. Kudrycka tryska optymizmem; zapewnia, że ta reforma to prawdziwa rewolucja, rzeczywisty przełom i początek na drodze ku świetności polskiej nauki. Ale opinie licznych przedstawicieli środowiska są zwykle odmienne, dominuje raczej pesymizm.

Czas niebawem zweryfikuje te sprzeczne poglądy, chciałoby się uwierzyć, że czas zaciskania pasa w nauce się kończy i słowo naukowiec nie będzie się kojarzyło z dzisiejszym obrazem pasjonata, mieszkańca bloku pamiętającego lata siedemdziesiąte, jeżdżącego 10-letnim autem. Dopóki nauka i uniwersytety w ogóle nie otrzymają dobrego zastrzyku finansowego, dopóty cała ta wrzawa nie ma żadnego sensu. Wiemy, że musimy prowadzić coraz lepszą działalność naukową, która będzie na bieżąco monitorowana. Za dobre wyniki naszej pracy naukowej mierzone przede wszystkim liczbą i jakością publikacji w periodykach o światowym zasięgu otrzymamy godziwą zapłatę. Pracownicy nie lubiący pracy naukowej sami się wykruszą bo nikt nie będzie im płacił za samą obecność w pracy. A zawód „naukowiec” nabierze nowej treści, będzie synonimem człowieka sukcesu, nie zmuszonego czepiać się „pańskiego” stołu…

wtorek, 8 lutego 2011

Doktoranci o reformach nauki

Doktoranci popierają rządową reformę uczelni

poniedziałek, 7 lutego 2011

Janusz Rak: Obniżanie wyższego

O proponowanych przez rząd zmianach w systemie szkolnictwa wyższego, sytuacji naukowców i przyszłości nauczania akademickiego rozmawiamy z dr. inż. Januszem Rakiem, prezesem Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.

niedziela, 6 lutego 2011

Ważny komentarz Czytelnika

Komentarz do posta "Wrocławski tygiel" dodany przez Zdzislaw M Szulc :

Zgadzam sie z Autorem Bloga, "że rozpoczęła się „współczesna rewolucja akademicka” w Polsce!

Powiem więcej. Jeśli środowisko akademickie w Polsce jest na tyle dojrzale i mądre, to powinno rozpocząć, w oparciu o ferment, polaryzacje poglądów i dyskusje zapoczątkowaną w Uniwersytecie Wrocławskim, sprawne i skuteczne 'sprzątanie własnego podwórka własnymi rękami"!

Jeśli się tego nie zrobi, to "karząca ręka rynku" plus Resort, jak ślepa maczuga, wytycza dalszy bieg spraw.

I wcale to nie znaczy, ze takowe zewnętrznie sterowane/wymuszane działania usuną wszystkie bolączki i niedociągnięcia oraz patologie, na tyle skutecznie, aby szkoła wyższa spełniała właściwie swoja niełatwą misję i się rozwijała!?

Stan w jakim znajdują sie polskie szkoły wyższe, jest wynikiem zaniechania procesów modernizacji w sferze jej zarządzania (brak Rad Patronackich), usprawnieniu procesu tworzenia i przepływu kapitału intelektualnego oraz poprawie organizacji i kształceniu/przestrzeganiu/kontroli etyki pracy.

W tych w/w/3 punktach polskie uniwersytety najbardziej odstają od czołowych szkół świata...

Dowód wprost: w kraju pracują światowej klasy akademicy/naukowcy, lecz nie ma jeszcze żadnej instytucji, jako całości, na takim lub tez zbliżonym poziomie!

