Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 12 marca 2010

Jeszcze o bibliotekarstwie

Ostatnie wydarzenia dotyczące konkursu na stanowisko dyrektora Biblioteki Głównej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (lub raczej brak takiego konkursu) skłoniły mnie do większego zainteresowania problematyką tego segmentu uczelni wyższej w ogóle. Słowo biblioteka jest mocno zakorzenione w naszej świadomości, ale kojarzy nam się raczej z miejscem gdzie wypożyczamy książki niż z prawdziwym obliczem współczesnej biblioteki. Nauka bez pomocy bibliotekarzy nie może istnieć, ale nie mamy wystarczającej świadomości tego faktu. To pewnie z tego lekceważącego stosunku do tej grupy pracowników oraz niedocenianiu roli biblioteki w pracy naukowej i dydaktycznej wynika plan władz uczelni wyłonienia kustosza, a nie pełnoprawnego dyrektora. Dziś dostęp do prasy naukowej w coraz większym stopniu zależy od funkcjonowania baz danych bibliograficznych, a tu już fachowa pomoc jest niezbędna. Każdy z nas ma dostęp do Internetu, możemy pracować w domu, niektórzy pracują nawet na urlopie.

Ale czasem trzeba usiąść przy komputerze w bibliotece uczelni, zapraszam do odbycia fascynującej przygody, odwiedźmy bibliotekę w Zabrzu. To swoista podróż w czasie. Mały, dziwny monitor, gdzie jest łącze dla USB? Parę minut czekamy na uruchomienie komputera, a potem mamy masę czasu na dalszy postęp pracy tego starodawnego sprzętu. Wychodzimy z biblioteki naładowani złością, że niewiele zrobiliśmy, ale byliśmy w muzeum bez konieczności uiszczania opłaty. To też coś! Chętnych do odwiedzenia biblioteki na Wydziale w Zabrzu informuję, że nie muszą się śpieszyć, w bieżącym roku nasza uczelnia przewiduje zakup tylko 27 nowych komputerów dla naszych bibliotek, każdy zdąży!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Profesorze, ma Pan rację. Rzeczywiście w zabrzańskiej bibliotece wydziałowej czujemy się jak w muzeum.
Nawet jak w średniowiecznym skryptorium benedyktyńskim.
Stare stoliki w czytelni, twarde krzesła tortur tamże, sprawiają, ż nie da się długo wytrzymać nad materiałem, który chciałoby się wypozyczyć do domu, ale nie starcza dla wszystkich.
W wypożczalni jeden tak "wolnochodzący" komputer, ze nie chce się sprawdzać zawartości katalogu na miejscu.
Na szczęście Panie Bibliotekarki są tak kompetentne, miłe i uczynne, że pomagaja nam ze swoich stanowisk w odszukaniu wlaściwych pozycji.
Gdyby nie sympatyczny personel tejże placówki, chyba nie można byłoby wytrzymać tego, że "muzealne okazy komputerów" są takie powolne.
Czy ktoś kto nie był tam nigdy jest w stanie zrozumieć o co chodzi? Panu i nam?
Pozdrawiam wszystkich cierpliwych czytelników, i przekazuję szczególne wyrazy szacunku dla zapracowanych ale zawsze życzliwych Pracowników tejże placówki.
Student

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o komputery, to jak wieść niesie uczelnia w ramach oszczędnosci zakupiła sprzęt komputerowy po zawyżonej cenie. Nawet drożej niż ceny sklepowe, które przecież zawierają marże. Myślę,że warto zająć się tą sprawą.Tłumaczenie, że sprzęt zakupiono droższy, bo posiada 5- letnią gwarancję uważam za śmieszny, bo przecież uczelnia opłaca serwisantów i posiada wielki dział informatyczny zatrudniający wielu specjalistów. Ponadto 5-cio letni komputer jest już i tak do wymiany, więc nie warto przepłacać przy jego zakupie.

Anonimowy pisze...

Niestety taką opowieść można snuć na temat każdej biblioteki SUM - i głównej i wszystkich wydziałowych.
Prawdopodobnie w całym kraju nie ma bibliotek wyposażonych w sprzęt w tak żałosnym stanie - od komputerów, po cały sprzęt meblowy.
Pomyślmy więc u ludziach, którzy 8 godzin dziennie pracują przy tych komputerach. Być może komuś wydaje się, że praca bibliotekarza polega na podawaniu książek, jednak zaledwie kilka osób na cały skład bibliotekarski pracuje w wypożyczalniach, reszta całe długie godziny spędza pracując tylko przy komputerach. Przy monitorach 14-calowych, z zerowym kontrastem, skaczącym obrazem. Na dodatek jako chyba jedyna uczelnia w kraju nie mamy refundowanych okularów (ba! nawet prywatne firmy, nie związane z edukacją, okulary finansują).
Pisze Pan Profesor o nowych komputerach - takiej liczby komputerów biblioteka nie widziała od lat. 27 komputerów to przy tym stanie bardzo niewiele, jednak ta liczba i tak zaskakuje.
Te komputery potrafią uruchamiać się kilka minut, a wyłączać ponad 10 minut!. Zapisanie jednego pliku pdf to wielki problem.
To wstyd dla studentów i pracowników. Wstyd. Ani jednym ani drugim w tym przypadku nie zapewnia się podstawowych narzędzi pracy.

Anonimowy pisze...

Oj, gdyby nie wspaniali pracownicy biblioteki SUM, we wszystkich ośrodkach, to naprawdę nie byłoby po co chodzić do biblioteki. Przyciąga nas niebywały kunszt bibliotekarzy naszej uczelni. Jest to chyba najlepiej funkcjonująca jednostka SUM. Administracjo!!!! pod wątpliwym kierownictwem ucz się od bibliotekarzy jak być człowiekiem w tej uczelni. Student