sobota, 5 lutego 2011

Minister Nauki o Ustawie o Szkolnictwie Wyższym

Barbara Kudrycka, fot. Jacek Herok/ Newspix.pl
Także dzięki świeżo uchwalonej reformie szkolnictwa wyższego doczekamy się w Polsce naukowego Nobla. Uczelnie będą mogły samodzielnie definiować programy studiów. Proceder studiowania na wielu kierunkach zostanie ukrócony, chyba że student będzie się mógł pochwalić świetnymi wynikami. Podobnie multietatowi wykładowcy będą musieli się ograniczyć. Między innymi o tym w pierwszej części wywiadzie dla portalu Onet.pl mówi minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka.
Onet.pl: Co uważa pani za swój największy sukces wynikający z piastowania stanowiska ministra? Czy to reforma, którą Sejm właśnie przyjął?
Prof. Barbara Kudrycka (minister nauki i szkolnictwa wyższego): Ostatni list od młodego polskiego naukowca pracującego zagranicą, który napisał, że wreszcie widzi nadzieję na zmiany w polskiej nauce, że może zdecyduje się na powrót do Polski. To z myślą o utalentowanych i ambitnych uczonych, o obiecujących doktorantach, o naszych studentach, zaprojektowaliśmy te zmiany.
Wierzę, że dzięki wspólnemu wysiłkowi i mechanizmom, które wprowadzamy, a przede wszystkim dzięki prawdziwej naukowej pasji, doczekamy się w Polsce naukowego Nobla. To będzie prawdziwy sukces reformy. Będzie nim także każdy znakomicie przygotowany do kariery zawodowej absolwent, odważnie podejmujący życiowe wyzwania i konkurujący z kolegami z innych krajów. Musimy wykorzystać ten ogromny potencjał intelektualny Polski.
Który element reformy szkolnictwa wyższego jest według pani najistotniejszy?
Wszystkie te rozwiązania, które spowodują, że uczelnie będą bliżej studenta, bliżej gospodarki i bliżej świata. Dlatego właśnie już od nowego roku akademickiego uczelnie będą mogły samodzielnie definiować kierunki i programy studiów. Nie będą musiały trzymać się sztywnej ministerialnej listy 118 kierunków. Każda uczelnia w autonomiczny sposób będzie mogła ustalać programy studiów i sposób kształcenia.
Jakie efekty ma dać ta większa swoboda?
Dzięki temu uczelnia będzie w stanie odpowiadać na zmieniające się potrzeby studentów i uwarunkowania rynku pracy. Obecnie przygotowujemy uczelnie do wprowadzenia nowego systemu kształcenia w oparciu o Krajowe Ramy Kwalifikacji, czyli zasady spójne z unijnym modelem edukacji. Dzięki temu możliwe będzie porównywanie kwalifikacji polskich studentów z ich kolegami z innych krajów Europy.
W reformie przewidzieliśmy wiele innych zapisów korzystnych dla studentów, jak katalog gwarantowanych świadczeń bezpłatnych, a także nowe formy współpracy uczelni z sektorem gospodarczym.
Dlaczego - jak zakłada reforma - student ze średnią 4,0 (nie uzyskawszy stypendium rektora) będzie musiał zapłacić za studiowanie drugiego kierunku, a inny ze średnią 5,0 (mając to stypendium) już nie?
Student ze średnią 4,0 na kierunku architektura, budownictwo czy lekarskim również będzie mógł studiować na drugim kierunku bezpłatnie, podczas gdy student pedagogiki lub zarządzania będzie musiał uzyskać uzyskać średnią 4,5. Zależeć to będzie od uczelni i ich komisja stypendialnych - jak zdefiniują uprawnienie do nagród rektora za osiągnięcia studentów nauce. Gwarantujemy równy dostęp do studiów bezpłatnych, a w wielu zapisach ten dostęp poszerzamy. Dzięki tym zmianom nastąpi udostępnienie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy dodatkowych miejsc na studiach bezpłatnych dla dobrych maturzystów.
W obecnym systemie nie dostają się oni na studia bezpłatne, ponieważ miejsca blokują starsi koledzy, zapisujący się dla hobby czy przedłużenia studiów na drugi, trzeci czy czwarty kierunek. Po zmianach każdy będzie miał prawo bezpłatnie studiować drugi kierunek, ale musi mieć na tym drugim kierunku dobrą średnią i uzyskać stypendium za osiągnięcia naukowe. To najbardziej sprawiedliwe i motywacyjne podejście.
Studenci będą mieli ograniczoną możliwość studiowania drugiego kierunku, a na ilu etatach będą mogli prowadzić zajęcia wykładowcy?
Na jednym. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje odpowiednią jakość procesu dydaktycznego. Zgodę na dodatkowy etat będzie musiał wydać rektor. Nie będzie wreszcie sytuacji, że nauczyciel akademicki zatrudniony jest na kilku etatach. Rekordzista był na dziewięciu. Na tym tracili przede wszystkim studenci.
W zestawieniu 2010 Academic Ranking of World Universities (ARWU) polskie uczelnie (Uniwersytet Warszawski i Jagielloński) zajęły miejsca dopiero w czwartej setce (wyniki innych rankingów są podobne). Czy jest to powód do dumy? Kiedy któraś z polskich uczelni trafi choć do pierwszej setki? I dlaczego nie pną się one do góry w rankingach?
W Polsce mamy dziś ponad 450 uczelni, chyba nikt nie ma wątpliwości, że nasz potencjał naukowy jest nazbyt rozproszony. Uczeni od lat koncentrują się na dydaktyce, badania naukowe zbyt często są na dalszym planie. Płacimy za to słabą pozycją polskich uczelni w europejskich i światowych rankingach.
Zarówno reforma nauki, jak i przyjęta właśnie przez Sejm reforma szkolnictwa wyższego mają jeden kluczowy z tej perspektywy cel - skierowanie dodatkowych, możliwie wysokich środków do najlepszych wydziałów, uczelni, zespołów badawczych. Tylko tak najlepsi będą stawiali się jeszcze lepsi. I ci najlepsi przyciągną nowe talenty - najlepszych doktorantów i najlepszych studentów.
Temu służyć ma KNOW?
Koncepcja Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących to w moim przekonaniu nasza nadzieja na wyczekiwanego przez Polaków Nobla i inne prestiżowe naukowe laury. To też najlepsza droga, by budować prestiż polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki - także w rozmaitych rankingach. I droga do polskiego Harvardu.
Koniec części pierwszej

piątek, 4 lutego 2011

Wspomnienie po zabrzańskiej alergologii

29 stycznia odbyło się uroczyste spotkanie z okazji 50-ciolecia początku zabrzańskiej alergologii. Miało bardzo uroczysty charakter i wzięło w nim udział szereg znaczących postaci, m. inn. Prezydent Zabrza M. Mańka-Szulik, krajowy konsultant w zakresie alergologii prof. Kruszewski, dziekan wydziału prof. W. Król, prof. B. Rogala, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, konsultant wojewódzki dr hab. J. Jarząb. Niestety, z ważnych powodów nie mogłem być tam obecny, ale dzięki relacji uczestników spotkania mam możliwość napisać o tym wydarzeniu. Jest to dla mnie tym ważniejsze, że 18 lat pracowałem w Klinice Alergologii i pod kierunkiem Prof. E. Rogali zdobywałem szlify zawodowe i stawiałem pierwsze kroki na drodze naukowej. Te lata wspominam bardzo ciepło.

Prof. Rogala opisał początki zabrzańskiej alergologii, poczynając od powstania poradni astmologicznej, a kończąc na klinice alergologii. Zabrała głos Pani Prezydent, obecni wysłuchali także części naukowej.

Mnie martwią dwie kwestie, po pierwsze od jesieni 2009 roku nie ma już w Zabrzu kliniki alergologii, bo decyzją Pani Rektor przeniesiono ją do Katowic co pozbawiło mieszkańców Zabrza dostępu do alergologii w wydaniu szpitalnym. Skrzydło Szpitala Klinicznego nr 1, gdzie dawniej mieściła się klinika straszy pustymi oknami. Tak naprawdę uroczystość to było pożegnanie zabrzańskiej alergologii, która funkcjonowała tu 48 lat.

I druga kwestia, zabrakło w tym dniu prawie wszystkich dawnych współpracowników, lekarzy pracujących w klinice. A było ich sporo ponad 20. To smutne, że nie przybyli na tę uroczystość.

środa, 2 lutego 2011

Podsumowanie stycznia

Czas biegnie nieubłaganie, już mamy luty i czas na parę słów podsumowania minionego miesiąca. Poza kolejnymi informacjami dotyczącymi „nieśmiertelnej” sprawy R. Andrzejaka warto zwrócić uwagę na list Czytelnika dotyczący prof. Cieślika (17 stycznia). Dziękuję za ten głos; wywołał on lawinę komentarzy. Prezentują one poglądy wielu osób nie tylko na samą sprawę, ale także na inne zjawiska w uczelni. Pokazują one, że nie ma zgody na łamanie elementarnych zasad, które powinny obowiązywać w społeczeństwie. To dobra prognoza na przyszłość.

Druga, bulwersująca społeczność akademicką sprawa dotyczy prof. Gmińskiego (28 stycznia). Ta smutna historia także ilustruje społeczne nastroje. Widać wyraźnie, że tolerancja dla takich zachowań jest coraz mniejsza.

Zastanowić muszą także krytyczne głosy dotyczące Dziekana wydziału Prof. W. Króla. Ton tych wypowiedzi jest jednoznaczny; nie ma zgody na taką, niegodną piastowanej funkcji dziekana, postawy jaką prezentuje Prof. Król w czasie kolejnych posiedzeń rad wydziału. Może w tym miejscu przytoczę, jako komentarz, wypowiedź jednego z członków Senatu: „Obejmując i wypełniając jednoosobową funkcję w uczelni należy pamiętać, że kadencja nie trwa wiecznie i pewnego dnia wracamy na swe wcześniejsze miejsce w uczelni. Wówczas nieuchronnie otrzymamy ze strony społeczności akademickiej, w reakcji na sposób pełnienia swej funkcji kierowniczej, adekwatną zapłatę”.

Sądzę, że to stwierdzenie jest bardzo trafne i dotyczy wszystkich funkcji kierowniczych, nie tylko tych w uczelniach.

wtorek, 1 lutego 2011

Informacje w sprawie Rektora R. Andrzejaka

Wniosek Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność '80 o zawieszenie dr Ryszarda Andrzejaka w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego